Przelewy do Polski 4.6900 -0.64% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.8290 -1.15% 

Przelewy do Polski 4.6900 -0.64% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.8290 -1.15% 

Czy szlachectwo w UK można (wy)kupić?

Sir Philip Green

Sir Philip Green, brytyjski miliarder często goszczący w ubiegłym roku na pierwszych stronach gazet jako główna osoba odpowiedzialna za upadek sieci odzieżowej BHS, znów znalazł się w centrum wydarzeń. Próbując ratować swój tytuł szlachecki zagrożony zarzutami niegodnego zachowania i gniewem opinii publicznej, obiecał on „dorzucić” z własnej kieszeni 363 miliony funtów do pustego funduszu emerytalnego firmy. W kilka dni później zobowiązał się również zwiększyć wpłaty do analogicznych Pension Schemes innych swoich spółek, które... też wykazują rosnące zadłużenie.

I choć te „dobrowolnie” (a raczej pod presją polityków, pracy i opinii publicznej) wyasygnowane kwoty są oszałamiające dla zwykłego obywatela, to wciąż za małe, by uzupełnić dług. Przypomnijmy, że bankructwo firmy spowodowało utratę pracy przez ponad 11 tys. osób oraz znaczące zmniejszenie wysokości emerytur 18 tys. byłych pracowników. I choć miliarderowi nie postawiono formalnie zarzutów kryminalnych, etyczna ocena jego działania jest bardzo krytyczna.

Kontrowersyjny biznesmen

Sir Philip Green - Filip Chciwy

64-Letni Sir Philip Green jest od lat właścicielem Arcadia Group, sieci domów handlowych, do których należą takie marki jak na przykład Topshop, Wallis, Miss Selfridge i Dorothy Perkins. Jego działalność budziła już wcześniej kontrowersje, jest on też często krytykowany za unikanie płacenia brytyjskich podatków. Jest to możliwe ponieważ duża część jego majątku skumulowana jest w różnego rodzaju funduszach, których formalnie właścicielką jest jego żona Tina Green, rezydująca na stałe w Księstwie Monako i tam płacąca podatki. Sir Green utrzymuje, że jego głównym miejscem zamieszkania jest Wielka Brytania, choć gdy tam przebywa to mieszka wyłącznie w hotelu. Weekendy spędza przeważnie w posiadłościach żony, często odwiedza też swą wielomilionową posiadłość na Florydzie bądź spędza czas na swym jachcie Lionheart, wartym niebagatelne 100 milionów funtów. Jego flota helikopterów, luksusowych limuzyn i sportowych samochodów jest już słynna, a na wszystkich imprezach przez niego organizowanych goszczą sowicie opłaceni artyści z najwyższej półki rozrywkowego biznesu.

Jak zostać szlachcicem w UK

Tytuł szlachecki, który w obliczu bankructwa BHS może stracić, Sir Green otrzymał w 2006 roku min. za wpłaty na cele charytatywne. W swej karierze nie unikał politycznego zaangażowania - wspierał oficjalnie kampanię przedwyborczą partii konserwatywnej w 2010, a po uformowaniu rządu przez Davida Camerona został przez niego poproszony o analizę finansowych niedociągnięć państwa w dziedzinie wydatków i zamówień publicznych. Raport, oceniony przez premiera jako dobry, był przez konserwatystów wcielany w życie z założeniem, że zaoszczędzi finansom publicznym utraty dużych sum pieniędzy. I być może magnat pozostawałby wciąż współpracownikiem władz, (nawet pomimo krytyki związanej z ukrywaniem swoich pieniędzy w raju podatkowym), gdyby nie kolejne, intratne finansowo lecz ryzykowne etycznie posunięcie.

Filip Chciwy

Biznesmen popadł w niełaskę parlamentarzystów i opinii publicznej w 2016 roku, gdy okazało się, że sprzedana przez niego rok wcześniej za 1 funta sieć BHS ma dług w wysokości 1,3 miliarda funtów, w tym zadłużony na 571 milionów funtów fundusz emerytalny i ... właśnie bankrutuje. I mimo że w tym momencie nie był on już właścicielem sieci, to odpowiedzialność Greena za fatalną kondycję finansową firmy była i jest bezsporna. Raport agencji zajmującej się upadłością BHS podkreślił głębokie niedoinwestowanie spółki i fatalne decyzje strategiczne na przestrzeni wielu lat, kiedy to szefem był właśnie Sir Green. Nieprzypadkowo w czasie kiedy był on właścicielem wypłacił sobie i członkom swojej rodziny sumę zbliżoną do brakującej w kasie emerytalnej, bo aż 583 miliony funtów, oficjalnie w postaci dywidend, czynszów i odsetek od kapitału. Przy okazji tych wydarzeń Sir Philip Green zyskał wśród dziennikarzy mało pochlebne przezwisko - „Sir Philip Greed” (ang. greed – chciwość, zachłanność). I o ile przydomek ten ma duże szanse przylgnąć na stałe do osoby biznesmena, to już niedługo tytuł szlachecki „Sir” może zniknąć sprzed jego imienia i nazwiska. Głosowanie w tej sprawie przeprowadzili już w zeszłym roku członkowie brytyjskiego parlamentu, którzy jednomyślnie opowiedzieli się za odebraniem mu zaszczytu, nie szczędząc tym samym (nie)fortunnemu magnatowi niepochlebnych opinii o jego działaniach.

Działania niemoralne choć legalne

Jego sprawą zajął się już oficjalnie Komitet ds. Utraty Szlachectwa (ang. Honours Forfeiture Committee) – doraźnie zbierające się ciało, które bada przypadki osób, których zachowanie budzi wątpliwości, czy są oni godni noszenia tytułu szlacheckiego. Komitet przygotowuje rekomendacje dla królowej, do której należy ostatnie słowo o losie osoby, której sprawa dotyczy. Jednak procedura, zgodnie z którą pracują jego członkowie przewiduje bardzo długie konsultacje, a ostateczne podjęcie decyzji nie następuje z reguły szybko, na pewno nie na tyle szybko, by zadowolić rozsierdzoną opinię społeczną. W sprawie Sir Greena instytucja uzależnia też swój końcowy raport od wyniku postępowania upadłościowego BHS. Co ciekawe, choć działania biznesmena w sprawie sieci oceniono jako niemoralne, to jednak w świetle prawa legalne i dlatego nie postawiono mu zarzutów kryminalnych. W ostatnich dniach wydaje się jednak, że Sir Green podjął próbę ratowania swego honoru i złożył ofertę wpłaty do pustego funduszu emerytalnego BHS, która pokryłaby część długu. Gdyby dzięki temu zabiegowi udało mu się utrzymać szlachectwo, to według słów jednego z członków parlamentu byłoby to „nagrodzenie podpalacza, który wygasza własny pożar.” Pozostaje więc cierpliwie czekać na rozstrzygnięcia odpowiedzialnych instytucji.

Szlachectwo zobowiązuje

Najczęściej pozbawienie szlachectwa w Wielkiej Brytanii dotyczy osób, którym udowodniono przestępstwo, których zachowanie nosi znamiona kryminalne lub którzy z powodu swych działań zostali pozbawieni członkostwa w organizacjach zawodowych. Lista osób pozbawionych szlachectwa nie jest długa, ale daje dość dobre pojęcie o tym, jakie przewiny „nie ujdą na sucho” w oczach rządu i królowej. Nadanie szlachectwa nie jest więc bezwarunkowe i „na zawsze”. Jeśli zachowanie osoby, której przyznano tytuł, nie spełnia w oczach brytyjskich władz pewnych wymogów, zostanie on jej ostatecznie odebrany, a fakt ten opublikowany w The London Gazette. Zdarza się również, aczkolwiek rzadko, że sam pasowany prosi o pozbawienie go tego honoru, przytłoczony wyrzutami i świadom konsekwencji swego zachowania. Na taki scenariusz raczej nie zanosi się w sprawie Sir Greena. Jedne z najbardziej spektakularnych „upadków”, oprócz spraw Roberta Mugabe, Benito Mussoliniego i Nicoale Causescu, dotyczyły następujących osób:

  • George Castledine – specjalista z zakresu pielęgniarstwa, któremu udowodniono “seksualnie i pieniężnie motywowane zachowanie” w kontaktach z 83-letnią pensjonariuszką domu dla starszych, znajdującą się pod jego nadzorem. I chociaż Castledine zaprzeczył tym zarzutom, to przyznał, że jego zachowanie naruszyło granice profesjonalizmu.
  • Fred Goodwin – bankier, były szef Royal Bank of Scotland, któremu przypisuje się podjęcie decyzji, które prawie doprowadziły do upadku banku w 2008 roku. Mimo głębokiego światowego kryzysu podjął on próbę wykupu holenderskiego rywala ABN Amro, czyli transakcji, która w konsekwencji kosztowała brytyjskich podatników 45 miliardów funtów, utratę tysięcy miejsc pracy i spowodowała dalekosiężne negatywne skutki gospodarcze. Goodwin został pozbawiony tytułu w 2012 roku.
  • James Crosby – szef HBOS (właściciela banków Halifax i Bank of Scotland) w latach 2001-2006. W 2013 Komisja Standardów Bankowych określiła go jako „architekta” strategii, która doprowadziła do upadku firmy. Sytuacja HBOS wymagała dotacji ze strony rządu w wysokości ponad 20 miliardów funtów, a Jamesa Crosby`ego, kolejnego niefortunnego brytyjskiego bankiera kosztowała utratę szlacheckich przywilejów.
  • Jean Else – jedyna w tym gronie kobieta, nagrodzona za zasługi edukacyjne w prowadzeniu prestiżowej Whalley Range High School in Manchester. W 9 lat po otrzymaniu tytułu postępowanie dyscyplinarne wykazało, że awansowała członka swojej rodziny, którego była przełożoną na wyższe stanowisko z pominięciem wymogów potrzebnych do zajmowania tego stanowiska. Nepotyzm szybko kosztował ją utratę pracy i szlachectwa.
  • Alan Davies – również odznaczony za wybitne osiągnięcia w szkolnictwie, pozbawiony tytułu Sir w efekcie ujawnienia malwersacji finansowych na kwotę przewyższającą 300 tys. funtów, za które został również skazany wyrokiem pozbawienia wolności w zawieszeniu.
  • Anthony Blunt - były szpieg MI5, pozbawiony szlachectwa w 1979 roku po tym jak ujawniono, że przez szereg lat dostarczył Związkowi Radzieckiemu setki tajnych dokumentów.

 

Opracowanie: Małgorzata Solińska, England.pl, 13.03.2017

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski4.7350 

Do W. Brytanii4.7850 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera