Przelewy do Polski 4.6500 0.22% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.7790 0.00% 

Przelewy do Polski 4.6500 0.22% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.7790 0.00% 

Skąd się bierze kiepski stan nowych domów w UK?

Jedną z obietnic przedwyborczych Partii Konserwatywnej w UK było wybudowanie większej liczby lokali mieszkalnych w krótszym czasie. Ocenia się, że Wielka Brytania potrzebuje obecnie 300 tys. nowych nieruchomości rocznie by sprostać zapotrzebowaniu społeczeństwa. I podczas gdy rzeczywiście rząd stara się dotrzymać słowa i coraz częściej w miastach i na ich obrzeżach widać place budowy, to jakość części oddawanych do użytku domów pozostawia wiele do życzenia, a niektórzy mówią wręcz o drastycznym spadku jakości budownictwa mieszkaniowego.

„Alternatywy 4” po brytyjsku

Badanie stopnia zadowolenia konsumentów przeprowadzone w tym roku przez brytyjską Federację Przedsiębiorców Budowlanych (House Builders Federation - HBF) pokazuje, że aż 98% tych, którzy nabyli w ostatnich latach nowy dom, zgłosiło różne defekty zaledwie w ciągu pierwszych miesięcy od wprowadzenia się. Aż 41% osób wskazało na więcej niż dziesięć problemów. Według ekspertów niektóre budynki nie nadają się do zamieszkania już przed upływem roku od transakcji sprzedaży. Pojawiające się przecieki gazowe, wilgoć i pleśń, pękające ściany i niezaizolowane podłogi stanowią udrękę części nowych mieszkańców, którzy zamiast cieszyć się, że w mają wreszcie swoje cztery ściany, muszą rozpocząć batalię z deweloperem. Zdarza się, że ślimaki, robaki i pająki to dodatkowi lokatorzy, którzy korzystają ze szpar wokół okien, wypaczonych drzwi czy po prostu dziur w nieoczekiwanych miejscach. Ci z właścicieli, którzy zdecydowali się wynająć niezależnego rzeczoznawcę mogą też dowiedzieć się o niewidocznych dla laików poważnych wadach konstrukcyjnych czy zaniedbaniach na etapie budowy, które czynią z ich domu po prostu niebezpieczne miejsce. Warto przypomnieć, że gwarancja oferowana przez wykonawcę to zaledwie dwa lata, dlatego nie powinno się zwlekać ze zgłoszeniem stwierdzonych usterek.

Wygrywają małe i średnie firmy budowlane

Problemy z nowymi lokalami mają charakter dość powszechny i nie wiążą się tylko z kilkoma niesolidnymi wykonawcami. Zdecydowanie częściej dotyczą jednak największych spółek, które realizują dużą liczbę kontraktów w skali kraju. Co warte podkreślenia, według niedawnej analizy Federacji Mistrzów Murarskich (Federation of Master Builders - FMB) osoby, które kupiły dom postawiony przez małe bądź średnie przedsiębiorstwo budowlane są aż dwa razy częściej „bardzo zadowolone” z jego stanu niż ci, którzy zaufali firmom-gigantom. Mniejszym wykonawcom, zazwyczaj działającym lokalnie, bardziej zależy na dobrej renomie i niezachwianej reputacji, ponieważ stanowią one jedną z gwarancji ich sukcesu. Właśnie m.in. dlatego w branży podkreśla się dużą różnicę jakościową w budynkach oddawanych przez te dwie grupy firm. Duży wpływ mają również kwalifikacje i umiejętności zatrudnianych osób i podwykonawców. Tu również lepsze opinie uzyskują mniejsze podmioty, które często korzystają z fachowców z doświadczeniem w różnych aspektach pracy na budowie zamiast opierać się na pracownikach o wąskich kwalifikacjach.

Pośpiech i niewystarczająca kontrola?

Nie bez znaczenia jest także presja związana z czasem wywierana przez władze, na zamówienie których powstają budynki. Odbija się ona negatywnie na jakości nieruchomości. Fachowcy z wieloletnim doświadczeniem mówią o coraz niższych standardach oraz o braku odpowiedniego nadzoru na różnych etapach realizacji projektu. Przepisy i zalecenia istniejące na papierze nie zawsze są respektowane w rzeczywistości, stąd kupujący wprowadzają się do niewykończonych należycie i czasem wręcz niebezpiecznych lokali. Ze swej strony Krajowa Rada ds. Budownictwa Mieszkaniowego (National House Building Council - NHBC), która ponosi odpowiedzialność za inspekcje i odbiór ukończonych domów zapewnia, że kontrola odbywa się na przynajmniej czterech zasadniczych dla budowy etapach. NHBC jest jednak krytykowany za zbyt bliskie relacje z wieloma firmami deweloperskimi, stąd zastrzeżenia do ich ekspertyz.

Dokąd po pomoc?

Trudno się dziwić, że w wielu nowych nabywców czuje się sfrustrowanych, gdy wykonawca nie wywiązuje się z zobowiązań i nie wiedzą oni, gdzie się udać z problemem. Zrzeszenie Właścicieli Domów (Home Owner Alliance - HOA) proponuje w tej sprawie możliwość zatrzymania przez kupującego części kwoty należnej za dom na okres na przykład 6 miesięcy, tak aby wykonawca czuł finansową presję szybkiego naprawienia usterek, jeśli takie się pojawią. HOA Apeluje również o zakazanie praktyki zgodnie z którą kupujący nie może zobaczyć domu zanim nie podpisze aktu kupna. Organizacja ta jest również współautorem pierwszego przewodnika po prawach kupującego nowy dom – lektury obowiązkowej dla first-buyers.

W 2016 roku powstała również w Westminster Ponadpartyjna Parlamentarna Grupa na rzecz Wysokiej Jakości Budownictwa (All Party Parliamentary Group for Excellence in the Built Environment – APPG EBE), która zaproponowała powołanie do życia funkcji ombudsmana do spraw nowych domów, którego zadaniem byłaby szybka i darmowa niezależna mediacja między stronami konfliktu. Jak słusznie zauważył Jo Churchill, szef powyższej grupy, rynek nieruchomości mieszkalnych daleko odbiega standardami od innych dóbr konsumpcyjnych; „Najważniejszy zakup życia posiada najsłabszą gwarancję; gdyby zawodność firmy samochodowej wynosiła aż 92%, nikt nie kupowałby jej samochodów.” A jednak firmom budowlanym tak wysoki stan błędów często uchodzi na sucho. Według ekspertyzy tej komisji obecny poziom odpowiedzialności wykonawcy w tej branży jest zbyt niski a odszkodowania nieadekwatne, stąd powołanie rzecznika konsumentów do spraw nowych domów jest konieczne. Rząd podobno rozważa tę propozycję.

 

Opracowanie: Małgorzata Solińska, England.pl, 04.01.2018

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski4.7000 

Do W. Brytanii4.7288 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera