Przelewy do Polski 4.6900 -0.21% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.8350 -0.21% 

Przelewy do Polski 4.6900 -0.21% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.8350 -0.21% 

Konflikt o referendum w Szkocji. Niepodległości jednak nie będzie?

Scottish not British

Mimo coraz większej determinacji po stronie autonomicznego szkockiego rządu, zmierzającego w kierunku możliwie szybkiego przeprowadzania kolejnego głosowania w sprawie odłączenia od Wielkiej Brytanii, dalsze losy tego planu mogą być bardzo niepewne. Niezależnie od wcześniejszych, nieformalnych deklaracji Londynu, w przeciągu kilku ostatnich tygodni premier Theresa May zaczęła prezentować znacznie bardziej radykalną postawę w większości kwestii, bezpośrednio i pośrednio, dotyczących Brexitu, w tym również sytuacji Szkocji.

Zdecydowane plany Edynburga

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami premier autonomicznego rządu, Nicola Sturgeon, poinformowała, że w nadchodzącym tygodniu zostanie przedstawiony projekt ustawy dotyczącej ponownego referendum w sprawie niepodległości. Stanowisko szefowej rady ministrów jest klarowne i wskazuje na konsekwentne dążenie we wskazanym wcześniej kierunku. Jej zdaniem Brexit zmienia warunki przynależności do unii z brytyjską koroną, dlatego jej kraj zamierza ponownie rozważyć kwestię swojej niezależności, ponieważ jest to konieczne dla ochrony interesów Kaledonii i ma to nastąpić jeszcze zanim Zjednoczone Królestwo opuści Unię Europejską. Ponownie podkreśliła, że w czerwcowym głosowaniu Szkoci wyraźnie opowiedzieli się za pozostaniem w strukturach UE (62% było przeciwko Brexitowi). Zaznaczyła również, że w 2014 roku, kiedy mieszkańcy Highlandów w referendum zdecydowali się na utrzymanie ówczesnych relacji z Wielką Brytanią, głównym powodem był tzw. „racjonalizm gospodarczy”, wskazujący na stabilniejsze i pewniejsze perspektywy rozwoju ekonomicznego. Natomiast opuszczenie Wspólnoty Europejskiej i zapowiedzi Londynu w sprawie „twardego Brexitu” określiła mianem racjonalizmu gospodarczego, który został właśnie wylany jak dziecko z kąpielą.

Konflikt na linii Londyn – Edynburg

Brak porozumienia pomiędzy Theresą May a Nicolą Sturgeon, w kwestii ponownego referendum w sprawie niepodległości Szkocji, nie jest już pierwszym około-brexitowym zatargiem. Brytyjska premier po objęciu swojej funkcji zapowiedziała, że zależy jej na wypracowaniu wspólnego stanowiska dotyczącego opuszczenia Unii Europejskiej, pomiędzy wszystkimi krajami wchodzącymi w skład Zjednoczonego Królestwa. Poinformowała również, że ważnym sygnałem, który nie może zostać zignorowany, jest głos Szkocji, której mieszkańcy w zdecydowanej większości chcieli pozostania w obecnych relacjach z Brukselą. Mimo tych deklaracji, brytyjski rząd postanowił, że kwestia Brexitu nie będzie poddawana już głosowaniu w parlamencie, tym samym informując o definitywnym podjęciu decyzji w spawie wyjścia z UE. Posunięcie to wywołało zdecydowaną reakcję ze strony autonomicznych władz Szkocji. Premier Sturgeon politykę Londynu nazwała „aktem konstytucyjnego wandalizmu” i oznajmiła że zignorowanie jej kraju, zwłaszcza przy tak istotnym zagadnieniu, przełoży się na większą determinacje w dążeniu do uzyskania pełnej niezależności.

Stanowczy sprzeciw Anglii. Referendum jednak nie będzie?

Szefowa rządu w Edynburgu zapowiedziała wdrożenie następnego etapu prac dotyczących kwestii niepodległości Szkocji. W odpowiedzi na zaprezentowany przez Theresę May plan tzw. „twardego Brexitu”, oraz próby marginalizacji stanowiska jej kraju ogłosiła, że w najbliższym tygodniu przedstawiony zostanie projekt ustawy dotyczącej referendum w sprawie odłączenia się od Wielkiej Brytanii. Wg wstępnych założeń głosowanie miałoby odbyć się jeszcze w 2017 roku.

Tego punktu widzenia nie podziela jednak Londyn. Premier May poinformowała, że jest otwarta na dialog ze szkocką reprezentacją w trakcie negocjowania warunków Brexitu z Brukselą, natomiast, wg niej dyskusji nie podlega fakt, że całe Zjednoczone Królestwo solidarnie opuści Unię i żaden wyłom w tym procesie nie jest możliwy. Zaznaczyła, że aktualnie nie widzi możliwości przeprowadzenia kolejnego referendum w sprawie niepodległości, a zgodnie z poprzednimi ustaleniami, mieszkańcy Highlandów wyrazili wolę pozostania w obecnej relacji z Anglią w 2014 roku i decyzja ta jest wiążąca.

Zgodnie z brytyjską konstytucją, rząd w Londynie musi udzielić zgody na przeprowadzenie tego typu referendum na terenie któregokolwiek z krajów wchodzących w skład brytyjskiej korony. Może to oznaczać że, o ile stanowisko na Downing Street pozostanie bez zmian, Szkocja nie będzie miała żadnej możliwości manewru w tej kwestii.

 

Opracowanie: Kajetan Soliński, England.pl, 17.10.2016

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski4.7300 

Do W. Brytanii4.7790 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera 

Wysyłasz do Niemiec, Holandii, Włoch czy Norwegii?