Komisja Izby Gmin przejęła materiały dotyczące Facebooka

27.11.2018
Opracowanie: Marian Skwara

W Londynie odbywa się kolejna odsłona dochodzenia w sprawie nielegalnego wykorzystywania prywatnych danych brytyjskich facebookowiczów przez firmę Cambridge Analytica. Skandal został ujawniony w marcu tego roku przez dziennik The Observer. W sobotę sam parlament użył swych uprawnień do bezpośredniego włączenia się do akcji przeciw amerykańskiemu gigantowi, który już został ukarany maksymalną grzywą przez brytyjski urząd ochrony danych osobowych.

 

W brytyjskim parlamencie Serjeant-to-arms to tytuł funkcjonariusza nominalnie odpowiedzialnego za porządek i bezpieczeństwo w Izbie, ale widywany jest głównie w funkcjach ceremonialnych, np. jak każdego dnia przed otwarciem obrad niesie przed spikerem Izby ogromną buławę, a raczej ozdobną maczugę, zwaną the mace, symbol władzy parlamentu. Obecnie tę funkcję po raz pierwszy pełni imigrant, pochodzące z Maroka Kamal El-Hajji. Jednakże Serjeant-at-Arms posiada także uprawnienia zbliżone do policyjnych, bardzo rzadko wykorzystywane.

Przechwycenie teczki założyciela Six4Three

Doszło do tego 24 listopada, kiedy to Damian Collins, przewodniczącego komisji Izby Gmin ds. techniki cyfrowej, kultury, mediów i sportu (Digital, Culture, Media and Sport Committee, (DCMS), posłał funkcjonariusza Izby Gmin do przebywającego w hotelu, świeżo przybyłego ze Stanów Zjednoczonych, założyciela firmy softwarowej Six4Three, któremu przedstawił żądanie wydania dokumentów związanych z wymianą korespondencji tej firmy z zarządem Facebooka. Amerykański biznesmen zastosował się do polecenia dopiero wtedy, kiedy został doprowadzony do Parlamentu, gdzie usłyszał, że w razie odmowy zostanie aresztowany i postawiony przed sądem.

Facebook natychmiast zażądał zwrotu przejętych przez DCMS dokumentów informując, że kalifornijski sąd – przed którym toczy się proces z pozwu Six4Three przeciwko Facebookowi – objął te materiały klauzulą ochronna i stąd nie mogą być ujawnione innym stronom. Dlatego DCMS powinna się powstrzymać od przeglądania tych materiałów i zwrócić je Facebookowi.

Facebook żąda zwrotu dokumentów

Przewodniczący komisji DCMS, Damian Collins, powiedział BBC, że te dokumenty - w tym emaile – zawierają ważne informacje na temat jak Facebook i jego partnerzy wykorzystywali dane użytkowników. Natomiast Facebookowi Collins odpowiedział, że Izba Gmin jest uprawniona do przejęcia tych dokumentów, a także do ich opublikowania, a jego komisja interesuje się nimi w kontekście prowadzonego dochodzenia na temat akcji dezinformacji i fałszywych wiadomości.

Prasie Collins wyjaśnił, że jego komisja skierowała do Facebooka wiele pytań – na które platforma dotąd nie odpowiedziała - na temat jego polityki w zakresie udostępniania danych użytkowników innym firmom, w jaki sposób to było robione w praktyce i jak spółka traktowała nadużycia ze strony swych partnerów. Komisja uważa, że dokumenty pobrane od Six4Three mogą zawierać informacje mające znaczenie dla interesu publicznego. Przedmiotem dochodzenia jest także zbadanie na ile praktyka Facebooka jest zgodna z jego publicznymi oświadczeniami.

Natomiast według Richarda Allena, wiceprezesa Facebooka, spór sądowy z Six4Three nie zasługuje na poważne traktowanie i nie powinien być przedmiotem postępowania. Chodzi o to, że Six4Three wystąpił przeciwko wysiłkom Facebooka w kierunku ograniczenia dostępu do danych użytkowników przez jego aplikacje. Richard Allen ma przybyć do Londynu 27 listopada w celu złożenia wyjaśnień przed komisją DCMS, kiedy dokumenty zostaną upublicznione.

Pół miliarda grzywny za udostępnienie prywatnych danych

Facebook i jej założyciel Mark Zuckerberg stanęli w obliczu ogromnej presji związanej z wykorzystywaniem przez media społecznościowe danych osobowych, rozpowszechnianiem fałszywych wiadomości, a ostatnio ze starciem między tą platformą a Georgem Sorosem, który ogłosił, że Facebook jest zagrożeniem dla demokracji i społeczeństwa otwartego.

W ubiegłym miesiącu brytyjski organ nadzoru danych osobowych, Information Commissioner's Office, po śledztwie w sprawie Cambridge Analytica ukarał Facebooka grzywnę w wysokości 500 000 funtów, maksymalną jaką mógł nałożyć. Facebook odwołał się od grzywny, twierdząc, że organ nadzoru nie znalazł dowodów na to, że dane osobowe użytkowników w Wielkiej Brytanii zostały niewłaściwie udostępnione, a zatem kara była nieuzasadniona.

Skandal z Cambridge Analytica zaczął się od odkrycia, że pracownik naukowy Uniwersytetu Cambridge - dr Aleksandr Kogan - wykorzystał quiz na temat osobowości, aby zebrać dane dotyczące 87 milionów użytkowników Facebooka.

Część z nich została następnie przekazana politycznej firmie doradczej Cambridge Analytica, która wykorzystała ją do celów kampanii wyborczej politycznej w USA.