Przelewy do Polski 4.7500 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.9150 0.41% 

Przelewy do Polski 4.7500 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.9150 0.41% 

Tegoroczne wybory lokalne - sukces konserwatystów

Sukces wyborczy konserwatystów w ostatnich lokalnych wyborach wydaje się potwierdzać trafność kalkulacji Theresy May w momencie podejmowania decyzji o rozpisaniu przedterminowych wyborów parlamentarnych. Dla polskich obserwatorów wyborów lokalnych w Wielkiej Brytanii bardziej od ich wyników ciekawsze jest sam sposób ich przeprowadzenia, co jest oczywiście jednym z aspektów ustroju władz lokalnych w UK, tak bardzo różnego od polskiego.

Ostatnie wybory odbyły się jak zwykle w czwartek. Już to bywa zaskakujące dla świeżych imigrantów nie tylko z Polski. W większości krajów świata, choć daleko nie we wszystkich (w USA jest to wtorek), wybory urządzane są w niedziele. Tradycja pierwszego czwartku maja jako „election day” utrwaliła się w UK od czasu lat 30-tych, choć do niedawna premier miał swobodę wyznaczania dowolnego dnia. Od 2011 r. już ustawowo ten dzień jest przewidziany na terminowe wybory parlamentarne.

Dlaczego akurat czwartek? Są różne wyjaśnienia. Najbardziej popularne głosi, że chodziło to to, aby „election day”, był najbardziej oddalony od „pay day”. W piątki większość pracujących miało wypłacane tygodniówki, a więc w ten dzień, a potem w sobotę i niedzielę było najwięcej pijanych, a ta okoliczność miała utrudniać przeprowadzenie wyborów. Przeciwko niedzieli przemawiała obawa przed wpływem niedzielnego kazania w kościele na decyzje wyborcze. Jeśli tak było rzeczywiście, to wykluczenie niedzieli wygląda na postulat labourzystów.

Jeśli chodzi o wybory parlamentarne, to czwartkowe rozstrzygnięcie ma umożliwiać polityczne konsultacje i formowanie nowego rządu w czasie weekendu tak, aby od początku nowego tygodnia nowy rząd mógł przystąpić do pracy. To ostatnie się generalnie jak dotąd sprawdza. Poniedziałkowe gazety zwykle informują o składzie nowego rządu. Nawet wtedy, jak np. w 2010 r., kiedy rząd JKM zamienił się miejscami z opozycją JKM, a dodatkowo żadna partia nie zyskała bezwzględnej przewagi i konserwatyści musieli się dogadać z liberałami w sprawie koalicji. Nawiasem mówiąc, świadczy to, przede wszystkim, o nadzwyczajnej sprawności brytyjskiej demokracji.

Nie tylko samo urządzanie wyborów w dzień powszedni mogą zdziwić Polaka, ale także inne przejawy „powszedniości”. Wyborom nie towarzyszy takie oficjalne zadęcie jak w Polsce – flagi i inne przejawy solennej atmosfery tego dnia przedstawianego jako „święto demokracji”. W Anglii takie określenie nikomu nie przyszłoby do głowy, ponieważ w tym kraju wybory, to nie żadne święto ale, można rzec, powszednia rutyna. Niżej podpisany w dzień wyborów zaszedł do urzędu miasta coś załatwić, urząd pracował jak zwykle, ale okazało się, że część holu jest odgrodzona i oznaczona tabliczką POLLING STATION, co przy głównym wejściu było nawet trudno zauważyć. Lokale bywają urządzane nawet w prywatnych mieszkaniach, a o praktycznym, a nie formalno-uroczystym podejściu do procedury może świadczyć, że można zobaczyć napisy informacyjne pisane mazakiem na kartonach z opakowań. Poza tym przy obsłudze, a nawet liczeniu głosów, pracuje sporo wolontariuszy, co wskazuje na społecznikowski, a nie tylko urzędowy aspekt organizowania wyborów.

Najbardziej skomplikowany ustrój w świecie

Zanim zaczniemy oceniać liczbowe wyniki lokalnych wyborów w UK przedstawione w zamieszczonej niżej tabeli należy krótko wyjaśnić co właściwie Brytyjczycy wybierali 4 maja, choć to nie jest to łatwe do zrozumienia ponieważ ustrój władz lokalnych w Zjednoczonym Królestwie należy do najbardziej skomplikowanych w świecie – wynik wielowiekowej ewolucji i wielu reform. W uproszczeniu można to przedstawić tak. Obecnie istnieje 418 jednostek lokalnych władz samorządowych z wybieralnymi radami (local councils). W Anglii, ale nie w całej, lecz na mniej zurbanizowanych obszarach istnieje dwuszczeblowa struktura. Są to 27 hrabstwa jak wyższy szczebel, a niższym szczeblem są tzw. nie metropolitarne dystrykty, których jest 201. W pozostałych częściach kraju obowiązuje jednoszczeblowy system władz lokalnych, jako tak zwane unitarne władze (unitary authorities). Są w tym samodzielne dystrykty w liczbie 55 (obejmują większe miasta), dalej 36 metropolitalnych dystryktów (metropolitan borough), które pokrywają większe aglomeracje, wreszcie 32 londyńskie dystrykty (London barough). W Szkocji istnieje jednoszczeblowa struktura 32 jednostek, tak samo w Walii, 22, i Irlandii Północnej, 11.

Tegoroczne wybory objęły wszystkie rady w Szkocji i Walii, a w Anglii jedynie rady 27 hrabstw, ale już żaden z podległych im 201 dystryktów. Z pozostałych jednostek w Anglii wybory odbyły się w siedmiu, w tym w 6 samodzielnych dystryktach i jednym metropolitarnym. W niejednolitym systemie władz lokalnych w UK, także wybory nie odbywają się jednym terminie. Aby było jeszcze ciekawiej, to choć kadencja wszystkich radnych trwa 4 lata, to w niektórych dystryktach nie wybiera się wszystkich naraz, ale co roku jedną trzecią.

Polacy mogą nie tylko głosować, ale i kandydować

Summa summarum w tym roku wybierano 4851 radnych do 88 rad, do tego 6 burmistrzów. Kandydowało około 10 tysięcy osób i kandydować mogli także mieszkający w UK Polacy, ponieważ czynne i bierne prawo wyborcze przysługuje nie tylko obywatelom UK, ale także mieszkającym w Wielkiej Brytanii obywatelom krajów Wspólnoty Brytyjskiej (Commonwealth) oraz krajów Unii Europejskiej. Należało się tylko odpowiednio wcześnie zarejestrować jako wyborca. Co dla nas niezwykłe, w wyborach lokalnych można się zarejestrować i głosować w dwu miejscach, jeśli ktoś ma dwa miejsca zamieszkania, np. student pochodzący z Coventry, ale studiujący w Londynie.

Inną rzeczą, spośród szeregu innych, która może zdziwić Polaka, to możliwości korekty. Jeśli wyborca zauważy, że się pomylił przy się stawianiu krzyżyka na karcie do głosowania, to jeśli jej jeszcze nie wrzucił do urny, ale odda członkowi komisji wyborczej, to bez problemu dostanie nowa kartkę. W Polsce jest to nie do pomyślenia. Niby drobna rzecz, ale świadczy o typowo brytyjskim zdroworozsądkowym, tj. wolnym od zbytniego dogmatyzmu podejściu do aktu wyborczego.

Poniżej tabela pokazująca zyski i straty najważniejszych ugrupowań. Widzimy triumf konserwatystów i klęskę labourzystów w porównaniu z poprzednimi wyborami tego szczebla rad. Ci pierwsi zdecydowanie zwiększyli liczbę kontrolowanych rad głównie kosztem tych drugich. Obecnie Partia Konserwatywna kontroluje najwięcej rad i ma najwięcej radnych. Poza sukcesem konserwatystów rzuca się w oczy bezprecedensowy pogrom nacjonalistów z partii UK Independence Party, której ze 146 radnych tego szczebla rad ostał się tylko jeden. Można rzec, że teraz jest podobnie, jak w Izbie Gmin, gdzie mają też tylko jednego posła. Jednakże w 2015 r. na UKIP głosowało aż 3 mln 881 tys. wyborców, 12,6%. Nie przełożyło się to na liczbę mandatów ze względu na większościowy system wyborczy. Gdyby tyle samo głosów nacjonaliści dostali 4 maja 2017, to wypadliby o wiele lepiej, ale jak widać wyborcy ich opuścili.

wybory lokalne uk 2017

Triumf konserwatystów, straty labourzystów, klęska UKIP

Dziwne też się wydaje, że Szkocka Partia Narodowa, która w wyborach parlamentarnych zdobyła prawie wszystkie szkockie mandaty (56), obecnie nie kontroluje ani jednej rady. Jednakże to samo dotyczy także innych partii. Z 32 szkockich rad 29 zostały zakwalifikowane do rubryki no overall control (nikt nie ma przewagi), a trzy, że kontroluje ją Niezależni (Independent). To ostatnia kategoria jest niejasna dla zewnętrznego obserwatora, trudno się domyślić kogo one właściwie oznacza, i czym się ci Niezależni różnią od lokalnych porozumień (Residents' Associations). Chodzi chyba o pozapartyjne porozumienie o szerszym zasięgu. Oprócz 3 szkockich rad to ugrupowanie ma jeszcze przewagę w 3 walijskich.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 12.05.2017

 

 

 

 

 Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski4.8200 

Do W. Brytanii4.8790 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera 

GG_logo