Przelewy do Polski 4.6400 -0.64% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.7850 -0.29% 

Przelewy do Polski 4.6400 -0.64% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.7850 -0.29% 

Brytyjskie szkoły na progu wakacji

Nakłady pieniężne i odmienne propozycje różnych partii w tym zakresie to chyba największy problem szkolnictwa w 2017, który nieoczekiwanie okazał się również rokiem wyborczym. Dodatkowo jak bumerang powraca wciąż dyskusja na temat stanu edukacji i poziomu nauczania, a także możliwość większego zróżnicowania dzieci pod względem osiągnięć. Nadchodzący rok przyniesie też odpowiedź, jakie skutki będzie miała decyzja Sądu Najwyższego w sprawie nieusprawiedliwionych absencji szkolnych w Anglii.

Finansowanie

Według informacji Instytutu Badań nad Budżetem (Institute for Fiscal Studies) w ubiegłym roku rozliczeniowym sytuacja finansowa szkół pod rządem konserwatystów uległa wyraźnemu pogorszeniu. Także inne organizacje analizujące wydatki publiczne biją na alarm w tej sprawie, określając nakłady jako historycznie niskie. Stwierdzenie to może wydawać się niesprawiedliwe biorąc pod uwagę, że Partia Konserwatywna wyasygnowała faktycznie więcej pieniędzy na szkolnictwo, niż zakładał to budżet poprzedniego roku. Jednak, jak podkreślają eksperci, kwota ta jest nieadekwatna go poważnego wzrostu w liczbie uczniów (o którym rząd posiada pełne informacje) i statystycznie środki faktycznie przypadające na jedno dziecko uległy zmniejszeniu. Również obiecując darmowe śniadanie dla każdego dziecka rząd Theresy May rozminął się z rzeczywistością; eksperci wyliczyli, że zgodnie z przeznaczoną na ten kwotą, koszt posiłku dla jednego dziecka nie powinien przekraczać... 7 pensów.

Obecnie budżet szkół wynosi 40 miliardów funtów rocznie, a według IFS wymaga on dodatkowego dofinansowania w wysokości przynajmniej 5 miliardów. Według zarządu wielu szkół cięcia zagrażają standardom, wymuszając podejmowanie trudnych decyzji ograniczających nakłady i zatrudnienie. Dyrektorzy niektórych szkół faktycznie stają przed problemem redukcji nauczycieli lub wyboru przedmiotu, którego liczbę godzin będą zmuszeni zmniejszyć. Presja finansowa przekłada się na konkretne, niekorzystne, zmiany w systemie: większe bądź łączone klasy, mniej opcji wyboru na egzaminach GCSE, słabsze wsparcie dla nauczycieli w postaci asystentów pracujących z dziećmi w klasie, ograniczenie zajęć dla uczniów wymagających dodatkowej pomocy i lekcji rozwijających podstawowy program.

Jak dotąd historycznie najwyższy poziom finansowania osiągnęły szkoły w budżecie w 2015 roku, następne lata przynosiły już cięcia. I choć sektor szkolnictwa tradycyjnie już narzeka na niewystarczające środki, to tym razem spadek poziomu finansowania jest odczuwalny. Po NHS i opiece społecznej jest to kolejny sektor pod rządami konserwatystów, który nie otrzymał wystarczająco pieniędzy, by zapewnić funkcjonowanie przynajmniej na dotychczasowym poziomie. Zobaczymy czy wynik ostatnich wyborów zmieni nastawienie polityków wobec wydatków publicznych.

Co ważniejsze – wakacje czy szkoła?

Niedawna głośna sprawa sądowa, w której rodzic zakwestionował nakaz zapłacenia kary za zabranie dziecka na wakacje w roku szkolnym zbiera obecnie swe obfite żniwo. Przypomnijmy, że odpowiedzialność finansowa za nieusprawiedliwioną nieobecność spoczywa na rodzicach w Anglii. Kara może wynieść nawet kilkaset funtów i dotychczas skutecznie służyła jako odstraszasz. Teraz jednak, pomimo ostatecznego orzeczenia Brytyjskiego Sądu Najwyższego, które podtrzymało karę, lawina szkolnej „niesubordynacji” ze strony rodziców toczy się coraz szybciej. Rodzice zainspirowani historią ojca z Isle of Wight coraz częściej zabierają swe pociechy na wyjazdy zagraniczne w czasie, gdy te powinny być w szkole, tak jak zrobił to Jon Platt lecąc z córką na Florydę w trakcie trwania roku szkolnego. W Ministerstwo Edukacji odnotowało na początku ubiegłego roku wzrost takich przypadków w Anglii o blisko 60 tysięcy w porównaniu z rokiem poprzednim. Do 2013 roku dyrektor szkoły mógł zgodzić się na dwa tygodnie wakacji w roku szkolnym w przypadku ucznia z bardzo dobrą frekwencją, jednak później możliwość tę zniesiono. Wielu rodziców ma o to do ministerstwa pretensje.

Grammar schools - wyzwanie rzucone równości?

Mimo reformy która już lata temu doprowadziła do wprowadzenia jednolitych szkół średnich, co jakiś czas powraca w Wielkiej Brytanii debata o zasadności istnienia tzw. grammar schools, czyli szkół do których dzieci mogą dostać się na podstawie egzaminu, tzw. 11 plus. Cześć rodziców życzyłaby sobie większej liczby takich szkół, o których mówi się, że promują mobilność społeczną poprzez wykształcenie. Nie brakuje jednak opinii, że jest wręcz odwrotnie, a egzamin, przed którym zostają postawieni dziesięcio- i jedenastolatkowie może być dla nich krzywdzący, a jego konsekwencje odczuwalne przez całe życie, o ile nie otrzymują dotychczas należytego edukacyjnego wsparcia w rodzinie. Część ekspertów twierdzi, że do grammar schools i tak dostają się w większości dzieci pochodzące z rodzin bogatszych. Kwestia ta jak na razie została całkowicie wyeliminowana w Szkocji, gdzie zniesiono egzamin na zakończenie szkoły podstawowej i szkoły średnie na podstawie wyboru oceniającego umiejętności, oczywiście poza prywatnymi, nie istnieją.

Dla osób z zewnątrz jednak dyskusja wydaje się podszyta lekką hipokryzją – bardzo rozwinięty system szkół prywatnych segreguje dzieci w sposób oczywisty i gdyby Brytyjczycy rzeczywiście chcieli całkowitego wyrównania szans edukacyjnych, system ten musiałby przecież ulec likwidacji. Bo przecież mimo że aż i zaledwie mniej niż 10% wszystkich dzieci chodzi do szkół prywatnych, to stanowią one aż blisko połowę absolwentów najlepszych uczelni wyższych. Ale czy w tak rozwarstwionym społeczeństwie, gdzie przedstawiciele warstwy arystokratycznej zasiadają na większości publicznych stanowisk byłoby to w ogóle możliwe? Nie wydaje się, żeby szkoły typu Eaton mogłyby zniknąć ze społeczeństwa. Z drugiej strony wiadomo, ze system brytyjski stać na znaczące rewolucje, może więc kiedyś dojdzie do likwidacji szkół prywatnych.

 

Opracowanie: Małgorzata Solińska, England.pl, 01.07.2017

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski4.6800 

Do W. Brytanii4.7290 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera