Przelewy do Polski 4.7500 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.9150 0.41% 

Przelewy do Polski 4.7500 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.9150 0.41% 

E-commerce z brytyjskich kresów

Sprzedaż wysyłkowa przez internet i media społecznościowe otwarły nowe perspektywy przed przedsiębiorczymi jednostkami. Aby rozkręcić biznes już niekoniecznie trzeba to robić w większym ośrodku miejskim, jakimś parku przemysłowym, blisko centrum logistycznego, niedaleko od potencjalnych klientów itp. Oto trzy przykłady, dwa z Walii i jeden ze Szkocji; wszystkie ulokowane na wybrzeżu.

Barmouth, morski kurort w północnej Walii ma zaledwie dwa i pół tysiąca stałych mieszkańców, ale w letnim sezonie kilka razy więcej. Jest tu wspaniała plaża, a z drugiej strony góry parku narodowego Snowdonia, do tego wiele ciekawych rzeczy obiektów kultury materialnej, np. zabytkowy drewniany most kolejowy o długości 700 metrów nad rozległym estuarium rzeki Mawddach. To wymarzone miejsce na rodzinne wczasy, ale jak tu robić biznes poza obsługą turystów i wczasowiczów? Najbliższe większe miasta jako potencjalne rynki zbytu znajdują się w zachodniej Anglii, o dwie godziny jazdy, przede wszystkim aglomeracja Birmingham, skąd pochodzi większość wczasowiczów.

Wyposażenie wnętrz z morskiego kurortu

Jack Brooks, dziś 29 lat, po ukończeniu szkoły średniej pracował w kilku krajach, ale w końcu postanowił powrócić do rodzinnego miasta i tu znaleźć sposób na życie. Jego ojciec zajmuje się budowlaną wykończeniówką i Jack mu początkowo pomagał, ale zdecydował otworzyć własny biznes; postawił na handel artykułami wyposażenia wnętrz, meble i inne rzeczy. Zaczął we wrześniu 2014 r. otwierając swój salon w zaadaptowanym budynku dawnego kościoła metodystów. W styczniu 2015 założył własną stronę internetową, a w lipcu otworzył drugi salon sprzedaży. Jack swój biznes nazwał Pieces to Places, co trudno zgrabnie przetłumaczyć, ale ma to znaczyć, że sprzedaje on rzeczy, które ci w domu będą pasować.

Start musiał być pomyślny, skoro już pod koniec roku znalazł się wśród kilkunastu laureatów pierwszej edycji nagród walijskich przedsiębiorców roku Entrepreneur Wales Awards. Jack został przedsiębiorcą roku w kategorii Retail Entrepreneur of the Year, czyli ogólnie handlu detalicznego.

W wywiadach Jack Brook opowiada, że zaczynał od prezentowania się wczasowiczom; niektórzy przyjeżdżają tu już od kilkudziesięciu lat, najpierw z dziećmi, potem z wnukami. Nie od razu przekłada się to na sprzedaż, ale chodzi o popularyzowanie marki. Jego marketing polega na intensywnym wykorzystaniu facebooka nie tyle dla reklamy samej sprzedaż, ale dla promocji „naszych wartości i osobowości”. Jack umieszcza tam nawet swoje komediowe filmiki.

Dżinsy z górnej półki

Miasto Cardigan liczy nieco ponad cztery tysiące mieszkańców i podobnie jak Barmouth leży na walijskim wybrzeżu, ale patrząc na mapę sto kilometrów niżej, przy ujściu rzeki Teifi. Przez 40 lat działała tu szwalnia produkująca 35 tysięcy par dżinsów tygodniowo dla sieci Marks&Spencer, ale w 2002 r. została zamknięta, a produkcja przeniosła się do Maroka.

Od 2014 r. w Cardigan znowu są szyte dżinsy, ale teraz tylko 120 sztuk tygodniowo. Zatrudnionych jest przy tym 15 osób, które pracują inaczej niż kiedyś w fabryce. Nie ma fabrycznego podziału czynności, każdy sztuka jest szyta od początku do końca przez jedną osobę, mistrza/mistrzynię w swoim fachu. Zajmuje im to 70 minut, a więc kilkakrotnie dłużej niż w wysoce zautomatyzowanych zakładach, gdzie szycie trwa 11 minut. Z założenie są to spodnie z górnej półki, kosztują do 230 funtów od pary, a więc dla klientów, którym zależy na wysokie jakości.

Założycielami firmy Hiut Denim Company jest małżeństwo Clara i David Hieatt, którzy mają duże doświadczenie w branży. Byli właścicielem firmy Howies, którą w 2008 r. sprzedali za 3,2 mln funtów. Głównym narzędziem marketingu firmy jest internet i media społecznościowe – Facebook, Twitter, Instagram. Bez nich – powiedział David – nie przetrwaliby trzech miesięcy. Współpracują z najbardziej prestiżowymi domami mody na całym świecie. W ramach reklamy posyłają swoje spodnie znanym w mediach osobistościom, jak prezenterzy telewizyjni, popularni mistrzowie kuchni itp. Obecnie jedna czwarta produkcji idzie za granicę.

Właściciele nie zamierzają ograniczać się do obecnej skali produkcji; chcieliby aby znowu 400 osób szyło dżinsy w Cardigan, ale jak David powiedział BBC, jeszcze nie wie jak to zrobić. Warto spojrzeć na ich stronę internetową – hiutdenim.co.uk – doskonałe połączenie prostoty z komunikatywnością.

Czekolada z krańca Szkocji

Cocoa Mountain, mała, ale bez przesady znana na całym świecie wytwórnia wyrobów czekoladowych, ma najbardziej odległą lądową lokalizację w Wielkiej Brytanii jaką tylko można sobie wyobrazić; na samym północno-zachodnim krańcu szkockiego Highlandu. Można się tu zachwycić surowym nadmorskim pięknem, ale to najrzadziej zaludniony obszar UK. Gmina Durness nie ma nawet 400 mieszkańców. Najbliższe większe miasto, Inverness, jest oddalone o 190 km.

W latach 50. w odległości jednej mili od Durness wojsko zbudowało stację radarową, która jednak nigdy nie została uruchomiona. Pozostało po niej dwadzieścia betonowych pawilonów, które długo stały puste, aż w końcu administracja dystryktu wpadła na pomysł, aby je wykorzystać dla promocji turystyki w ramach projektu Far North Project, czyli ożywienia Dalekiej Północy. Wymyślono, aby tu ściągnąć artystów, aby stali się dodatkowym magnesem dla turystów. Po zaadaptowaniu budynków niedoszła wojskowa baza przekształciła się w artystyczną kolonię o nazwie Balnakeil Craft Village. Twórców ściągnięto minimalnym czynszem, a później możliwością dogodnego wykupu na własność.

Dziś pomiędzy kilkunastoma biznesami – malarstwo, rzeźbiarstwo, ceramika, biżuteria, a także fryzjerstwo, naprawa łodzi, warsztat samochodowy i hotelik - w jednym z pawilonów Paul Maden and James Findlay w 2006 r. założyli swój lokal, kawiarnię z czekoladową specjalizacją - produkcja i sprzedaż. Porzucili swoje biurowe zajęcia w Glasgow, aby ze swego dziecięcego zamiłowania do czekolady zrobić full time zajęcie. Ich ambicją było zrobić najwyborniejszą, świeżą i innowacyjną czekoladę na świecie. Kakao w Szkocji nie rośnie, ale malina tak. Paul i James używają tylko miejscowych produktów do aromatyzowania swoich wyrobów.

Globalna wioska

Geograficznie jest to 59 równoleżnik, a więc w zimie dni są krótkie i ponure, ale w lecie długie, a noce białe. W lecie ten region przyciąga sporo turystów. W sezonie właściciele miewają, jak twierdzą, nawet setki gości w swoim lokalu, a z tego 40% z zagranicy. Chyba odnieśli sukces, skoro zatrudniają już 20 osób i otwarli drugi lokal w odległym o ponad 100 km miasteczku Dornoch.

W zimie gości jest dużo mniej, najwyżej kilku, ale wtedy z potencjalnymi klientami komunikują się głównie przez Facebook. Niejeden z letnich gości nie może zapomnieć smaku ich wyrobów i prosi, aby przysłać coś niecoś do Mediolanu albo Sydney.

Dzięki internetowi świat stał się globalną wioską i teraz obojętnie gdzie mieszkamy – w Pedro de Atakama, Nanchang czy Ziębicach – możemy paroma klikami i przelewem z karty zamówić coś do domu od Jacka, super dżinsy od Davida i Clary lub coś czekoladowego od Jamesa i Paula.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 13.02.2018

 

 

 

 

 Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski4.8200 

Do W. Brytanii4.8790 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera 

GG_logo