Nie będzie Świąt dla funta i euro?

Space

 

20.12.2018
Opracowanie: Kajetan Soliński

W bieżącym tygodniu funt kolejny raz potaniał. W relacji do złotówki spadł do aktualnego poziomu 4,7372. Pieniądz znad Tamizy już od dwóch miesięcy jest niemal bez przerwy dobijany kolejnymi doniesieniami o brexicie. W tym czasie stracił na wartości ponad 20 groszy i wszystko wskazuje na to, że może być jeszcze gorzej. Dane z brytyjskiej gospodarki (bardzo dobre – zwłaszcza biorąc pod uwagę okoliczności) zeszły zdecydowanie na dalszy plan a notowania szterlinga znajdują się przede wszystkim w objęciach plotek i doniesień związanych z warunkami opuszczenia UE.

Strach przed brexitem działa jak miecz obosieczny, wyrządzając także niemałe szkody w unijnej ekonomii. Biorąc pod uwagę sporo innych poważnych problemów, z którymi boryka się Wspólnota, brexitowe problemy szkodzą jej nawet bardziej niż Zjednoczonemu Królestwu. Ostatnie odczyty indeksów PMI z Eurolandu wypadły fatalnie – wskaźnik "Composite" (agregujący wyniki przemysłu i usług) wyniósł zaledwie 51,3 p. i był najsłabszy od czterech lat, a zarazem uplasował się dużo poniżej nawet najbardziej pesymistycznych prognoz. Jest to tylko jedna z licznych "bolączek" Brukseli. Już z perspektywy lat można mówić o ciężkich tarapatach w jakie – jedno po drugim – wpadają państwa strefy euro. Wystarczy wymienić kryzysy w: Hiszpanii, Grecji, Portugalii i Włoszech. Ledwo ostatni temat Włoch zszedł z wokandy, a zaczęły się masowe protesty i strajki we Francji. Trwające dalej demonstracje nad Sekwaną mogą być dla eurolandu jeszcze bardziej bolesne. Już teraz analitycy liczą, ile straci francuska gospodarka na obecnych wydarzeniach – a zaznaczyć trzeba, że największe ryzyko jest tak naprawdę jeszcze przed nami. Prezydent Macron zapowiedział serię ustępstw, które mogą spustoszyć budżet i doprowadzić do tego, że deficyt wymknie się spod kontroli.

Krótko mówiąc, strefa euro ma bardzo poważne kłopoty.