Przelewy do Polski 4.8100 -0.21% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.9390 -0.40% 

Przelewy do Polski 4.8100 -0.21% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.9390 -0.40% 

Thames Water – najbardziej krytykowana spółka w Anglii

Przeciwnicy kapitalizmu, globalizacji, ponadnarodowych banków, otrzymali w tym roku nową amunicję po ujawnieniu skandalicznych faktów dotyczącej największej z brytyjskich spółek zajmujących się dostawą wody i odbiorem ścieków. Jak napisał dziennik The Guardian, temat nacjonalizacji przedsiębiorstw użyteczności publicznej – woda, energetyka, koleje, poczta - znowu stał się modny. Przywódca labourzystów, Jeremy Corbin, zaczął już głosić hasła nacjonalizacji tych sektorów.

Wielka Brytania jest jednym z nielicznych krajów, w którym produkcja wody pitnej oraz oczyszczanie ścieków zostały całkowicie sprywatyzowane. Zajmuje się tym dwanaście spółek, które mają monopol na swoim terenie. Największą z nich jest Thames Water, która obejmuje terytorium południowo-wschodniej Anglii ze zlewnią Tamizy, a więc także Wielki Londyn. Zatrudniające ponad pięć tysięcy pracowników spółka ma 15 milionów klientów, którym dostarcza codziennie 2,6 mld litrów wody i odbiera 4,4 mld litrów ścieków.

Ze względu na monopolistyczną pozycję spółki te nie mogą samodzielnie ustalać cen za swe usługi, ale podlegają państwowemu regulatorowi zwanego w skrócie Ofwat, a pełna nazwa brzmi Water Services Regulation Authority. Urząd ten nadzoruje nie tylko ceny ale inne aspekty działalności przedsiębiorstw wod-kan i ustala standardy.

Prywatne monopole

Thames Water została utworzona w 1973 r.; sprywatyzowana w 1989 trafiła na londyńską giełdę. W roku 2006 spółka została kupiona przez niemiecki koncern energetyczny RWE, który ją wycofał z giełdy. W 2006 r. Niemcy sprzedali Thames Water za £8 miliardów holdingowi Kemble Water Holding Ltd, który jest kontrolowany przez australijski bank inwestycyjny Macquarie Group. Bank ten na zakup brytyjskiej spółki zaciągnął kredyt w wysokości £2.8 mld.

Macquarie Group jest nazywany fabryką milionerów ze względu na wyjątkowo wysokie wynagrodzenie kadry kierowniczej oraz wysokie dywidendy płacone akcjonariuszom. W roku bieżącym, po 11 latach posiadania, Macquarie pozbył się udziałów w Thames Water i obecnie największymi akcjonariuszami są kanadyjski fundusz emerytalny OMER (23%), brytyjski fundusz emerytalny BT Pension Scheme (13%) oraz dwa bliskowschodnie fundusze inwestycyjne oraz jeden chiński, każdy z trzech ostatnich po około 9%.

"Zorganizowany rabunek"

Największym skandalem jest – jak piszą komentatorzy – że Macquarie sprzedając swe udziały zrobił to w ten sposób, że zaciągnięty w 2006 r. dług na zakup brytyjskiej spółki przerzucił po prostu na jej konto, czego nie wolno mu było robić. To był dług firmy Macquarie, a nie Thames Water. W okresie posiadania brytyjskiej spółki Macquarie wypłacił właścicielom akcji ponad jeden miliard funtów dywidend, co dało inwestorom stopę zysku około 17%, dwa razy wyższą od początkowo oczekiwanej. Natomiast w latach 2010 – 15 nie płacił podatków od działalności tej spółki, ponieważ znajdowała się ona „pod kreską”.

Powściągliwy zazwyczaj dziennik Financial Times nazwał to „zorganizowanym rabunkiem”. W 2006 r. nowy nabywca Thames Water obiecywał inwestycje i zwiększenie efektywności. Po 11 latach okazało się, że zagraniczni udziałowcy napchali własne kieszenie, a zaciągnięte przez nich długi będą musieli spłacać w swoich rachunkach za wodę i ścieki brytyjscy klienci Thames Water. Kiedy Macquarie przejął brytyjską spółkę wod-kan, jej zadłużenie wynosiło £3.6 mld, a kiedy jej się pozbył dług urósł do £11 mld. Można rzec, że Macquarie porzucił obgryzioną kość.

Zagmatwana struktura własności

Jak to było możliwe? Głównie z powodu wyjątkowo zagmatwanej i nieprzejrzystej struktury własności. Formalnie Macquarie Group nie był bezpośrednim właścicielem Thames Water, ale był oddzielony od niej kilkoma warstwami spółek zależnych i współzależnych. Dwie z nich są zarejestrowane w raju podatkowych Cayman Islands. Nawet dla doświadczonych ekspertów od finansowej inżynierii rozpoznanie tej struktury wymagało wielu miesięcy studiów, a udowodnienie świadomego „przekrętu” jest praktycznie niemożliwe. W światowej gospodarce świętą zasadą jest swobodny przepływ kapitałów, a szczególnie świętą w ojczyźnie londyńskiego City.

Z produkcyjną efektywnością Thames Water było również źle jak z finansami. Miernikami efektywności przedsiębiorstw wod-kan jest nie tylko jakość dostarczanej wody, ale także odpowiednio niski poziom strat pomiędzy ilością wody, która opuszcza stacje uzdatniania a ilością która dociera do kranów odbiorców. Założony poziom szczelności systemu ma zapobiegać nadmiernemu marnotrawstwu coraz bardziej deficytowego dobra jakim jest woda. Drugim wskaźnikiem, jeszcze ważniejszym ze względu na ochronę środowiska, jest szczelność systemu kanalizacji, to jest niedopuszczania do wycieków surowych ścieków bezpośrednio do rzek i kanałów.

Największy truciciel

Incydentów z ucieczką ścieków notuje się corocznie wiele. Pod tym względem przedsiębiorstwa wod-kan są największymi trucicielami w UK. Ale największym z nich okazała Thames Water, i to ponad proporcje swojej wielkości. W marcu spółka ta została ukarana przez państwowego regulatora, tj. Ofwat, rekordową grzywną £20 milionów za wyciek 1,4 mld litrów ścieków do Tamizy i jej dopływów w latach 2012 - 2014 z sześciu oczyszczalni. Wycieki te wyrządziły ogromne szkody zarówno wśród wodnej fauny i flory oraz zdegradowały rekreacyjne odcinki akwenów.

Zaraz potem, w czerwcu br., Ofwat nałożył na Thames Water drugą grzywnę, £8,6 mln, za przekroczenie normy ilości strat przy przesyłaniu czystej wody w 2016 r., która wyniosła 180 litrów na jednego odbiorcę. Było to o 5% więcej niż w roku poprzedzającym. W 2016 r. spółka została ukarana dwukrotnie za ucieczkę surowych ścieków: £1 mln za wyciek w Herdforshire oraz £350 tys. za wyciek w obszarze chronionego krajobrazu Chilter. Zaś 2013 r. za 87 incydentów zapłaciła w sumie £847 tys.

Program naprawczy

Thames Water stała się czarną owcą wśród 12 brytyjskich spółek wod-kan i jest słusznie oskarżona o rujnowanie opinii całej branży. W tym roku pod naciskiem regulatora Ofwat doszło do wymiany większej części szerokiego kierownictwa spółki, jest nowy prezesa zarządu (Steve Robertson) oraz szef pionu finansowego (Ian Marchant). Nowe kierownictwo zapowiedziało program naprawczy. Ma być wprowadzona większa jawność w komunikowaniu się z akcjonariuszami, a także jawność własnych finansów. W najbliższych dwu latach akcjonariusze mają nie otrzymać dywidend, aby można było zgromadzić pieniądze na inwestycje bez zaciągania nowych długów, których obsługa w tym roku będzie kosztować blisko 500 mln funtów.

Nie wszyscy komentatorzy wydają się być przekonani. Nick Cohen, komentator tygodnika The Spectator, pyta jaki interes mogą mieć kanadyjskie, bliskowschodnie i chińskie fundusze w poprawie jakości wody i szczelności kanalizacji w Wielkiej Brytanii? Po sprywatyzowaniu przedsiębiorstw wod-kan w 1989 r. przez rząd Margaret Thatcher większość z nich wycofała się z giełdy, aby nie mieć obowiązku ujawniania akcjonariuszom swoich finansów.

Nick Cohen przytacza ustalenia badaczy z Greenwich University dotyczące całego sektora wod-kan. Mianowicie w ciągu ostatniej dekady dziewięć angielskich spółek uzyskało £18.8 mld czystego zysku. Aż £18.1 mld z tej kwoty zostało przeznaczonych na wypłatę dywidend akcjonariuszom, a inwestycje były finansowane z kredytów, które spłacają klienci spółek w rachunkach za wodę i ścieki. Uniwersyteccy badacze twierdzą, że angielscy klienci spółek wod-kan płaciliby za wodę i ścieki rocznie o £2.3 mld mniej gdyby pozostały one własnością państwa.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 21.12.2017

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski4.8500 

Do W. Brytanii4.8950 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera 

Wysyłasz do Niemiec, Holandii, Włoch czy Norwegii?