Przelewy do Polski 4.8000 -0.41% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.9290 -0.60% 

Przelewy do Polski 4.8000 -0.41% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.9290 -0.60% 

Żywnościowa ofensywa Wielkiej Brytanii - Britain Food is Great

Elizabeth Truss

 

Ojczyzna fish and chips rusza na podbój światowych rynków żywnościowych. Sekretarz stanu Elizabeth Truss dała 21 stycznia br. sygnał do rozpoczęcia kampanii i przedstawiła skonstruowaną w tym celu specjalną machinę bojową o nazwie Great British Food Unit. Jest to agencja, której celem jest koordynowanie działań nakierowanych na wsparcie rodzimych producentów i przyciąganie zagranicznych inwestorów. Rok 2016 został ogłoszony Rokiem Brytyjskiej Żywności. Pierwszy wyznaczony cel - zwiększenie eksportu żywności o 6 mld funtów do 2020 roku.

Obecnie Wielka Brytania eksportuje artykuły spożywcze za około 19 mld funtów rocznie, a importuje za około 40 mld. Widzimy, że jeśli nawet założony cel da się osiągnąć, to po dodaniu 6 mld do 19, to i tak będzie daleko do zrównoważenie przywozu z wywozem. Z różnych kategorii artykułów spożywczych Wielka Brytania jedynie w napojach jest eksporterem netto.

Elizabeth Truss zupełnie serio mówi o rzuceniu wyzwania takim żywnościowych potęgom jak Francja i Niemcy. Każdy z tych krajów obecnie eksportuje dwa razy więcej żywności i napojów niż UK. Ten optymizm opiera się na zaufaniu do innowacyjności brytyjskiej branży, kreatywności jej producentów i atrakcyjności brytyjskiego rynku dla zagranicznych inwestorów. Szefowa resortu środowiska, żywności i spraw wiejskich ( w skrócie Defra) podkreśliła, że „w każdym roku tworzymy więcej nowych produktów niż Francja i Niemcy razem wzięte. Od dawna moją ambicja jest, aby UK dorównało tym krajom pod względem wielkości eksportu, aby nasza żywności i napoje opanowały świat.”

„Brytyjczycy to Great Food Nation”

Elizabeth Truss powiedziała te słowa w centrali spółki Weetabix mieszczącej się w hrabstwie Northamptonshire (środkowa Anglia), która obecnie jest prezentowana jako sztandarowy przykład sukcesów brytyjskiej spółki na światowych rynkach oraz dowód atrakcyjności UK dla zagranicznych inwestorów. Jej płatki śniadaniowe są sprzedawane w 80 krajach świata, a w 2012 r. chiński gigant Bright Food wydał 1.2 mld funtów na wykup 60 proc. udziałów Weetabix w związku ze wzrostem popytu na jej wyroby w Chinach.

Dużo większe pieniądze – ponad 10 mld funtów – przepłynęły w 2010 r. kiedy amerykański Kraft Food nabył większość akcji producenta wyrobów czekoladowych Cadbury (rok założenie 1824), którego nazwa dla Brytyjczyków ma podobny wydźwięk jak E. Wedel dla Polaków. Nota bene w latach 1999 – 2010 Cadbury miał prawo do marki E. Wedel, zanim ten ostatni nie został sprzedany Koreańczykom. W Wielkiej Brytanii były głośne protesty przeciwko sprzedaży w obce ręce takiego skarbu narodowego jak Cadbury.

Angielskie jedzenie

Ciągle pokutujący negatywny stereotyp o „angielskim jedzeniu”, czy „angielskiej kuchni” jako pozbawionej smaku, mało finezyjnej i ciężkiej, ma różnorodne źródła. Wyspiarska odrębność wykształciła nawyki odmienne od reszty Europy. Poza tym wiele stereotypów ukształtowało się w czasie wojny i tuż po niej, kiedy w Anglii znalazło się wielu cudzoziemców, a jednocześnie panowała tam nienormalna sytuacja na rynku żywnościowym ze względu na odcięcie od świata i reglamentację. Z tego właśnie czasu pochodzi cytowana czasem w Polsce bardzo niecenzuralna opinia o angielskim jedzeniu emigracyjnego publicysty Stanisława Cata-Mackiewicza.

Obecnie każdy może się przekonać, że brytyjska kuchnia stała się mocno kosmopolityczna i jeśli kogoś szokuje bomba kaloryczna w postaci full british breakfast, nie lubi ryby z frytkami, nie znajduje smaku także w innych tradycyjnych daniach jak shepard pie, black pudding, cornish pasty, czy szkocki haggis, to alternatyw nie brakuje. W ciągu kilku dekad zaszły ogromne zmiany za sprawa imigrantów i wybitnych chefów sprowadzanych z całego świata. Zdążyli już także wyrosnąć liczni rodzimi kulinarni celebryci, a niektórzy stali się nawet towarem eksportowym, jak Jamie Oliver.

Wyjście z ciemnych wieków

Elizabeth Truss dość poetycko opisała te przemiany. „UK wyszła już z ciemnych wieków, kiedy często nie zwracano uwagi na smak i jakość. Obecnie przechodzimy transformację i dołączamy do najbardziej ekscytujących kulinarnych kultur świata – jedyny w swoim rodzaju stop tradycji, innowacji i otwartości. Moim zamiarem jest zaprzęgnięcie brytyjskich kulinarnych pionierów do wymazania nieaktualnych stereotypów i solidnego ugruntowania opinii, że brytyjskie wyroby są najwyższej jakości.”

Cele nowopowołanej agencji Great British Food Unit zostały sformułowane następująco:

  • działać na rzecz wzrost naszego eksportu żywności i napojów przez wspieranie brytyjskich producentów na światowych rynkach;
  • potroić liczbę kadr szkolonych dla przemysłu spożywczego dla zapewnienia dopływu wykwalifikowanych pracowników oraz innowacyjnego potencjału, aby utrzymać obecne tempo rozwoju;
  • zwiększenia liczby Chronionych Nazw Produktów Spożywczych z 64 do 200, aby pielęgnować bogate dziedzictwo brytyjskich produktów i powiązanych z nimi miejsc pochodzenia.

Sery do Francji i herbata do Chin

Agencja Great British Food Unit wspomagana oczywiście przez resort Elizabeth Truss oraz także rządową UK Trade & Investment (UKTI) czyli coś w rodzaju Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, mają nadać nowy impet odbywającej się już od dłuższego czasu w Wielkiej Brytanii rewolucji w branży żywnościowej. Faktycznie w ciągu ostatniej dekady eksport produktów spożywczych podwoił się.

Niektóre nowe produkty mogą mocno zaskoczyć. W Kornwalii, niedaleko miasta Truro, w majątku o nazwie Tregothnan Estate, znajduje się plantacja herbaty i to nie jest jedynie botaniczna uprawa, ale jak najbardziej komercyjna produkcja. Od kilku lat herbata z Kornwalii trafia nawet na rynki najbardziej herbacianych krajów jak Chiny i Indie. Wyda to się mniej dziwne, jeśli się uwzględni, że zimy w Kornwalii nie są ostrzejsze niż w indyjskiej prowincji, gdzie rośnie herbata darjeeling.

200 miliardów na jedzenie

Branża spożywcza w 2013 r. wniosła do gospodarki brytyjskiej 103 mld funtów wartości dodanej brutto, to jest wartości produktów minus poniesione koszty. Zatrudnia 3.8 mln ludzi, a Brytyjczycy w roku 2014 wydali na jedzenie 198 mld funtów. Przeciętne gospodarstwo domowe wydało na na ten cel 11 proc. swego budżetu.

Czytając o przedstawionym brytyjskim programie i kulinarnej rewolucji trudno tego nie skojarzyć z Polakami.

W brytyjskich miastach funkcjonuje setki polskich sklepów z rodzimymi wyrobami

Kto tam bywa, ten pewnie zauważył, że sporą część klientów, i być może systematycznie rosnącą, stanowią aborygeni. Widzimy także polskie półki nie tylko w Tesco i innych supermarketach, ale nawet w sieciach małych, osiedlowych sklepów. Polscy producenci mają z tego określone dochody, ale być może w tej polskiej obecności drzemie jakiś większy potencjał. Gdyby w polskim rządzie znalazł się ktoś z wyobraźnią i energią Elizabeth Truss, to być może polski eksport żywności doznałby „turbodoładowania,” jak ona sama obrazowo określiła istotę, tego co robi; w oryginale to turbo-charge UK food exports.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 28.01.2016

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski4.8610 

Do W. Brytanii4.8907 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera 

Wysyłasz do Niemiec, Holandii, Włoch czy Norwegii?