Przelewy do Polski 4.7900 0.21% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.9250 0.12% 

Przelewy do Polski 4.7900 0.21% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 4.9250 0.12% 

Świąteczne wydatki na Wyspach

Ebenezer Scroodge, czyli postać z powieści Charlesa Dickensa „Opowieść Wigilijna”, będąca symbolem skąpstwa i egoizmu, już od dawna niewiele ma wspólnego z prawdziwą naturą Brytyjczyków. Znaleźli się oni w tym roku na szczycie listy klasyfikującej narody, które wydają najwięcej pieniędzy w okresie świątecznym. Nie oszczędzają ani na sobie ani na swych bliskich. Kto jeszcze na świecie może się z nimi równać pod tym względem?

Hojny święty Mikołaj

Badanie zostało przeprowadzone na grupie 15 tysięcy obywateli pochodzących z czternastu państw: Stanów Zjednoczonych, Luksemburgu, Austrii, Francji, Niemiec, Włoch, Hiszpanii, Czech, Belgii, Rumunii, Polski, Holandii, Australii i właśnie UK. Ze specjalnego raportu przygotowanego dla banku ING na temat Bożego Narodzenia i Nowego Roku wynika, że przeciętny poddany królowej Elżbiety II wyda w 2015 roku aż 294 funty na świąteczne prezenty, czyli w przybliżeniu 460 euro. Dla porównania będący na drugim miejscu Amerykanie „przepuszczą” na podarunki „tylko” 360 euro, a kolejni na liście Luksemburczycy odpowiednio 300 euro, Francuzi i Austriacy po 250 euro. Ranking wśród badanych krajów zamykają Polacy (70 euro) i Holendrzy (40 euro). Lista układa się nieco inaczej, jeśli wziąć pod uwagę wysokość dochodów i siłę nabywczą zarabianych pieniędzy. O ile wtedy Brytyjczycy wydają zaledwie 15% swego miesięcznego dochodu, to w Rumunii jest to już aż 30%. Oba kraje znajdują się natomiast wspólnie w kategorii najwyższego zadłużenia; okazuje się, że mimo wysokich zarobków Brytyjczycy są skłonni do częstego urządzania świąt na kredyt, tak samo zresztą jak dzieje się to Rumunii. Rachunki z kart kredytowych często ścigają mieszkańców Wielkiej Brytanii aż do wiosny. W zeszłym roku w związku ze świętami kredyt zaciągnęło 15% z nich. Więcej zadłużyło się tylko Amerykanów, bo aż 20%. W liczbach względnych na trzecim miejscu są Czesi, dla których „rachunek świętego Mikołaja” wynosi aż jedną czwartą miesięcznego wynagrodzenia. Najmniej ze swej pensji wydają Holendrzy, bo zaledwie 1%. Polacy z 11% również plasują się w dole listy.

Ile brukselki na świąteczny stół?

Oprócz prezentów jedną z najważniejszych kategorii wśród wydatków są oczywiście bożonarodzeniowe przysmaki. I o ile inne narody kąśliwie podkreślają skromne tradycje Wielkiej Brytanii w tym zakresie, to jednak kilku potraw nie może na stole zabraknąć, w tym oczywiście indyka z brukselką, pietruszki w miodzie z pieczonymi ziemniakami, oraz świątecznego deseru czy słynnych mince pies. Tu jednak kryją się finansowe pułapki, w które obywatele wpadają nie bez swojej winy. Po pierwsze, co stanowczo podkreślają eksperci z różnych dziedzin, Brytyjczycy nagminnie kupują więcej jedzenia, niż są w stanie zjeść, w rezultacie czego duża jego część ląduje w koszu na śmieci. Oprócz czystego marnotrawstwa znacznie podnosi to koszta ponoszone przez rodziny w grudniu. Niewiele osób robi zakupy korzystając z przygotowanej wcześniej listy, a decyzje podejmuje dopiero w sklepie, co nie służy gospodarności. W jednym z programów telewizyjnych filmowano ukrytą kamerą osoby kupujące brukselkę na świąteczny obiad. Większość z nich wkładała do koszyka blisko 2 kilogramy tego warzywa. Dopiero zapytani przez twórców programu, ile średnio z reguły oni sami i ich najbliżsi zjadają, odpowiadali, że trzy do czterech sztuk na osobę. Po tej konfrontacji badani odkładali trzy czwarte porcji z powrotem na sklepową półkę. Podobnie dzieje się z tradycyjnym indykiem. Wielokilogramowe ptaki dostępne w sklepach słynne są głównie z tego, że następnego dnia po świętach są zbyt... suche by je zjeść ze smakiem i dlatego zazwyczaj dzielą los innego niewykorzystanego pożywienia, trafiając do kosza na śmieci. Eksperci od lat nawołują, że dla przeciętnej cztero- lub pięcioosobowej rodziny wystarczy dwukilogramowy indyk, podczas gdy najwięcej sprzedaje się tych w przedziale od 7 do 10 kilogramów. Po drugie, co wiedzą i wykorzystują specjaliści od marketingu, większość społeczeństwa zdecydowanie wybiera produkty wyglądające świątecznie, które najczęściej przewyższają ceną te same rzeczy opakowane w zwykły sposób. Dla sporej grupy określona marka jest również najistotniejszym wyznacznikiem wyboru produktu, mimo faktu, że w wielu testach konsumenckich udowodniono że, przykładowy Christmas pudding sygnowany nazwą supermarketu jest dla wielu klientów smaczniejszy, niż o wiele droższy „markowy” wyrób.

Święta trwają już ponad miesiąc

Wszystkie powyższe przykłady dowodzą, że dla Brytyjczyków nie ma grudnia bez specjalnych wydatków. Byłoby oczywiście niesprawiedliwością twierdzić tak tylko o mieszkańcach Wysp; w dzisiejszych społeczeństwach krajów wysoko rozwiniętych komercjalizacja jest już nieodłącznym elementem każdych świąt. Pamiętać też jeszcze trzeba o tym, że trudno już dziś wyodrębnić „prawdziwe” wydatki z tego okresu, ponieważ okres bożonarodzeniowy trwa już od co najmniej kilku tygodni. I mimo że Brytyjczycy celebrują tylko jeden dzień, a mianowicie samo Boże Narodzenie, to ze względu na liczbę różnych Christmas parties, w których uczestniczą, czas ten jest dla nich o wiele dłuższy, a więc i wydatki większe. Można im tylko życzyć, oby tylko Nowy Rok nie był czasem niemiłego przebudzenia, gdy przyjdzie im zajrzeć do portfeli.

 

Opracowanie: Małgorzata Solińska, England.pl, 23.12.2015

 

 

 

 

 Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski4.8300 

Do W. Brytanii4.8790 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera 

Wysyłasz do Niemiec, Holandii, Włoch czy Norwegii?