Przelewy do Polski 4.6500 -0.43% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.7880 -0.44% 

Przelewy do Polski 4.6500 -0.43% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.7880 -0.44% 

Król kurczaków w opałach

Ranjit Boparan

Ujawnione przez dziennik The Guardian niedozwolone praktyki w zakładzie największego dostawcy kurczaków do brytyjskich supermarketów wywołały burzę w świecie producentów i dystrybutorów żywności. Czynniki oficjalne potraktowały sprawę bardzo poważnie, zajęła się nią odpowiednia komisja parlamentarna. Rzecz jest warta uwagi nie tylko z powodu zarejestrowanych nieprawidłowości na linii produkcyjnej, ale i dlatego, że rzuca światło także na inne aspekty tego sektora brytyjskiego rynku.

W sierpniu tego roku dwóch reporterów Guardiana zatrudniło się na krótko w zakładach mięsnych koncernu 2 Sisters Food Group. Jeden w ubojni drobiu w miejscowości Willand (Devon), drugi w zakładzie przeróbki kurczaków w West Bromich (aglomeracja Birmingham). Udający pracowników reporterzy sfilmowali z ukrytej kamery zauważone nieprawidłowości. We wrześniu dziennik opublikował reportaż z obydwu zakładów, a stacja telewizyjna ITV, jako współproducent całego przedsięwzięcia, pokazała ich nagrania.

Szpiedzy na hali produkcyjnej

W reportażu sformułowane są głównie dwa zarzuty:

1. Naruszenia przepisów higieny. Film pokazuje jak pracownik podnosi z posadzki tuszę i kładzie ją z powrotem na taśmę. Brytyjskie przepisy sanitarne surowo tego zabraniają, a wewnętrzne regulaminy w zakładach mięsnych grożą za to dyscyplinarnym zwolnieniem. Spadłe na posadzkę mięso gromadzi się oddzielnie i nie może już być przeznaczone do konsumpcji przez ludzi.

2. Manipulowanie datami produkcji w celu wydłużenia okresu ważności. Polega to na zastępowaniu pierwotnych nalepek identyfikacyjnych nowymi z późniejszą datą uboju. Czyniono tak z niesprzedanymi partiami towaru zwróconymi przez supermarket. Zwroty odbywają się z różnych powodów i nie musi to oznaczać, że to mięso nie nadaje się do konsumpcji, ponieważ ten okres jest ustalany przeważnie na 10 dni. Dziennikarze twierdzą, że widzieli jak ten towar jest przepakowywany i z późniejszą datą na naklejce kierowany do innego supermarketu. Dochodzi też do mieszania w jednej partii kurczaków ubitych w różnych dniach.

Polacy mogliby powiedzieć więcej

Koncern 2 Sisters Food Group (2SFG) jest numerem 1 w swej branży. Jedynymi właścicielami jest małżeństwo Ranjit Singh Boparan i Baljinder Kaur Boparan, oboje o hinduskich korzeniach. Ich majątek jest szacowany na ponad pół miliarda funtów. 2SFG jest głównym dostawcą największych dystrybutorów – Tesco, Sainsbury, Marx&Spencer, Aldi, Lidl. Około jednej trzeciej drobiu spożywanego w UK pochodzi z jego taśm produkcyjnych (6 mln tygodniowo). Obrót 2SFG w 2016 r. wyniósł £3,1 mld, a zysk £90 mln. Porównując te dwie liczby nietrudno policzyć, że marża zysku wynosi około 2%. Do tej wartości wrócimy w dalszej części tekstu.

W 12 zakładach 2SFG jest zatrudnionych 23 tysięcy osób. Praca w zakładach mięsnych nie jest atrakcyjna, zwłaszcza w ubojni i w halach obróbki oraz pakowania mięsa, a zarobki są liczone wg minimalnych stawek godzinowych. Nietrudno się domyśleć, że przy taśmach produkcyjnych stoją głównie imigranci pochodzący aż z 36 krajów, jak podał dziennik. Można się założyć, że wśród nich największą grupę stanowią Polacy. Jest to często pierwsza praca pierwsza świeżo przybyłych na wyspę, jako że nie wymaga specjalnych kwalifikacji.

Gdyby ci stojący przy taśmie Polacy przeczytali reportaż w Guardianie – co raczej trudno sobie wyobrazić – to opisane tam rewelacje wcale by ich nie zaskoczyły, a sami mogliby wiele dodać. Podnoszenie z posadzki spadłych sztuk jest dość powszechne, nie tylko w zakładach drobiarskich. Dzieje się to, mimo zakazu, z różnych powodów. Np. ktoś chce naprawić własną niezdarność, która może być niemile widziana przez superwajzerów, ale i ci ostatni sami to nieraz czynią, aby nie obciążać odpowiedzialnością szeregowych pracowników.

