Przelewy do Polski 4.6900 -0.64% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.8290 -1.15% 

Przelewy do Polski 4.6900 -0.64% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.8290 -1.15% 

Projekt Londyńskiego Parku Narodowego

„Uczyńmy Londyn pierwszym w świecie Miejskim Parkiem Narodowym. Miastem, gdzie ludzie i natura będą lepiej współistnieć. Miastem bogatym w przyrodnicze zasoby, w którym każde dziecko będzie miało możliwość zabawy i nauki na otwartej przestrzeni. Miastem, gdzie wszyscy będziemy mogli cieszyć się zielonymi przestrzeniami, czystym powietrzem, zażywać przyjemności kąpieli w rzekach oraz mieszkać w ekologicznych domach. Razem będziemy mogli uczynić Londyn bardziej zielonym, zdrowszym i piękniejszym miejscem do życia.”

Taki program głosi Daniel Raven-Ellison, były nauczyciel geografii, który został „miejskim ekologiem”. W ciągu kilku lat jego pomysł zyskał pewne poparcie, w tym obecnego burmistrza Londynu Sadiqa Khana. Utworzona została również specjalna fundacja. Program brzmi pięknie, ale co to właściwie ma znaczyć Greater London National Park City? W Wielkiej Brytanii jest 15 parków narodowych, w tym dwa w Szkocji, które odwiedza ponad 80 milionów ludzi każdego roku. Mniej więcej wiadomo co to są parki narodowe i jaka jest ich misja. Ale na czym ma polegać miejski park narodowy? Wprawdzie na terenie brytyjskich parków mieszka 400 tysięcy ludzi, ale ich osiedla są tylko punktami w szerszej chronionej przestrzeni i nie można tego porównywać do takiego megapolis jak Londyn, który za kilkanaście lat ma osiągnąć 10 milionów mieszkańców. Na świecie nie ma jeszcze takie miejskiego parku i dlatego londyński – według Raven-Ellisona – ma być pierwszym.

Trzy tysiące parków

Z tego co projektodawca głosi na stronie poświęconej projektowi [www.nationalparkcity.london] ma to polegać, najogólniej mówiąc, na wzmocnieniu biologicznego zróżnicowania przyrodniczych zasobów miasta, większej ich ochrony i bardziej ekologicznej interakcji między przyrodą i mieszkańcami. Bazą tego programu mają być obecne przyrodnicze zasoby na obszarze 572 km kw. Wielkiego Londynu, który rozciąga się równoleżnikowo na 58 km, a południkowo na 46 km. Ich wyliczenie brzmi dość imponująco, choć na tak ogromnym terenie może dużo się zmieścić. Oto ten spis:

  • Aż 47% powierzchni Londynu jest „fizycznie zielone”,
  • rośnie tam aż 8.3 mln drzew, a więc niedużo mniej niż ludzi,
  • parków w Londynie jest aż około 3000,
  • 3.8 mln ogrodów (gardens); więc pewnie są liczone wszystkie przydomowe ogródki,
  • 300 gospodarstw rolnych,
  • 1000 km oznakowanych ścieżek spacerowych,
  • 850 km rzek, strumieni i kanałów,
  • 13.000 tysięcy gatunków flory i fauny (zapewne mieszczą się w tym także owady),
  • 5 obszarów specjalnej ochrony
  • 2 „krajowe rezerwaty przyrody”
  • 142 „lokalnych rezerwatów przyrody”
  • 37 miejsc „specjalnego naukowego zainteresowania”
  • 1600 miejsc o znaczeniu dla ochrony przyrody.

Przekonać radnych

Daniel Raven-Ellison zdaje sobie sprawę, że obszar Londynu nie spełnia ustawowych warunków do uznania go za park narodowy w dotychczasowym rozumieniu, postuluje więc utworzenie nowego rodzaju parku narodowego, połączenie przyrodniczych walorów brytyjskiej stolicy z jej dziedzictwem kulturowym. Byłoby to poza obecnymi regulacjami w tej dziedzinie. Aby zrealizować swój projekt musi zdobyć aprobatę większości radnych z 33 miejskich gmin, które składają się na Wielki Londyn. Projektodawca chce ich pozyskać przekonując, że zadaniem władz powinno być dbanie harmonię między ludźmi a naturą. Stąd miejska polityka powinna do swych priorytetów włączyć następujące cele:

  • zapewnienie wszystkim londyńczykom wolny i łatwy dostęp do pełnowartościowych zielonych terenów,
  • przede wszystkim umożliwienie wszystkim dzieciom dostępu do zasobów przyrody,
  • uczynienie większej części Londynu „fizycznie zielonym”,
  • poprawianie z roku na rok jakość powietrza i wody,
  • wzbogacanie bioróżnorodności londyńskich habitatów,
  • wspieranie budownictwa ekologicznych domów,
  • przyciąganie przyjaznych środowisku inicjatyw biznesowych,
  • promowanie w świecie Londynu jako Zielonego Miasta,
  • pielęgnowanie „parkowej” tożsamości londyńczyków.

Oczywiście nie brakuje krytyków, którym projekt Daniela Ravena-Ellisona wydaje się oderwany od rzeczywistości, a przede wszystkim niepotrzebnie dublujący istniejące już regulacje i rozwiązania w zakresie ochrony przyrody i miejskiej zieleni. Według Tima Richardsona z dziennika The Telegraph utworzenie struktury Greater London National Park City stworzy jeszcze jedno piętro biurokracji, narzędzie marketingowego i politycznego nacisku.

Friluftsliv, czyli nie zrywaj z naturą

Niewykluczone jednak, że ten projekt zostanie w jakiejś formie zrealizowany. Tym bardziej, że ostatnio narasta moda na rekreację na wolnym powietrzu, niezależnie od pogody. Nazywane jest to norweskim słowem friluftsliv, będącego połączeniem trzech wyrazów „wolny, powietrze, życie”. Jeszcze jeden przejaw trwającej od pewnego czasu mody na skandynawską prostotę. Do tego doszło amerykańskie uzasadnienie. Richard Louv ukuł termin Nature Dificit Disorder (NDD), czyli psychosomatyczne zaburzenie wywołanie brakiem kontaktu z naturą. Nie da się zachować zdrowia bez kontaktu z naturalnym środowiskiem. Odpoczywać i ćwiczyć należy nie w zamkniętych pomieszczeniach, w fitness klubach, czy w mieszkaniach, ale wychodzić na zewnątrz, biegać po parku i lesie. Stąd się wzięło upowszechnienie montowania urządzeń do ćwiczeń na na terenach zielonych. Moda, która dotarła i do Polski.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 21.02.2017

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski4.7350 

Do W. Brytanii4.7850 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera