Przelewy do Polski 4.8100 -0.21% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.9390 -0.40% 

Przelewy do Polski 4.8100 -0.21% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.9390 -0.40% 

Skąd się bierze kiepski stan nowych domów w UK?

Jedną z obietnic przedwyborczych Partii Konserwatywnej w UK było wybudowanie większej liczby lokali mieszkalnych w krótszym czasie. Ocenia się, że Wielka Brytania potrzebuje obecnie 300 tys. nowych nieruchomości rocznie by sprostać zapotrzebowaniu społeczeństwa. I podczas gdy rzeczywiście rząd stara się dotrzymać słowa i coraz częściej w miastach i na ich obrzeżach widać place budowy, to jakość części oddawanych do użytku domów pozostawia wiele do życzenia, a niektórzy mówią wręcz o drastycznym spadku jakości budownictwa mieszkaniowego.

„Alternatywy 4” po brytyjsku

Badanie stopnia zadowolenia konsumentów przeprowadzone w tym roku przez brytyjską Federację Przedsiębiorców Budowlanych (House Builders Federation - HBF) pokazuje, że aż 98% tych, którzy nabyli w ostatnich latach nowy dom, zgłosiło różne defekty zaledwie w ciągu pierwszych miesięcy od wprowadzenia się. Aż 41% osób wskazało na więcej niż dziesięć problemów. Według ekspertów niektóre budynki nie nadają się do zamieszkania już przed upływem roku od transakcji sprzedaży. Pojawiające się przecieki gazowe, wilgoć i pleśń, pękające ściany i niezaizolowane podłogi stanowią udrękę części nowych mieszkańców, którzy zamiast cieszyć się, że w mają wreszcie swoje cztery ściany, muszą rozpocząć batalię z deweloperem. Zdarza się, że ślimaki, robaki i pająki to dodatkowi lokatorzy, którzy korzystają ze szpar wokół okien, wypaczonych drzwi czy po prostu dziur w nieoczekiwanych miejscach. Ci z właścicieli, którzy zdecydowali się wynająć niezależnego rzeczoznawcę mogą też dowiedzieć się o niewidocznych dla laików poważnych wadach konstrukcyjnych czy zaniedbaniach na etapie budowy, które czynią z ich domu po prostu niebezpieczne miejsce. Warto przypomnieć, że gwarancja oferowana przez wykonawcę to zaledwie dwa lata, dlatego nie powinno się zwlekać ze zgłoszeniem stwierdzonych usterek.

Wygrywają małe i średnie firmy budowlane

Problemy z nowymi lokalami mają charakter dość powszechny i nie wiążą się tylko z kilkoma niesolidnymi wykonawcami. Zdecydowanie częściej dotyczą jednak największych spółek, które realizują dużą liczbę kontraktów w skali kraju. Co warte podkreślenia, według niedawnej analizy Federacji Mistrzów Murarskich (Federation of Master Builders - FMB) osoby, które kupiły dom postawiony przez małe bądź średnie przedsiębiorstwo budowlane są aż dwa razy częściej „bardzo zadowolone” z jego stanu niż ci, którzy zaufali firmom-gigantom. Mniejszym wykonawcom, zazwyczaj działającym lokalnie, bardziej zależy na dobrej renomie i niezachwianej reputacji, ponieważ stanowią one jedną z gwarancji ich sukcesu. Właśnie m.in. dlatego w branży podkreśla się dużą różnicę jakościową w budynkach oddawanych przez te dwie grupy firm. Duży wpływ mają również kwalifikacje i umiejętności zatrudnianych osób i podwykonawców. Tu również lepsze opinie uzyskują mniejsze podmioty, które często korzystają z fachowców z doświadczeniem w różnych aspektach pracy na budowie zamiast opierać się na pracownikach o wąskich kwalifikacjach.

Pośpiech i niewystarczająca kontrola?

Nie bez znaczenia jest także presja związana z czasem wywierana przez władze, na zamówienie których powstają budynki. Odbija się ona negatywnie na jakości nieruchomości. Fachowcy z wieloletnim doświadczeniem mówią o coraz niższych standardach oraz o braku odpowiedniego nadzoru na różnych etapach realizacji projektu. Przepisy i zalecenia istniejące na papierze nie zawsze są respektowane w rzeczywistości, stąd kupujący wprowadzają się do niewykończonych należycie i czasem wręcz niebezpiecznych lokali. Ze swej strony Krajowa Rada ds. Budownictwa Mieszkaniowego (National House Building Council - NHBC), która ponosi odpowiedzialność za inspekcje i odbiór ukończonych domów zapewnia, że kontrola odbywa się na przynajmniej czterech zasadniczych dla budowy etapach. NHBC jest jednak krytykowany za zbyt bliskie relacje z wieloma firmami deweloperskimi, stąd zastrzeżenia do ich ekspertyz.

Dokąd po pomoc?

Trudno się dziwić, że w wielu nowych nabywców czuje się sfrustrowanych, gdy wykonawca nie wywiązuje się z zobowiązań i nie wiedzą oni, gdzie się udać z problemem. Zrzeszenie Właścicieli Domów (Home Owner Alliance - HOA) proponuje w tej sprawie możliwość zatrzymania przez kupującego części kwoty należnej za dom na okres na przykład 6 miesięcy, tak aby wykonawca czuł finansową presję szybkiego naprawienia usterek, jeśli takie się pojawią. HOA Apeluje również o zakazanie praktyki zgodnie z którą kupujący nie może zobaczyć domu zanim nie podpisze aktu kupna. Organizacja ta jest również współautorem pierwszego przewodnika po prawach kupującego nowy dom – lektury obowiązkowej dla first-buyers.

W 2016 roku powstała również w Westminster Ponadpartyjna Parlamentarna Grupa na rzecz Wysokiej Jakości Budownictwa (All Party Parliamentary Group for Excellence in the Built Environment – APPG EBE), która zaproponowała powołanie do życia funkcji ombudsmana do spraw nowych domów, którego zadaniem byłaby szybka i darmowa niezależna mediacja między stronami konfliktu. Jak słusznie zauważył Jo Churchill, szef powyższej grupy, rynek nieruchomości mieszkalnych daleko odbiega standardami od innych dóbr konsumpcyjnych; „Najważniejszy zakup życia posiada najsłabszą gwarancję; gdyby zawodność firmy samochodowej wynosiła aż 92%, nikt nie kupowałby jej samochodów.” A jednak firmom budowlanym tak wysoki stan błędów często uchodzi na sucho. Według ekspertyzy tej komisji obecny poziom odpowiedzialności wykonawcy w tej branży jest zbyt niski a odszkodowania nieadekwatne, stąd powołanie rzecznika konsumentów do spraw nowych domów jest konieczne. Rząd podobno rozważa tę propozycję.

 

Opracowanie: Małgorzata Solińska, England.pl, 04.01.2018

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski4.8500 

Do W. Brytanii4.8950 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera 

Wysyłasz do Niemiec, Holandii, Włoch czy Norwegii?