Uchwalono "poprawkę Grieve`a" - czy to już koniec rządu Theresy May?

11.01.2019
Opracowanie: Małgorzata Solińska

Lista porażek szefowej brytyjskiego rządu w parlamencie wydłuża się. Zaledwie kilka dni temu odrzucony został projekt zmian budżetowych - przygotowany na wypadek brexitowego scenariusza "no deal". Następnym niepowodzeniem okazało się głosowanie w sprawie tzw. "poprawki Grieve`a". Dzięki temu, rosnąca w siłę opozycja zdołała uchwalić bardzo niekorzystne dla Theresy May rozporządzenie.

british-pm.jpg [22.62 KB]

Kolejna porażka Theresy May

W miniony czwartek (10.01.) w Izbie Gmin przyjęto projekt, przygotowany przez byłego prokuratora generalnego Dominica Grieve'a, nazwany roboczo "poprawką Grieve'a". Był to mocny cios wymierzony przeciwko szefowej rady ministrów. Jeśli członkowie parlamentu postanowią odrzucić dokument brexitowego porozumienia, to sytuacja Theresy May będzie nie do pozazdroszczenia. Zgodnie z nową regulacją premier będzie zobowiązana do przedstawienia nowej - alternatywnej dla opcji "no deal" wersji umowy - zaledwie w ciągu 3 dni. Dotychczas, poprzednie przepisy dawały na ten proces 21 dni.

Żeby uchwalić zaproponowaną przez Grieve'a zmianę potrzebne było kilkanaście głosów posłów Partii Konserwatywnej. Zbuntowani deputowani opowiedzieli się przeciwko przewodniczącej swojej partii, w związku z czym projekt udało się przyjąć większą od wymaganej ilością głosów - 308 do 297.

Nieudane zmiany w budżecie

Zaledwie kilka dni wcześniej parlament również zagłosował przeciwko Theresie May. Odrzucono, zgłoszony przez premier, projekt nowelizacji uchwały budżetowej. Propozycja była wariantem przygotowanym na wypadek scenariusza "no deal" i zakładała przyznanie rządowi możliwości podnoszenie podatków po "twardym" Brexicie. Dodatkowe wpływy do kasy skarbu państwa miałby ratować budżet po wyjściu z Unii.

Na przykładzie powyższych posunięć parlamentu, widać że w Izbie Gmin powstał mocny front przeciwko polityce pierwszej minister i jej propozycjom dotyczącym Brexitu. Jest to sytuacja tym bardziej niebezpieczna dla Theresy May, ponieważ utworzyła się - w pewnym stopniu - opozycja ponadpartyjna, zrzeszająca nie tylko tradycyjnych oponentów z Partii Pracy ale także, coraz liczniejszych, torysów. W obliczu dezaprobaty dla rządowej koncepcji wystąpienia z UE, posłowie z różnych, często nawzajem zwalczających się ugrupowań, uformowali w parlamencie grupę bardzo skutecznie blokującą brytyjską premier. Posłanka laburzystów - Yvette Cooper, następująco skomentowała obecną sytuacje:

- Dzisiejsza porażka rządu zwiększa prawdopodobieństwo odrzucenia umowy Brexitu we wtorek, ponieważ de facto pokazuje, że premier utraciła kontrolę nad większością posłów w Izbie Gmin. I opozycja, i umiarkowani Torysi znaleźli wspólny język. Dodatkowo zgodnie z treścią poprawki posłowie dostaliby możliwość zgłaszania własnych planów B i przetestowania poparcia różnych opcji Brexitu w Izbie Gmin - powiedziała Cooper.

Dymisja Theresy May na horyzoncie

Po odrzuceniu projektu zgłoszonego przez premier May, lider Partii Pracy - Jeremy Corbyn zażądał zorganizowania wcześniejszych wyborów parlamentarnych, aby w ten sposób przełamać impas w brexitowych negocjacjach.

Przewodniczący laburzystów zaznaczył, że - w jego opinii - nowy rząd będzie miał pełne prawo do ponownego przystąpienia do pertraktacji z Unią Europejską. W takiej sytuacji dawałoby to szanse na osiągnięcie porozumienia ze Wspólnotą na zdecydowanie korzystniejszych niż obecne warunki. Corbyn odniósł się także do sztywnej postawy negocjacyjnej Theresy May, informując, że skoro premier jest rzeczywiście pewna rozstrzygnięć, które proponuje, to tym bardziej powinna zgodzić się na przedterminowe wybory i dać narodowi możliwość podjęcia decyzji.

Jednak ta propozycja spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem torysów, którzy uznali ją za zbyt daleko posuniętą. Corbynowi zarzucono, że jego partia nie ma do zaproponowania wyborcom żadnej alternatywy dotyczącej umowy w sprawie Brexitu, a jego aktualne żądanie nazwano zwyczajnym zagraniem politycznym.