Martin Lewis i jego MoneySavingExpert.com

08.02.2019
Opracowanie: Marian Skwara

W każdy wtorkowy wieczór 13 milionów subskrybentów otrzymuje newsletter internetowego serwisu informacyjnego o nazwie Money Saving Expert. W każdym wydaniu otrzymują oni mnóstwo porad, wskazówek, wyjaśnień, jak mogą najbardziej efektywnie wydawać swoje pieniądze na towary i usługi. Serwis został założony w 2003 r. i dziś jest przedstawiany jako największy konsumencki serwis w Wielkiej Brytanii z 16 milionami wizyt miesięcznie, a jego założyciela można regularnie oglądać w najbardziej popularnych programach telewizyjnych.

Martin Lewis – Money Saving Expert.jpg [30.74 KB]

Założycielem serwisu jest 46-letni dziś Martin Lewis; urodzony w Manchesterze, studiował najpierw w słynnej London School of Economics, a potem dziennikarstwo na studiach podyplomowych na Cardiff University, które ukończył w 1997 r. W odróżnieniu od większości kolegów nie marzył o karierze korespondenta wojennego, ale od razu zajął się publikowaniem w sektorze usług finansowych w różnych programach telewizyjnych i radiowych oraz w drukowanej prasie. W 2000 r. został dziennikarzem nowego kanału Simple Money telewizji kablowej. Tam zaczął występować jako Money Saving Expert, a po rychłej likwidacji tego kanału założył – inwestując wszystkie swoje wolne środki, dokładnie sto funtów – w internetowy serwis o takiej właśnie nazwie. Rozwijając ten serwis nadal był czynny w telewizyjnych programach i prasie zdobywając coraz większą renomę swoim niekonwencjonalnym stylem dalekim od wyniosłej pozy większości ekspertów.

Od £100 do £87.000.000

W 2006 r. serwis Money Service Expert miał już jeden milion wizyt miesięcznie. W 2012 r., kiedy już zatrudniał kilkadziesiąt osób, Lewis sprzedał swój biznes za £87 milionów firmie MoneySupermarket - kwalifikowanej w UK jako „price comparing website”, czyli po polsku internetowej porównywarce cen - ale pozostał dyrektorem i głównym redaktorem serwisu. Sama sprzedaż od razu uczyniła go jednym z najbogatszych ludzi w UK, a dziennik Financial Times napisał wtedy, że Martin Lewis osiągnął największy sukces w światowej historii dziennikarstwa. W swej ojczyźnie stał się on celebrytą, jest na siódmym miejscu osób najczęściej tam „googlowanych”, a na pierwszym jeśli chodzi o Brytyjczyków. Regularnie występuje w najbardziej popularnych, gromadzących kilkumilionowe widownie programach telewizyjnych, jak Good Morning Britain, This Morning, a w stacji ITV ma swój autorski The Martin Lewis Money Show

Oprócz licznych odznaczeń zawodowych i państwowych, jakie otrzymał, Martin Lewis najbardziej dumnym może być z wyniku sondażu opinii publicznej przeprowadzonego w listopadzie 2015 r., na siedem miesięcy przed referendum unijnym. Wytypowano kilkanaście osób, których uznano za najbardziej wpływowych w dyskusji „wyjść” czy „pozostać” w Unii Europejskiej. Pytanie brzmiało, której z tych osób najbardziej ufasz w kwestii Brexitu. Okazało się, że badani największym stopniem zaufania obdarzyli właśnie założyciela serwisu Money Saving Expert, i ta pozycja nie zmieniła się, odmiennie od innych osobistości, już po samym referendum.

Nr 1 w rankingu zaufania

Warto krótko przedstawić jego sposób argumentowania, ponieważ z dzisiejszej perspektywy jego analiza wydaje się być najbardziej trafna, co z kolei dobrze charakteryzuje jego sposób myślenia. Argumentacja Martina Lewisa wyróżniała się tym, że była bardzo wyważona i usystematyzowana. Podkreślał on, że jego analiza skupia się na ekonomicznej stronie Brexitu. Nie opowiadał się po żadnej stronie, ale analizował argumenty za i przeciw.

Na końcu tego tekstu jest streszczona jego analiza dylematu przed jakim stanęli Brytyjczycy przed referendum unijnym, oraz odpowiedź na pytanie jak on sam będzie głosował.

Dziennik The Guardian scharakteryzował styl działania Martina Lewisa jako połączenie dziennikarstwa, społecznej kampanii oraz rozrywki. Zapewniło mu to wyjątkowy status na brytyjskiej scenie, zdobył ogromy autorytet, ale nie popadł w manierę nieprzeniknionych guru dyktujących swoje wyroki z wnętrza wieży z kości słoniowej. Money Saving Expert prezentuje się raczej jak ludowy trybun, dokładniej rzecznik konsumentów, który broni zwykłych ludzi przed machinacjami firm handlowych, usługowych, banków, ubezpieczycieli itp. Jednocześnie stara się być edukatorem i przekazać jak najwięcej wiedzy na temat mechanizmów funkcjonowania rynku, tak aby każdy mógł się w jakimś stopniu stać ekspertem, przynajmniej jeśli chodzi o własne pieniądze.

Trybun konsumentów

Jak podkreślił The Guardian, szczególnie ważne to stało się od czasów thatcherowskiej deregulacji w latach 80. W następstwie fali deregulacji i prywatyzacji ekonomiczne środowisko zwykłego człowieka stało niezwykle złożone, oferujące mnóstwo opcji, i stąd trudności w podejmowaniu decyzji, które mogą zaważyć na całym życiu. W Wielkiej Brytanii działa ponad 300 banków oraz firm parabankowych, które oferują mnóstwo rodzajów kart kredytowych, równie wielu ubezpieczycieli, dziesiątki firm energetycznych, dostawców internetu i telefonów komórkowych. Łatwo o dezorientację, a także bezsilną rezygnację wobec tego natłoku.

Sam Lewis twierdzi, że nie jest rewolucjonistą, w swych kampaniach - np. przeciwko nadmiernych prowizjach banków, lub karach umownych za przekroczenie limitu - nie chodzi mu o jakieś wielkie systemowe przewroty, ale o stopniowe zmiany w kierunku „sprawiedliwości finansowej”.

Chodzi o „finansową sprawiedliwość”

Popularność Lewisa wzięła się stąd, że oferuje konkretne wskazówki jak się poruszać w tym gąszczu, jak kontrolować swój osobisty budżet. W aktualnym serwisie Money Saving Expert konsument ma do dyspozycji już dziesięć działów, w tym banki, ubezpieczenia, dochody rodziny, zakupy, a w każdym setki porad, wskazówek. Np. jak płacić za dane lekarstwo 30 pensów, zamiast £1,90, ile zaoszczędzisz przy kupowaniu napojów, jeśli przyniesiesz własne naczynie (ustawa o ograniczaniu jednorazowych opakowań), trick z otrzymanie uprawnienia do kupowania BigMaca za £1,99 we wszystkich restauracjach albo płacenia o 10 pensów mniej za 1 litr benzynę po otrzymaniu vouchera Tesco.

Faktem jest, że największe korzyści działalność Lewisa przyniosła jemu samemu, stał się milionerem. Krytycy podnoszą, że w swej „estradowej” działalności właściwie najbardziej reklamuje swoją własną firmę i największe dochody czerpie z tego, że firmy płacą mu za to, kiedy jego klienci klikają na ich wyroby, zgodnie ze wskazówkami w serwisie Money Saving Ekspert. Krótko mówiąc, on także stał się elementem komercyjnego systemu.

Na plus Lewisa, nie można pominąć jego hojnych, wielomilionowych donacji na programy społeczne, w tym Citizens Advice, to jest sieć bezpłatnego, prawnego doradztwa dla obywateli.


Głos Martina Lewisa przed referendum unijnym 24 czerwca 2016

1. Nie ma żadnych faktów

Każdy kto twierdzi, że WIE co nastąpi po Brexicie, jest kłamcą. Podawanie dokładnych cyfr, co do gospodarki, imigracji, albo cen mieszkań, jest pozbawione sensu. Brexit nie ma precedensu i wszystkie studia, modele i hipotezy są oparte na założeniach, to jest na zgadywaniu i nadziei.

2. Cała rzecz sprowadza się do ryzyka

Głosowanie za Brexitem niesie w sobie większe ryzyko, niż za pozostaniem. To nie znaczy, że samo ryzykowanie jest czymś złym, ale jedynie, że niesie w sobie więcej niepewności, większą rozmaitość możliwych skutków.

Jeśli uważasz, że nie warto ryzykować pogorszenia się gospodarki, to głosuj za pozostaniem w UE.

Jeśli uważasz, że obecnie jest tak źle, że warto zaryzykować w nadziei, że w przyszłości będzie lepiej, to głosuj za wyjściem z UE.

3. Składka członkowskie nie ma znaczenia w skali brytyjskiej gospodarki

Skala brytyjskiej gospodarki to £1800 mld w 2015 r. Roczna składka do UE wynosi £13 mld, po odjęciu kwot, które wracają do UK (np. dotacje dla farmerów), netto jest £8,5 mld. Jednoprocentowa zmiana w skali gospodarki to £18 mld. Przeciwnicy i zwolennicy Brexitu straszą kilkuprocentowymi stratami lub zyskami, to znaczy, że sama składka nie powinna należeć do najważniejszych punktów debaty.

4. Nigdy się nie dowiesz, czy podjąłeś prawidłową decyzję

Poziom niepewności jest tak wysoki, że swoją decyzję możesz oprzeć jedynie na swoim politycznym stosunku do UE, swoim instynkcie i stopniu skłonności do podejmowania ryzyka w kwestiach, do których przywiązujesz znaczenie. Dwu ludzi, może podjąć słuszną decyzję i głosować odmiennie. Nawet dobra decyzja może przynieść złe skutki.

5. Jak będzie głosował Martin Lewis?

Z natury nie lubię ryzykować i to mnie skłania do głosowania za pozostaniem w Unii Europejskiej, dla bezpieczeństwa. Moja ocena ryzyka jest 55% za pozostaniem do 45% przeciw. Ale to nie znaczy, że to co dobre dla mnie, musi być także dla ciebie. Musisz sam rozważyć, czego oczekujesz od życia.