Marża 2%

Wszyscy znajdują się pod presją wydajności, która jest przenoszona z góry w dół. Zarząd stawia wyśrubowane cele przed menadżerami średniego szczebla, ci naciskają na superwajzerów, a oni na podległych im robotników. Presja ta oczywiście jest rezultatem trwającej od lat ostrej walki konkurencyjnej na rynku żywnościowym. Obecnie ceny żywności w Wielkiej Brytanii należą do najniższych w świecie. Gospodarstwa domowe wydają na jedzenie przeciętnie tylko 10% swego budżetu.

Rezultatem walki konkurencyjnej jest zmniejszanie się marż i koncentracja produkcji w coraz mniej licznych firmach. Jedynie takie giganty jak 2SFG są zdolne funkcjonować przy zaledwie dwuprocentowym zysku z obrotu. Ale to znaczy - jak podkreślił ekspert rynku żywnościowego prof. Chris Elliott z Queen's University Belfast – że jeden zły dzień może pozbawić zakład miesięcznego zysku, a kilka złych dni może wpędzić firmę w ciężkie tarapaty finansowe. Stąd biorą się próby obchodzenia standardów, jak rzeczone manipulowanie okresem handlowej ważności. Podobne podłoże miał głośny w 2013 r. skandal z dodawaniem koniny do mielonej wołowiny.

2,2 mln kurczaków na stołach każdego dnia

Po opublikowaniu rewelacji przez The Guardian wymienione wyżej supermarkety ogłosiły zawieszenie kupowania drobiu z zakładu w West Bromwich, gdzie zresztą i tak produkcja została wstrzymana w związku z kompleksową kontrolą podjętą przez państwową agencję Food Standards Agency (FSA). Dopiero po kilku tygodniach, tj. dosłownie przed kilkoma dniami, produkcja w West Bromwich została wznowiona. Poprzedzone to było gruntownym szkoleniem załogi, a na miejscu przez długi jeszcze czas będą obecni inspektorzy FSA, a także oddelegowani przedstawiciele Tesco.

Nie dziwi rozgłos jaki sprawa przybrała. Kurczaki stanowią połowę mięsa spożywanego w Anglii, co nie odbiega od światowych trendów, w tym także polskiej struktury spożycia. W dniu 25 październiku odbyło się posiedzenie komisji parlamentarnej o nazwie Environment Food and Rural Committee, na której przesłuchany został właściciel koncernu Ranjit Singh Boparan. Broniąc się „chicken king” starał się minimalizować znaczenie sfilmowanych nieprawidłowości nazywając je pomyłkami, a nie umyślnym złamaniem przepisów sanitarnych. Przyrzekł jednak solennie naprawę procedur procesu produkcyjnego, nowy system szkoleń, zainstalowanie kamer. Komisja przyjęła przeprosiny właściciela 2SFG i postanowiła dać mu szansę. Ten zaś zgodził się na pokrycie kosztów pobytu 12 państwowych inspektorów w jego zakładach przez cały rok. Wszystko w ramach przywrócenia zaufania konsumentów do dostawcy żywności.

Gdzie byli kontrolerzy?

Komisja miała też dużo pretensji do głównej instytucji kontrolnej, tj. Food Standard Agency, której przedstawiciele również zostali wezwani do złożenia wyjaśnień. Jak to się stało, że naruszenie standardów sanitarnych zostało wykryte przez dziennikarzy, a nie przez inspektorów instytucji, którzy biorą za to pieniądze? Ich wyjaśnienia zawierały wiele technicznego i prawniczego żargonu i stąd są trudne do oceny.

Można powiedzieć, że król kurczaków nie został zbyt surowo potraktowany. Sprawą nie zajął się prokurator i raczej nie grozi mu grzywna. Uznano chyba, że i tak został dostatecznie ukarany kilkutygodniowym przestojem w swoim największym zakładzie, co przyniesie poważną wyrwę w rocznym bilansie 2SFG. Wydaje się jasne, że wszystkie strony były zainteresowane raczej rozwiązaniem problemu, a nie pognębieniem głównego oskarżonego. Produkcja jednej trzeciej kurczaków spożywanych przez Brytyjczyków ma swoją wagę gospodarczą i społeczną. Wszak żyje z tego tysiące ludzi w całym łańcuchu od farm, przez produkcję do handlu.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 13.11.2017

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski4.7094 

Do W. Brytanii4.7383 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera