Przelewy do Polski 4.6500 0.22% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.7990 0.29% 

Przelewy do Polski 4.6500 0.22% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.7990 0.29% 

Konsekwencje porozumienia konserwatystów z północnoirlandzkimi unionistami

Umowa Partii Konserwatywnej z północnoirlandzką Demokratyczną Partią Unionistyczną (Democratic Unionist Party) przynosi dość znaczące skutki dla polityki rządu. Zwróciła także uwagę opinii publicznej na dość zagmatwaną sytuację polityczną w Północnej Irlandii. Jednocześnie cena jaką konserwatyści zapłacili za wspieranie ich w Izbie Gmina przez 10 posłów DUP wywołało nieprzyjazne reakcje w Walii i Szkocji. W sojuszu z unionistami komentatorzy dostrzegają zarówno negatywne, jak i pozytywne skutki dla najtrudniejszego zadania, przed jakim stoi rząd Theresy May, tj. przeprowadzenie Brxitu.

Sprawowanie władzy przez Partię Konserwatystą po czerwcowych przedterminowych wyborach skomplikowało się. Poprzednie wybory, w 2015 r., kiedy liderem był David Cameron, przyniosły jej nadspodziewany sukces i zapewniły samodzielne rządy; 330 posłów na 650 dawało niewielką, ale bezpieczną większość. Minimalna większość to połowa plus jeden, tj. czyli 326 posłów. Rozpisując przedterminowe wybory w celu umocnienia przewagi, a także zyskania dwu dodatkowych lat, Theresa May przeliczyła się, jej partia straciła 13 mandatów i ma ich teraz 317; do przewagi choćby jednym głosem brakuje 9 posłów.

Odnowienie koalicji z Partią Liberalnych Demokratów - którzy zdobyli 12 mandatów - nie wchodziło w grę ze względu na ich prounijną orientację i dążenie odwrócenia skutków referendum. Podobnie jest ze Szkocką Partią Narodową (35 mandatów). Jedynym możliwym partnerem osłabionych konserwatystów okazała się północnoirlandzka Demokratyczna Partia Unionistyczna (Democratic Unionist Party). Partia ta jest jeszcze bardziej „konserwatywna” niż torysi, zwłaszcza w kwestiach społecznych. Jej zasługą jest, że prawo do aborcji jest w tej prowincji o wiele bardziej restrykcyjne niż w pozostałych częściach Zjednoczonego Królestwa, a zawieranie małżeństw tej samej płci do dziś niemożliwe.

Szczególny system rządów

Przymiotnik „unionistyczna” odzwierciedla fakt, że DPU jest głównym ugrupowaniem skupiającym zwolenników utrzymania obecnego statusu Północnej Irlandii jako części Zjednoczonego Królestwa. DPU jest spadkobierczynią ugrupowań, głównie protestanckich, które w 1921 r., kiedy powstała niepodległa Republiki Irlandii, nie dopuściły do włączenia 6 z 9 hrabstw północnej prowincji Ulster do nowo powstałego państwa. Irlandzcy protestanci to potomkowie osadników przybyły do Irlandii ze Szkocji i Anglii. Głównym oponentem DPU jest nacjonalistyczna partia Sinn Fein dążąca do zjednoczenia z Republiką Irlandii skupiająca potomków rdzennych Irlandczyków wyznania katolickiego.

Czasy zamętu i terroru z drugiej połowy ubiegłego wieku należą już do przeszłości, ale Północna Irlandia nadal jest niezbyt stabilną politycznie ze względu na szczególny system rządów. Polega on na tym, że nie ma tam normalnego systemu partii rządzącej i opozycji, ale zawarty przed laty kompromis między katolikami i protestantami polega na współrządzeniu wszystkich partii, które weszły do miejscowego parlamentu, czyli tworzą one koalicję rządową. Taki system jest bardziej podatny na kryzysy niż w pozostałych krajach UK. Właśnie w rezultacie ostatniego kryzysu Północna Irlandia od stycznia br. nie ma rządu. Jeśli nie dojdzie do rozwiązanie w najbliższym czasie Londyn znowu będzie musiał się włączyć w większym zakresie w zarządzanie Północną Irlandią. Taka sytuacja czyni rząd Theresy May w pewnym stopniu zakładnikiem sytuacji politycznej w tej prowincji.

Porozumienie konserwatystów z DUP nie jest koalicją rządową, członkowie tej ostatniej nie otrzymali żadnych stanowisk rządowych, ale zobowiązaniem obydwu stron do dotrzymania pewnych warunków. Posłowie DUP mają obowiązek wspierania mniejszościowy rząd w Izbie Gmin w kluczowych głosowaniach, w tym w sprawach Brexitu. Ogólnie chodzi o zapewnienie utrzymania się konserwatystów u władzy.

100 milionów za każdego posła

Najbardziej kontrowersyjnym elementem porozumienia jest cena, jaką brytyjscy podatnicy będą musieli zapłacić za pozyskanie przez rząd posłów DUP. Negocjatorzy tej partii wytargowali dodatkowy (poza zapisanym w budżecie państwa) jeden miliard funtów w ciągu dwu lat na projekty infrastrukturalne w tej prowincji. Dziennikarze od razu policzyli, że każdy z posłów DUP został kupiony za 100 mln funtów, albo licząc inaczej, każdy z północnoirlandzkich wyborców który oddał głos DUP w ostatnich wyborach, zarobił 800 funtów dla swojego swej ojczyzny.

Taka premia dla Północnej Irlandii wywołała krytykę w Walii i Szkocji, czyli krajów o podobnych statusie jak ta pierwsza. Prowincja ta pod względem ludnościowym liczy 1,87 mln mieszkańców w porównaniu z 5,3 mln Szkotów 3 milionami Walijczyków, czyli jest najmniejsza spośród autonomicznych jednostek wchodzących w skład Zjednoczonego Królestwa.

Przyszły Brexit wprowadzi dodatkową komplikację - która będzie na pewno twardym orzechem do zgryzienia w negocjacjach z Brukselę – mianowicie obecnie nie istniejąca w praktyce granica między obydwoma częściami Irlandii stanie się zewnętrzną granicą Unii.

Emeryci zadowoleni

Głosy krytyki układu z unionistami rozległy się w także w samej Partii Konserwatywnej. Zarzuty dotyczą usztywnienie polityki gospodarczej w następstwie przyjęcia warunków unionistów. Jednym z nich jest zobowiązanie rządu do utrzymania do końca kadencji tzw. potrójnej kłódki (triple lock) dla państwowych emerytur. Wprowadzony w 2010 r. mechanizm polega na tym, że nominalna wartość emerytur musi być co roku rewaloryzowana za tym z trzech zapisanych wskaźników, który im zapewni w danym roku najwyższy wzrost. Owe trzy wskaźniki to: 1) poziom wynagrodzeń, 2) inflacja, 3) roczny wzrost o 2,5%.

Od 2010 r. inflacja utrzymywała się na bardzo niskim bliskim zeru, a wzrost wynagrodzeń uległ znacznemu zahamowaniu po kryzysie lat 2008-9. W rezultacie emeryci mieli co roku podwyższane emerytury o 2,5%, co spowodowało polepszenie się ich pozycji w relacji do pracujących. W roku 2010 roczny przeciętny dochód emerytów był niższy o £100 od dochodu pracujących, a w roku 2015-16 ta różnica zmalała do £30. Gdyby emerytury były związane jedynie z poziomem cen i wynagrodzeń (podwójna kłódka), to byłyby przeciętnie niższe o £107 rocznie niż obecnie. Jeśli chodzi o wysokość minimalnej emerytury, to gdyby nie podwyżki o 2.5%, to wynosiłaby ona £5994, a nie £6300 jak obecnie. W budżecie państwa potrójna kłódka to dodatkowe sześć miliardów funtów na fundusz emerytalny.

Ekonomiści i niektórzy polityce od dawna postulują rezygnację z „kłódki” 2.5%, ponieważ zbyt uprzywilejowuje ona emerytów, a po drugie, zbyt obciąża budżet. Konserwatyści w swoim programie wyborczym zapisali utrzymanie potrójnej kłódki do 2020 r. Sojusz z DPU być może wydłuży ten okres.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 29.06.2017

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski4.7100 

Do W. Brytanii4.7650 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera