Przelewy do Polski 4.7000 0.43% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.8390 -0.12% 

Przelewy do Polski 4.7000 0.43% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.8390 -0.12% 

Nadeszły ciężkie czasy i trzeba zacisnąć pasa

Wprawdzie tegoroczny wzrost gospodarczy wyniesie 2.1%, a więc spadek nie będzie aż tak wielki, jakiego się obawiano w następstwie referendum 23 czerwca, ale w przyszłym roku według OBR będzie już znacznie gorzej, tylko 1.4%, co jest przypisywane niższym inwestycjom, słabszemu popytowi konsumpcyjnego, które są wynikiem większej niepewności i wyższej inflacji w następstwie deprecjacji funta.

Ocena stanu brytyjskiej gospodarki i jej perspektyw na najbliższe lata znalazła się w „Jesiennym sprawozdaniu” (Autumn Statement), które przedstawił 23 listopada w Izbie Gmin Phillip Hammond. Poza tym minister zapowiedział zamierzenia w zakresie polityki gospodarczej i społecznej. Było to pierwsze rządowe sprawozdanie po referendum unijnym i pierwsze gabinetu Theresy May. Urzędowy, mobilizujący optymizm ministra nie mógł zatrzeć wymowy liczb, które pokazują, że nadeszły ciężkie czasy i trzeba zacisnąć pasa.

Dane makroekonomiczne

Najpierw dane makroekonomiczne, które diagnozują stan zdrowia gospodarki i przesądzają o wielkości pola manewru rządu. Minister przedstawił je za niezależną instytucją o nazwie Office for Budget Responsibility (OBR), dosłownie Urząd Odpowiedzialności Budżetowej.

Wprawdzie tegoroczny wzrost gospodarczy wyniesie 2.1%, a więc spadek nie będzie aż tak wielki, jakiego się obawiano w następstwie referendum 23 czerwca, ale w przyszłym roku według OBR będzie już znacznie gorzej, tylko 1.4%, co jest przypisywane niższym inwestycjom, słabszemu popytowi konsumpcyjnego, które są wynikiem większej niepewności i wyższej inflacji w następstwie deprecjacji funta. W następnych latach wzrost może być tylko niewiele wyższy i nie przekroczy 2% do końca dekady.

Spowolnienie oznacza spadek dochodów państwa

Minister podał za OBR, że dziś nie da się przewidzieć jakie będą relacje Zjednoczonego Królestwa z Unią Europejską po przeprowadzeniu rozwodu, ale obecnie przeważa pogląd, że gdyby nie było Brexitu, to w całym pięcioleciu wzrost gospodarczy byłby o 2.4% wyższy.

Słaby wzrost w przyszłych latach oznacza nieuchronny i znaczący spadek dochodów państwa. W tych okolicznościach, powiedział Hammond, nie będzie możliwe zrealizowanie postawionego wcześniej celu likwidacji deficytu budżetowego do roku 2020-21, ale przesunięcie tego horyzontu do następnej kadencji Parlamentu, przy założeniu, że w 2020 r. odbędą się wybory. Program ten został uruchomiony i realizowany dotąd z powodzeniem przez rząd Dawida Camerona z Georgem Osbornem jako kanclerzem skarbu.

Długi cień Brexitu

Aby sprostać wydatkom państwa rząd musi dokonać rozluźnienia dotychczasowej dyscypliny budżetowej i pożyczać więcej pieniędzy niż było przewidziane. W tym roku będzie to £68.2 mld, a potem w kolejnych latach £46.6 mld, £21,9 mld, £20.7 mld i wreszcie £17.2 mld w roku 2021-21.

Suma summarum oznacza to, że w porównaniu z prognozą z marca tego roku, a więc sprzed referendum, deficyt budżetowy dla całego pięciolecia, tj. do roku 2020/21 będzie wyższy o £122 mld. Połowę tej sumy przypisuje się Brexitowi.

W ubiegłym roku brytyjski dług publiczny wyniósł 84.2% produktu krajowego brutto, w przyszłym roku sięgnie 87.3%, a największą wartość, tj. 90.2% ma osiągnąć w roku 2017-18. 90.2%, i dopiero w roku następnym spaść do 89.7%, po raz pierwszy od roku 2001-02.

Jeden pozytyw – rynek pracy

Te dość abstrakcyjnie brzmiące dla przeciętnego obywatela dane makroekonomiczne mają jednak dość dramatyczne przełożenie na bardziej zrozumiałe wskaźniki poziomu dobrobytu Brytyjczyków, a przy okazji dla pracujących tam Polaków i innych imigrantów. Jedynym jasnym aspektem obecnej sytuacji gospodarczej jest rekordowo wysoki poziom zatrudnienia, pracuje 31.8 mln osób, tj. 74,5% osób w w wieku produkcyjnym, a patrząc z drugiej strony stopa bezrobocia wynosi tylko 4.8%, czyli jest najniższa od 11 lat. Dla porównania w Polsce stopa zatrudnienia jest niższa od 70%, a bezrobocie obecnie wynosi 8.2%.

Stagnacja dochodów

Niski wzrost całkowicie zrujnował formułowane jeszcze wiosną prognozy na temat przywrócenia w tym pięcioleciu poziomu realnych płac sprzed kryzysu lat 2008-09. OBR w swym raporcie stwierdza, że Brexit to przekreślił. Zamiast przewidywanego jeszcze w marcu wzrostu realny płac o 8.7% do 2021 r., wyniesie on jedynie 5%. W liczbach bezwzględnych znaczy to, że przeciętna płaca będzie niższa w skali rocznej o £830. Efekt Brexitu zsumował się pozostałymi niekorzystnymi czynnikami jak stosunkowo niska wydajność pracy w UK, wolne wychodzenie z kryzysu 2008-09 oraz spodziewany wzrost inflacji związany z osłabieniem funta.

Według specjalistów z placówki badawczej o nazwie Institut of Fiscal Studies (IFS) kraj wchodzi w bezprecedensowy okres stagnacji poziomu dochodów. W 2021 roku realne płace nadal pozostaną poniżej poziomu z 2008 roku. Coś takiego nie wydarzyło się w okresie powojennym, a nawet nie precedensu od roku 1900.

Nowe stawki płacowe i podatkowe

Phillip Hammond zapowiedział szereg środków, które mają złagodzić skutki spadku realnych dochodów gospodarstw domowych. Poniżej najbardziej istotne.

- Minimalna stawka godzinowa, tzw. National Living Wage, zostanie podniesiona do £7.50 od kwietnia przyszłego roku dla pracowników w wieku od 25 lat. W wymiarze rocznym dla zatrudnionych w pełnym wymiarze godzin oznacza to o £500 więcej.

- Pierwszy próg podatkowy w przyszłym roku fiskalnym zostanie podwyższony z obecnych £11.000 z się do £11500. Czyli taka będzie kwota wolna od podatku, tzw. The Personal Allowance.

- Złagodzenie redukcji socjalnego świadczenia Universal Credit po przekroczeniu progu dochodowego. Obecnie za każdego funta zarobionego ponad określony próg ten benefit jest redukowany o 65 pensów. Według nowej regulacji będzie to 63 pensy. Np. dla pary z dwojgiem dzieci zarabiającej £30 tys. rocznie ma to oznaczać o £425 więcej.

- Stopniowo ma być wprowadzany obowiązujący agencje nieruchomości zakaz obciążania potencjalnych lokatorów opłatami przy podpisywaniu umów.

„Stabilizacja” funduszu socjalnego

Według think tanku o nazwie Resolution Foundation, który zajmuje się budżetami gospodarstw domowych, te wymierzone wyżej uśmierzające środki, to „małe piwo” w porównaniu z cięciami w funduszu socjalnym dokonanym przez rząd za obecnej kadencji Parlamentu, które sumują się na kwotę £12 mld. Obecnie zapowiedziane środki zrekompensują gospodarstwom jedynie ułamek tej kwoty.

W przemówieniu Phillipa Hammonda można było usłyszeć uzasadnienie tej kwestii. Powiedział on, że w latach 1980 – 2010 doszło w Wielkiej Brytanii do potrojenia wielkości funduszu socjalnego i że jego wzrost „wymknął się spod kontroli”. A warunkach najpierw kryzysu, a potem spowolnienia wzrostu gospodarczego budżet państwa nie był w stanie już udźwignąć takiej skali wydatków socjalnych. Stąd konieczna stała się „stabilizacja” poziomu świadczeń.

Według Resolution Foundation za „stabilizację” zapłacą, jak zwykle, dolne warstwy dochodowe, dokładniej dolne 30% społeczeństwa. One najbardziej odczują politykę zaciskania pasa.

Wydatki na postęp i infrastrukturę

W przemówieniu kanclerza ciekawa była wspomniana już kwestia wydajności pracy, tj. zapóźnienia UK względem innych wysoko rozwiniętych krajów. W UK ma ona być niższa o 30% niższa w porównaniu z Niemcami i USA, o 20 niższa niż we Francji i o 8% niż we Włoszech. Mówiąc obrazowo brytyjski robotnik w ciągu pięciu dni wypracowuje tyle, ile niemiecki w ciągu czterech. Pobudzaniem innowacyjności ma zaradzić specjalny fundusz o nazwie National Productivity Fund o wysokości £23 mld w ciągu najbliższych pięciu lat.

Innymi podkreślonymi przez Hammonda słabościami brytyjskiej gospodarki ma być kryzys mieszkaniowy oraz brak równowagi regionalnej, to jest nienadążanie innych regionów za południową częścią wyspy z Londynem. Minister zapowiedział szereg funduszy w celu rozwoju budownictwa mieszkaniowego, rozwój infrastruktury transportowej i komunikacji elektronicznej oraz bezpośredniego wsparcia zapóźnionych regionów.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 28.11.2016

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski4.7643 

Do W. Brytanii4.7938 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera 

Wysyłasz do Niemiec, Holandii, Włoch czy Norwegii?