Przelewy do Polski 4.6900 -0.64% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.8290 -1.15% 

Przelewy do Polski 4.6900 -0.64% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.8290 -1.15% 

Szkocki łosoś podbija świat

Szkocki łosoś

Szkocki łosoś podąża śladem szkockiej whisky jako symbol komercyjnego sukcesu. Od 2014 r. eksport tej ryby hodowanej w morskich farmach stanowi największa pozycję w szkockim eksporcie żywności, a drugim (po czekoladzie) w skali całego Zjednoczonego Królestwa. Od skromnych początków w latach 70. szkoccy hodowcy tej atlantyckiej ryby wyrobili sobie renomę jako dostawcy produktu najwyższej jakości, co im pozwala sprzedawać 10% drożej niż norwescy i chilijscy konkurenci.

W 1992 r. szkocki łosoś otrzymał prestiżowy certyfikat Label Rouge przyznawany przez francuskie Ministerstwo Rolnictwa. Był to pierwszy niefrancuski produkt, który otrzymał to oznakę, co mu dało zielone światło na najbardziej wymagający rynek kulinarny świata, a tym samym było paszportem na inne rynki. Z 35 tysięcy ton szkockiego łososia wyeksportowanego w ubiegłym roku do krajów UE, do samej Francji trafiło 23 tys. ton. Drugim odbiorcą po UE są Stany Zjednoczone – 26 tys. ton. Coraz więcej kupuje Daleki Wschód, głównie Chiny i Japonia, w ubiegłym roku 11 tys. ton. Mięso łososia stało się cenionym składnikiem sushi.

Na liście ponad ponad 60 krajów kupujących ten szkocki produkt można znaleźć także Polskę. Dystrybutor w naszym kraju sprzedaje surowe, kilkukilogramowe tusze w cenie 91 zł za jeden kilogram. Ile trzeba za niego zapłacić na talerzu w restauracji strach pomyśleć.

Największym producentem i eksporterem hodowlanego łososia jest Norwegia, 60% światowego rynku, na drugim miejscu była kiedyś Szkocja, ale obecnie z 8% udziałem spadła na trzecie miejsce za Chile, które mają 19% udziału. W Wielkiej Brytanii poza Szkocją praktycznie nie hoduje się łososia.

Akwakultura - najszybciej rosnący sektor

Hodowla łososia zalicza się do sektora nazywanego akwakulturą (a więc oprócz innych ryb także krewetki, małże itp.) i według statystyk ma to być najszybciej rozwijającym się sektor produkcji żywności w świecie. Jeśli chodzi o samego łososia to jego produkcja wzrosła z jednej tony w 1964 r. w Norwegii, do dwu milionów ton w 2012 r. w 11 krajach. Jest to już 1500 razy więcej od połowów dzikiego łososia. W ostatnich latach produkcja spadła - 7% w skali światowej, 5% w Szkocji - ze względu chorobę gnębiącą hodowlane łososie. Jest to pasożyt nazywany morską wszą, który żeruje na skórze ryb. Występuje on także u dzikich łososi, ale nie jest dla nich specjalnie groźny, natomiast w warunkach hodowlanych wyrządził spore szkody. Jeśli chodzi o szkocką produkcję, to chociaż eksport z tego powodu spadł o 10%, to wartościowo wzrósł o 17% ze względu na wzrost cen.

Standardy Label Rouge

Szkocka produkcja wynosi obecnie około 180 tys. ton rocznie, przynosi hodowcom ponad 650 milionów dochodu oraz zapewnia osiem tysięcy miejsc pracy. W Szkocji łososie stanowią już 40% eksportu spożywczego; wartościowo wynosi to około pół miliarda funtów. Szkocki rząd planuje potrojenie produkcji łososia do 2030. Popyt na tę rybę w świecie rośnie i stąd wydaje się, że ten plan nie jest nierealny. Renoma wysokiej jakości ma być ugruntowana przez standardy narzucone przez Label Rouge. Są to, między innymi, następujące wymogi:

  • karma dla łososi musi być wyłącznie morskiego pochodzenia
  • mięso może zawierać maksymalnie 16% lipidów (tłuszczy)
  • zastosowany jest system identyfikacji tusz przez cały cykl fazy produkcji aż do sprzedaży
  • świeżość do 10 dni od wyjęcia z hodowlanej zagrody
  • łososie są hodowane w warunkach zgodnych z wymogami dobrych praktyk, dobrostanu ryb i wymogów ochrony środowiska
  • gęstość ryb w sieciowych zagrodach nie może odbiegać od proporcji 1,5% ryby i 98,5% woda
  • gwarancja szkockiego pochodzenia.

Ekolodzy nie wierzą

Mimo urzędowo narzuconych procedur oraz intensywnej rządowej promocji oraz autoreklamy producentów zapewniających konsumentów, że łosoś to zdrowsza alternatywa dla innych mięs, sprzedaż hodowlanych ryb spotyka się z narastającą krytyką działaczy ekologicznych, którzy próbują wykazać, że szkocki „wysokojakościowy” łosoś to jedno wielkie oszustwo, umyślne wprowadzanie konsumentów w błąd. Twierdzą oni, że:

  • hodowane na przymorskich farmach łososie zawierają rakotwórcze chemikalia, tak że nawet Agencja Standardów Żywności (Food Standards Agency) zaleca nie jeść więcej niż jedną porcję na tydzień
  • procedury znakowania hodowlanych łososi są niejasne
  • używa się sztucznych barwników w karmie dla otrzymania różowego mięsa
  • łososie są karmione karmą, która już sama jest skażona
  • hodowlane łososie po udanej uciecze z morskich zagród są zagrożeniem dla dzikich łososi.

Krytyka ta odnosi się głównie do łososia sprzedawanego w supermarketach. Nie wiadomo jak to się ma do tuszy, które trafiają do pięciogwiazdkowych restauracji w Paryżu. Faktem jest, że z podobną krytyką spotykają się hodowcy norwescy. A co do Chile, to produkcja pochodząca z tego kraju od samego początku nie ma dobrej prasy ze względu na brak urzędowych regulacji mających gwarantować bezpieczną dla konsumentów jakość.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 27.07.2017

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski4.7350 

Do W. Brytanii4.7850 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera