Przelewy do Polski 4.6800 0.43% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.8290 0.29% 

Przelewy do Polski 4.6800 0.43% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.8290 0.29% 

Szkolny front w wojnie z terroryzmem

W lutym bieżącego roku w Wielkiej Brytanii weszła w życie nowa ustawa antyterrorystyczna - The Counter-Terrorism and Security Act 2015 - która w porównaniu z poprzednimi rozszerza i umacnia narzędzia zwalczania tej plagi współczesnych czasów. Ustawa nakłada na szkoły obowiązek „współpracy w zapobieganiu przyciągania ludzi do terroryzmu oraz zwalczania ekstremistycznych idei, które są głoszone lub podzielane przez ugrupowania terrorystyczne”. Sposób udziału szkół w wojnie z terroryzmem jest ciągle w fazie konkretyzacji, ale wiadomo, że ogólne wytyczne dla władz szkolnych zawierają się w pięciu punktach.

  1. Władze szkolne muszą umieć oceniać ryzyko przyciągania uczniów do terroryzmu w warunkach miejscowego środowiska, brać to pod uwagę w kontaktach szkoły z otoczeniem, zaproszonymi gośćmi itp. Inspektorzy Ofsted (The Office for Standards in Education) już nadzorują szkoły w zakresie ochrony przed takim ryzykiem.
  2. Współpracować z władzami lokalnymi, a zwłaszcza z Miejscowym Komitetem Ochrony Dzieci (Local Safeguarding Children Board).
  3. Przeszkolenie personelu szkolnego w zakresie identyfikowania zagrożonych uczniów i przeciwstawiania się ekstremistycznym ideom. Nauczyciele powinni też wiedzieć gdzie należy kierować uczniów w sprawie dalszej pomocy.
  4. Zachowanie bezpieczeństwa przy korzystaniu ze szkolnego internetu przez odfiltrowywanie ekstremistycznych materiałów. Z drugiej strony ustawa przewiduje, że starsze roczniki i personel szkolny powinny mieć możliwość zdobywania przez internet wiedzy na temat terroryzmu i jego zwalczania. Wymaga to zachowania odpowiednich procedur przy docieraniu do źródeł takich materiałów.
  5. Ustanowienie jasnych reguł w sprawie korzystania z pomieszczeń przeznaczonych dla modlitwy oraz działalności religijnej w szkole.

Próby islamizacji

Ostatni punkt łączy się z drażliwą i kontrowersyjną kwestią w jaki sposób brytyjskie szkoły mają bronić się przed rzekomymi lub realnymi próbami islamizacji, która stwarza glebę - jak to jest oceniane - sprzyjającą terroryzmowi. Wprawdzie muzułmanie to nie więcej jak pięć procent ludności UK, ale w następstwie koncentracji muzułmańskich imigrantów w niektórych dzielnicach wielkich miast – głównie Londynu, Birmingham, Leicester, ale i mniejszych jak Bradford, Luton, Slough – w licznych szkołach muzułmańskie dzieci stanowią większość uczniów. Poza tym czas, czyli demograficzna dynamika, działa na korzyść muzułmanów. Dane z dwu ostatnich spisów powszechnych, w latach 2001 i 2011, wykazały, że populacja muzułmańska przyrasta w UK w tempie dziesięciokrotnie szybszym niż kategoria określana w statystykach jako White British, czyli rdzenni Brytyjczycy. W szkołach z przewagą muzułmańskich uczniów pojawiają się ze strony niektórych rodziców naciski na wprowadzanie do szkół „wartości islamskich”, np. rozdzielenie płci, likwidacja wychowania seksualnego, lekcji muzyki, wychowania fizycznego dla dziewcząt, zwolnienia z pracy nieheteroseksualnych nauczycieli - to jest rzeczy, które w islamie są określane jako haram, znaczy niedozwolone.

Naciski te odbywają się nieraz formalnymi kanałami przez zarządy szkolne (Governing body), w skład których wchodzą przedstawiciele rodziców obok reprezentantów personelu szkoły, członków mianowanych przez lokalne władze oraz członków wybranych spośród lokalnej społeczności. Jest to ciało o wiele bardziej reprezentatywne i o nieporównanie większych kompetencjach niż polskie Rady szkolne, a podobne do funkcjonujących w międzywojennej Polsce organach Dozoru szkolnego. Wtrącając dygresję, mamy tu polski paradoks; w dwudziestoleciu międzywojennym samorząd szkolny był bardziej rozwinięty niż obecnie.

W ubiegłym roku prasa rozpisywała się o rzekomym spisku islamistów przejmowania kontroli nad szkołami w Birmingham i Bradford poprzez wprowadzania swoich ludzi do zarządów. Nazwano to metodą „konia trojańskiego”. Resortowe kontrole w kilkudziesięciu szkołach tylko częściowo potwierdziły niektóre z zarzutów. Jednakże sam rozgłos tej sprawy ujawnił istnienie społecznych napięć w brytyjskiej oświacie.

Przykrym rozczarowaniem dla społeczeństwa brytyjskiego jest to, że nie dość, że duża część muzułmanów - głównie tych pochodzących z Pakistanu i Bangladeszu – okazała się bardzo odporna na asymilację, to jeszcze pojawiają się wśród nich tendencje do żądań naginania brytyjskich instytucji ich do własnego etosu. Szokiem dla Brytyjczyków, i nie tylko dla nich, było to, że wielu splamionych krwią terrorystów urodziło się w UK i przeszło przez brytyjski system edukacji.

Brytyjskie wartości

Jak więc modelowa demokracja, wzór naśladowany od trzystu lat w całym świecie, ma się bronić przed obcymi i sprzecznymi z angielską tradycją wzorcami cywilizacyjnymi przynoszonymi przez muzułmańskich imigrantów? Jednym z lekarstw ma być wzmożenie w programach szkolnych nacisku na wpajanie imigranckim dzieciom „wartości brytyjskich”. Premier Cameron zdefiniował je następująco: "wolność, tolerancja, poszanowanie prawa, wiara w osobistą i społeczną odpowiedzialność oraz szacunek dla brytyjskich instytucji”. Minister edukacji Michael Gove zadeklarował: „Chcemy wyznaczyć i wprowadzić jasne i rygorystyczne oczekiwania wobec szkół. Mają one promować fundamentalne brytyjskie wartości, to jest demokrację, praworządność, wolność osobistą i wzajemne poszanowanie oraz tolerancję wobec ludzi innych wyznań i przekonań”.

W rozwinięciu ministerstwo wyjaśnia, że uczniowie powinni:

  • rozumieć w jaki sposób obywatele wpływają na proces decyzyjny poprzez demokratyczną procedurę;
  • umieć docenić życie w ustroju politycznym, który zapewnia ochronę indywidualnym obywatelom;
  • rozumieć, że takie organy jak policja i armia podlegają narodowej kontroli poprzez demokratyczne organy władzy;
  • rozumieć, że wolność wyznania i przekonań jest prawnie chroniona oraz mieć świadomość, że istnienie ludzi o innym wyznaniach i przekonaniach nie może być powodem uprzedzeń i dyskryminacyjnych zachowań;
  • rozumieć problematykę rozpoznawania i i zwalczania dyskryminacji.

Promowanie podstawowych brytyjskich wartości ministerstwo zaleca jako „część duchowego, moralnego, społecznego i kulturalnego rozwoju uczniów” i sygnuje skrótem SMSC (spiritual, moral, social and cultural). Gdyby jeszcze żył amerykański politolog Samuel Huntington, to pewnie powiedziałby, że do brytyjskich szkół dotarło właśnie „zderzenie cywilizacji”, które opisał w swej głośnej książce pod takim właśnie tytułem.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 22.07.2015

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski4.7633 

Do W. Brytanii4.7926 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera 

Wysyłasz do Niemiec, Holandii, Włoch czy Norwegii?