Przelewy do Polski 4.6400 -0.64% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.7850 -0.29% 

Przelewy do Polski 4.6400 -0.64% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.7850 -0.29% 

Londyn wyrzuca Ubera

Ogłoszona 22 września decyzja burmistrza Londynu Sadiqa Khana o nieprzedłużeniu Uberowi wygasającej 30 września br. licencji na świadczenia usług transportowych w stolicy Wielkiej Brytanii jest brzemienna w skutkach i wzbudziła zainteresowanie w całym świecie. Spór prawny między globalną firmą a dziewięcio milionowym megapolis będzie pilnie obserwowany, a jego wynik wyznaczy kierunku rozwoju modelu transportu nie tylko w Londynie.

Formalnie decyzję o nieodnowieniu licencji ogłosił Transport for London (TfL). Jest to jednostka administracji Wielkiego Londynu, która zarządza organizacją przewozów w brytyjskiej stolicy. Prezesem zarządu TfL jest sam burmistrz, obecnie Sadiq Khan. Mająca siedzibę w San Francisco firma, twórca i operator aplikacji mobilnej Uber, prowadzi działalność w Londynie od maja 2012 r. Stolica UK jest jednym z dwudziestu brytyjskich miast, w których działa ta platforma kojarząca potencjalnych pasażerów i kierowców. W całym świecie tych miast jest, wg Ubera, już 674 w 83 krajach. W Polsce Uber jest obecny w 10, w tej liczbie jest także śląska aglomeracja.

Operator musi zasłużyć na posiadanie licencji

W komunikacie o nie przedłużeniu licencji TfL podała w uzasadnieniu, że regulacje TfL dotyczące taksówek i prywatnych operatorów najmu (private hire operators trades) mają na celu zapewnienie pasażerom bezpieczeństwa. Prywatni operatorzy najmu powinni rygorystycznie przestrzegać tych regulacji i wykazywać się wobec TfL, że to właśnie czynią, aby móc dalej prowadzić działalność. „TfL musi mieć przekonanie, że operator zasługuje na posiadanie licencji.”

TfL doszedł do przekonania – czytamy dalej w komunikacie - że Uber London Ltd nie nadaje się do prowadzenia działalności w ramach prywatnego operatora najmu, ponieważ w swym podejściu i postępowaniu wykazuje brak odpowiedzialności korporacyjnej w odniesieniu do wielu kwestii, które mają implikacje w zakresie publicznego bezpieczeństwa. TfL podał w czterech punktach konkretne zarzuty.

  • Stosunek do zgłaszania poważniejszych przestępstw związanych z przewozem pasażerów.
  • Stosunek do sposobu uzyskiwania zaświadczeń medycznych przez kierowców.
  • Stosunek do procedur organu badającego zdatność rekrutowanych osób pod względem kryminalnym; ten rządowy organ nazywa się Enhanced Disclosure and Barring Service (DBS).
  • Stosunek do kwestii wyjaśnienia stosowania programu Greyball w Londynie. Jest to program, który pozwala Uberowi blokować dostęp do aplikacji policji i innym organom kontrolnym.

Uber się odwoła

Uber ma 21 dni na odwołanie się od decyzji londyńskiej administracji. Dara Khosrowshahi, szef zarządu Ubera, zapowiedział natychmiastowe złożenie odwołania. To znaczy, że Uber będzie mógł prowadzić działalność aż do zakończenia procesu apelacyjnego, co może trwać miesiącami. Decyzja TfL nie jest niczym wyjątkowym w kilkuletniej historii Ubera. Jego działalność została zabroniona, lub sam się wycofał wskutek wprowadzonych restrykcji, w kilku miastach w świecie, np. Vancouver w Kanadzie, Austin w USA i kilku stanach tego federacyjnego państwa oraz szeregu krajów, między innymi w Niemczech, Danii, Bułgarii, Japonii.

Londyński Uber zatrudnia 40 tys. kierowców i ma 3,5 mln użytkowników. Bezpośrednio po ogłoszeniu decyzji TfL kierownictwo tej firmy zorganizowało w swej obronie petycję w mediach społecznościowych, którą poparło ponad pół miliona ludzi. Burmistrz Sadiq Khan skwitował to stwierdzeniem, że dla tak potężnej międzynarodowej firmy nie jest problemem uruchomienie najlepszych speców do public relation, a także prawników.

Ulubiony przewoźnik młodzieży

Spraw jest dość złożona. Wejście Ubera w 2012 r. zrewolucjonizowało londyński transport. Zamawianie kursów stało się prostsze a przejazdy tańsze. Uber stał się ulubionym środkiem transportu młodego pokolenia, które nie zamierza się od tego odzwyczaić. Oto charakterystyczna wypowiedź jednego z nich na Twitterze: „W życiu nie było mnie stać na taksówkę po nocnej imprezie, a z Uberem to już nie problem”. Wiadomo, że Uber nie jest czymś wyjątkowym, ale jednym, i to wcale nie największym, przejawem tak zwanej sharing economy, to jest modelu biznesowego wykorzystującego potencjał ludzi, którzy w tradycyjnej gospodarce nie brali udziału w obrocie gospodarczym, w tym wypadku właścicieli samochodów.

I to właśnie podnoszą krytycy decyzji londyńskiego burmistrza. Ma on iść pod prąd ekonomicznej innowacyjności, jaką zawsze chlubił się Londyn, czyli trzymać się skostniałych dogmatów. Jednakże sprawa nie taka prosta. Nie brakuje ludzi, którzy poparli decyzję Sadiqa Khana podkreślając, że politycy muszą patrzeć szerzej i dalej. Stąd nie powinni się bać niepopularnych decyzji w imię interesu publicznego. Wielkie globalne firmy nie mogą się robić, co jest im wygodne, a politycy to akceptować w obawie o utratę elektoratu.

Celem Ubera jest wykończenie konkurencji

Analitycy podkreślają, że popularność i sukces Ubera ma swoją cenę, a dalekosiężne cele dość przejrzyste. Najczęściej podnoszonym argumentem przeciwko amerykańskiej firmie, że taniość jego usług nie jest rzeczą normalną, ale czymś w rodzaju dumpingu. Ten model biznesowy opiera się planowym działaniu przez pewien czas ze stratami, aby przez narzucenie w masowej skali niskich cen zniszczyć konkurencję. Potem będą już mogły swobodnie podnosić ceny i odrobić straty. Zgromadzenie środków na takie „przejście przez pustynię” nie jest w Ameryce trudne. Ale na dłuższą metę cudów nie ma i banki, które pożyczyły Uberowi pieniądze oczekują na pojawienie się zysków.

Odpowiedzialni politycy nie mogą dopuścić – napisał Toby Moses, komentator dziennika The Telegraph - aby w takim megapolis jak Londyn doszło do uwiądu transportu publicznego, tj. metra i sieci autobusów. Gdyby większość pasażerów chciała się przesiąść do samochodów Ubera, to doszłoby do kompletnego zakorkowania stolicy.

Trudno przewidzieć wynik procesu sądowego Ubera przeciwko Londynowi oraz jakie będą dalsze losy tej internetowej platformy w stolicy UK. Wielu komentatorów skłania się do tezy, że raczej nie będzie powrotu do sytuacji sprzed 2012 r., ponieważ Uber pokazał radykalną alternatywę, że może być inaczej. Jednakże nie może być także takiej wolnoamerykanki, jaką dotychczas uprawiała ta „zbójecka firma” (rogue company) bawiąc się ciuciubabkę z władzami miasta. Albo Uber stanie się „normalną” firmą przewozową, która zatrudnia swoich kierowców na warunkach podobnych jak to jest w firmach taksówkowych, a jeśli nie, to na jego miejsce wskoczą czekający na to konkurenci o podobnym, ale bardziej „ucywilizowanym” modelu biznesowym.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 26.09.2017

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski4.6800 

Do W. Brytanii4.7290 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera