Meningitis wciąż groźne w UK
Niektóre przypadki zapalenia opon mózgowych i sepsy w UK wciąż są rozpoznawane zbyt późno, twierdzą twórcy niedawnego raportu Meningitis Research Foundation. Właściwie i szybko postawiona diagnoza jest kluczowa dla losu chorego, którego organizm w ciągu zaledwie kilku godzin może znaleźć się w stanie krytycznym. Choroba, której objawy mogą przypominać zapalenie ucha, grypę czy inną infekcję jest nadal bardzo niebezpieczna, zwłaszcza dla najmłodszych pacjentów.
Zbyt mało informacji
We wnioskach z raportu podkreśla się znaczenie informacji przekazywanych rodzicom dzieci, których stan pozostaje choćby w najmniejszym stopniu niejasny. Zaleca się, by placówka medyczna, która decyduje się odesłać małego pacjenta do domu, poinformowała opiekunów o możliwym rozwoju objawów w kierunku zapalenia opon mózgowych i sepsy. Co więcej, nawet jeśli diagnoza zostanie postawiona, np. lekarz stwierdzi infekcję ucha, rodzic musi mieć świadomość, że niektóre objawy są podobne lub wręcz takie same i żadna z dwu powyższych chorób nie została faktycznie wykluczona.
Niestety, z raportu MRF wynika, że aż w jednej trzeciej przypadków zachorowań małych dzieci, u których ostatecznie potwierdzono zapalenie opon mózgowych, rodzice nie zostali poinformowani jak niebezpieczny obrót może przyjąć choroba. Opóźniło to znacznie podjęcie właściwego leczenia z powodu fałszywego poczucia bezpieczeństwa, że „wszystko jest w porządku”. Raport zamieszcza relacje ponad setki rodziców, którzy twierdzą, że podczas pierwszej wizyty związanej z chorobą dziecka nie uzyskali wystarczającej porady zalecanej w danych okolicznościach. Zgodnie z rekomendacjami NHS w razie nagłego pogorszenia stanu zdrowia chorego rodzicom powinno się nakazać natychmiastowy ponowny kontakt z placówką medyczną, bez względu na to, kiedy miała miejsce poprzednia wizyta.
Najważniejsza prawidłowa diagnoza
Zapalenie opon mózgowych (ang. Meningitis), zwane też chorobą meningokokową, to w uproszczeniu infekcja, która atakuje tkanki otaczające mózg i rdzeń kręgowy. Może ona być wywołana zarówno przez wirusy jak i bakterie, przy czym te drugie powodują ostrzejszy jej przebieg. Jest na nią narażony każdy, niezależnie od wieku, choć rzadziej zdarza się u osób starszych. W jej konsekwencji może pojawić się zagrażające życiu zatrucie krwi – sepsa. Opóźnienie w podaniu leków może przesądzić o tragicznym losie pacjenta a także o stopniu późniejszego uszczerbku na zdrowiu. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że nawet jeśli pacjenta uda się uratować, dość często, bo aż w jednej piątej przypadków pacjent nie wraca do pełni zdrowia. Najczęstsze powikłania po zakażeniu to utrata słuchu, wzroku, a także amputacje kończyn i trwałe uszkodzenia tkanek i organów.
Główne objawy, które powinny skłonić otoczenie do wnikliwej obserwacji chorego są następujące:
- temperatura na poziomie lub powyżej 38C
- wymioty
- ból głowy
- krwistoczerwona wysypka, która nie znika po przyciśnięciu bezbarwnym szkłem (tzw. test szklanki)
- sztywność karku
- nietolerancja światła
- ospałość bądź brak kontaktu
- zimne stopy i dłonie
- ciemiączko u niemowląt i małych dzieci może być wybrzuszone
Prawidłową diagnozę utrudnia jednak fakt, że mogą one wystąpić w różnej kolejności, a niektóre nie pojawią się wcale. Najbardziej oczywisty symptom, czyli wysypka, nie zawsze występuje.
Oficjalnie przedstawiane dane świadczą o wysokiej śmiertelności wśród pacjentów z zapaleniem opon mózgowych – blisko 10% osób umiera. Jest to wysoki wynik w sytuacji, gdy współczesna medycyna dysponuje odpowiednimi lekami, by zwalczyć chorobę. Zawodzi więc czynnik czasowy, a może ludzki... Przedstawiciele rządu twierdzą, że podjęli już działania zgodnie z zaleceniami raportu. Pojawić ma się między innymi konieczność wpisania do karty pacjenta, czy jego opiekunowie zostali poinformowani o niebezpieczeństwie rozwinięcia się infekcji w zapalenie opon mózgowych.