Przelewy do Polski 4.9900 -0.20% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.0990 -0.51% 

Przelewy do Polski 4.9900 -0.20% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.0990 -0.51% 

Brytyjska służba zdrowia i problem „pacjentów na gapę”

foto: mirror.co.uk

Premier Theresa May broniła niedawno w parlamencie pomysłu legitymowania pacjentów państwowej służby zdrowia w celu wyłowienia tych cudzoziemców, którzy nie są uprawnieni do bezpłatnej opieki i stąd powinni być obciążeni opłatami. Problem ten jest dyskutowany w Wielkiej Brytanii od dawna, a od kilku lat trwają próby wprowadzania systemu identyfikacji pacjentów pod tym właśnie kątem. Jednakże w brytyjskich warunkach problem okazuje się niezwykle trudny do rozwiązania.

Według parlamentarnej instytucji audytowej National Audit Office, która bada finanse instytucji publicznych, bezpłatne usługi świadczone nieuprawnionym cudzoziemcom są warte £200 mln rocznie. Według innych szacunków te koszty mieszczą się między £110 a 280 mln. Aby się przekonać jaka to jest skala tego zjawiska należy go przedstawić na tle całego budżetu państwowej służby zdrowia i związanych z tym problemów.

Lawinowo rosnący deficyt NHS

Głównym powodem powrotu do tego tematu jest notowane w ostatnich latach alarmujące tempo wzrostu deficytu państwowej służby zdrowia, tj. National Health Service (NHS). Przytaczane niżej dane dotyczą angielskiego NHS; Walia, Szkocja i Północna Irlandia mają odrębne instytucje. Jeszcze w roku budżetowym 2012-13 NHS miał nadwyżkę, ale w następnym roku zanotowała minus £108 mln, w 2014-15 było już £842 mln deficytu, a w ostatnim, tj. zakończonym w marcu roku 2015-16, już było trzy razy więcej, tj. £2,45 miliarda.

W tym miejscu należy wyjaśnić ile waży £2,45 mld w budżecie NHS. W tegorocznym budżecie państwa – tj. na okres od 1 kwietnia 2016 do 31 marca 2017 – Parlament na ochronę zdrowia przeznaczył £138 mld, w tym są nie tylko wydatki bieżące, ale także kapitałowe, to jest inwestycje, np. budowa nowych szpitali. Kwota to stanowi 18% budżetu państwa.

NHS – duma Wielkiej Brytanii

Instytucja ta została utworzona w 1948 przez labourzystowski rząd w ramach powojennych reform socjalnych. Konkretnie za jej ojca uważa się ówczesnego ministra zdrowia Aneurina Bevana, który musiał przełamać zaciekły opór środowiska medycznego. Powiedział on wtedy, że „żadne społeczeństwo nie ma prawa nazywać się cywilizowanym, jeśli choremu człowiekowi odmawia się udzielenia pomocy medycznej tylko dlatego, że nie stać go na opłatę”. Sformułowano wtedy trzy fundamentalne zasady działania bezpłatnej, państwowej służby zdrowia. Świadczenia NHS są:

  1. kompleksowe, tj. zaspokajające wszystkie ludzkie potrzeby z zakresu ochrony zdrowia;
  2. powszechne, tj. dostępne dla wszystkich niezależnie od statusu materialnego;
  3. wolne od opłat w momencie świadczenia.

Z racji okoliczności narodzin brytyjska NHS jest fenomenem na tle pozostałych najwyżej rozwiniętych krajów. Jest ona powodem do dumy Brytyjczyków oraz stała się wzorem do naśladowania w całym świecie. Kraj ten wyróżnia się największym udziałem państwowego sektora w ochronie zdrowia, który wynosi 83,3%. Zatrudniając 1,2 mln ludzi – w tym 150 tys. lekarzy - NHS jest największym pracodawcą w Europie. Głównym źródłem finansowania NHS są powszechne podatki, a nie wpływy z obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego jak np. w Niemczech.

Nie wszystko bezpłatne

W kilka lat po utworzeniu NHS, kiedy po zaostrzeniu się sytuacji międzynarodowej Wielka Brytania znacząco zwiększyła swe wydatki wojskowe, pojawiły pewne odstępstwa od zasady bezpłatności. Wprowadzono opłaty za usługi dentystyczne oraz za recepty. Tak pozostało do dziś, ale i tak obciążenie są dużo niższe niż w Polsce. Np. kupując lekarstwa na receptę mieszkańcy Anglii nie płacą za lekarstwa według ich wartości, ale uiszczają ryczałtową opłatę za £8.40 od sztuki. Większość pacjentów jednak jest zwolnione i od tego: dzieci do 16 roku życia, kobiety w ciąży, osoby powyżej 60 roku życia, przewlekle chorzy, osoby o niskich dochodach i bezrobotni. Podobnie jest z opłatami dentystycznymi.

Na taki system ochrony zdrowia może sobie pozwolić jedynie tak zamożny kraj jak Wielka Brytania, ale budżet i tego państwa nie jest z gumy i w związku z dramatycznym spadkiem dochodów państwa od czasu kryzysu 2008-9 zaczęło się szukanie oszczędności. Jednym z nich jest ma być właśnie obciążenie opłatami nieuprawnionych cudzoziemców.

Kto jest uprawniony do bezpłatnych usług NHS?

Generalnie są to tak zwani ordinary residents, a więc w uproszczeniu stali mieszkańcy wyspy, zarówno obywatele UK jak i cudzoziemcy. Jednakże także wielu cudzoziemców goszczących nawet tylko przez kilka dni na wyspach jest uprawnionych do bezpłatnego dostępu do przynajmniej do niektórych usług medycznych, ponieważ to wynika z międzynarodowych porozumień, podróżnych ubezpieczeń zdrowotnych itp. Na przykład obywatelom Unii Europejskiej zapewnia to legitymacja o nazwie European Health Insurance Card. Takich kategorii uprawnionych cudzoziemców jest więcej, np. studenci i uchodźcy polityczni.

Chodzi więc o wyłowienie tzw. turystów leczniczych, którzy z premedytacją przybywają do Wielkiej Brytanii wyłącznie po to, aby skorzystać z bezpłatnej służby zdrowia na poziomie, który jest niedostępny w ich krajach, albo na który ich nie stać. Mogą to być np. ciężarne kobiety, które wolą urodzić w Anglii, a nie w Indiach i specjalnie tu przyjeżdżają tuż przed rozwiązaniem, aby wymusić przyjęcia na porodówkę. Albo ludzie, którzy za operację zaćmy musieliby w swoich krajach zapłacić tysiąc dolarów.

Jak łapać „pacjentów na gapę”?

W ubiegłym roku brytyjską granicę przekroczyło ponad 50 milionów cudzoziemców w różnym celu i na różny okresu pobytu. Niektórzy z nich skorzystali z państwowej służby zdrowia. Nie zawsze sytuacja jest jednoznaczna, jak w wypadku turysty z Hiszpanii, który złamał nogę i szpitalne koszty NHS odzyska od hiszpańskiego ubezpieczyciela. W brytyjskich warunkach często trudno jest ustalić, czy ktoś jest niedawno przybyłym gościem, czy kimś mieszającym tu od lat, zwłaszcza jeśli ma tu rodzinne lub jakieś inne powiązania.

Jak odsiać „leczniczych turystów”? Resort zdrowia opracował w ubiegłym roku specjalną instrukcję, której celem jest zdefiniowanie, którzy pacjenci powinni być obciążeni kosztami leczenia. Nosi ona nazwę Guidance on implementing the overseas visitor hospital charging regulations i liczy 131 stron. Dokument ten jest nie do opanowania przez lekarzy i pozostały personel medyczny i stąd w większych placówkach NHS utworzono specjalne stanowisko o nazwie Overseas Visitor Manager (OVP), których zadaniem jest wdrożenie całej procedury kontrolnej. Ma on przede wszystkim przeszkolić personel recepcyjny w szpitalach; jakie pytania mają zadawać i jakich dokumentów wymagać od zgłaszających się cudzoziemców.

Lekarze są przeciw

Wymienieni funkcjonariusze OVP nie mają łatwego zadania. Okazuje się, że większość lekarzy NHS nawet nie wie, że niektórych pacjentów należałoby obciążać kosztami. Co więcej lekarze się bronią przed takimi „policyjnymi” obowiązkami, a nawet zapowiadają ich sabotowanie.

Pomysł sprawdzania tożsamości narodowej pacjentów, a więc na wstępie odróżnienia Brytyjczyków od cudzoziemców, sam w sobie sprawia wiele trudności w kraju, gdzie nie ma dowodów osobistych, ani meldunków, a których wprowadzenie jest niemożliwe, ponieważ są uważane są za wynalazki autorytarnych reżimów – komunistycznych i faszystowskich - nie do przyjęcia w demokratycznym kraju. Identyfikowanie pacjentów byłoby ułatwiane przez okazywania paszportów, ale obywatele Zjednoczonego Królestwa nie mają obowiązku posiadania paszportów i nie jest raczej możliwe jego wprowadzenie.

Swoją drogą, dla Polaków opisane kłopoty Brytyjczyków są trochę jak z innej, anglosaskiej planety. Przyzwyczaili się u siebie do systemu, gdzie bez dowodu osobistego niczego nie załatwisz, papier jest często ważniejszy od człowieka, a do dziś nie udało się, mimo prób, znieść obowiązku meldunkowego, choć to jawnie orwellowski wynalazek.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 13.12.2016

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.0200 

Do W. Brytanii5.0690 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera