Przelewy do Polski 4.9900 -0.20% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.0990 -0.51% 

Przelewy do Polski 4.9900 -0.20% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.0990 -0.51% 

Miękki Brexit czy brak Brexitu?

Od czasu kiedy padły znamienne słowa Premier May: „Brexit oznacza Brexit”, wydawało się że opuszczenie Unii Europejskiej na stanowczych warunkach jest już przesądzone. W miniony czwartek okazało się jednak, że niczego nie można do końca być pewnym.

Ogłoszone zostało orzeczenie Wysokiego Trybunału Zjednoczonego Królestwa, które jednoznacznie stwierdza, że brytyjski rząd nie ma prawa samodzielnie podejmować takich decyzji. Zarówno zainicjowanie procedury wynikającej z artykułu 50. Traktatu Lizbońskiego jak i dalsze etapy tego procesu wymagają zgody parlamentu. Ten nieoczekiwany werdykt rozpoczął lawinę spekulacji, próbujących przewidzieć w jakim kierunku w tych okolicznościach ostatecznie pójdzie Wielka Brytania.

Co dokładnie wydarzyło się w ostatni czwartek?

Brytyjski Wysoki Trybunał (High Court) opublikował orzeczenie, w którym podważył prawo rządu do samodzielnego rozstrzygania w sprawie Brexitu. Postanowienie nie pozostawia cienia wątpliwości. Prezes Trybunału w podsumowaniu wyraźnie zaznaczył „Uznajemy, że rząd nie ma władzy, by zgodnie z artykułem 50. konstytucji UE opuścić unijne struktury”. Sędziowie tej instytucji powołali się m.in. na European Communities Act z 1972 roku, wg którego, prawa wynikające z przynależności do Wspólnoty Europejskiej nie mogą zostać uchylone przez kraj członkowski bez wcześniejszej zgody jego parlamentu.

Postanowienie odebrane zostało jako porażka polityki Theresy May. Mimo że rzecznik rządu bardzo lakonicznie komentował tę kwestię, ograniczając się do wypowiedzi że jest to rozczarowujący obrót wydarzeń, to również poinformował że Rada Ministrów zamierza kontynuować przyjęty plan działania i rozpocząć procedurę do marca 2017 r. Niezależnie od stanowiska na Downing Street, wyrok od momentu uprawomocnienia się, będzie dla nich obowiązujący. Oczywiście ekipie rządzącej, na obecnym etapie, przysługuje jeszcze odwołanie do Brytyjskiego Sądu Najwyższego (Supreme Court), którego złożenie już zapowiedziano, biorąc jednak pod uwagę podstawę prawną orzeczenia, uchylenie wydaje się mało prawdopodobne.

Nie będzie Brexitu!

Nowy obrót wydarzeń został bardzo entuzjastycznie przyjęty przez zwolenników pozostania w strukturach Unii Europejskiej. Bardzo szybko zaczęły pojawiać się analizy dalszego rozwoju sytuacji, wg wielu z nich, zmierzającego do ostatecznego porzucenia realizacji postulatu przegłosowanego w czerwcowym referendum. Poparciem dla tego punktu widzenia jest przede wszystkim rozkład sił w parlamencie pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami zerwania dotychczasowych relacji z Brukselą. Z niejednokrotnie publikowanych już sondaży wiadomo, że większość posłów nie popiera idei wystąpienia z UE. W obecnej sytuacji, kiedy brytyjski rząd zostanie prawdopodobnie ostatecznie zmuszony do ubiegania się o aprobatę Izby Gmin i Izby Lordów, porażka brexitowych planów wydaje się przesądzona. Prognozowany rozkład głosów wskazuje na znaczną przewagę zwolenników opcji „Remain”. W tych dosyć klarownych okolicznościach, jak bumerang powraca jednak fundamentalna kwestia, przed którą wcześniej stawali już kolejni liderzy rządzącej Partii Konserwatywnej: czy mimo dezaprobaty dla Brexitu opowiedzieć się przeciwko woli wyrażonej przez większość Brytyjczyków?

„Miękki Brexit” zamiast „twardego Brexitu”

Drugi najprawdopodobniejszy scenariusz zakłada bardziej wypośrodkowane rozstrzygnięcie, w zależności od wariantu nazywane „miękkim Brexitem” bądź „pół-Brexitem”. W tym wypadku przekonanie o poparciu przez parlament decyzji, dotyczącej wystąpienia ze struktur zjednoczonej Europy, bazuje na wstępnych deklaracjach posłów zarówno Partii Konserwatywnej jak i Partii Pracy. Część parlamentarzystów, mimo że są zwolennikami pozostania w UE, poinformowała już, że nie zamierza wetować woli wyborców wyrażonej w ostatnim referendum.

Natomiast mimo tych zapewnień pamiętać należy, że proeuropejscy politycy stanowią większość w obu izbach parlamentu. Może to zaowocować planowym opóźnieniem uruchomienia procedury opuszczenia Wspólnoty, w celu uzyskania odpowiednich gwarancji dotyczących przyszłych relacji z Unią. Łagodniejsza forma Brexitu prawdopodobnie będzie oznaczać przede wszystkim modyfikacje dotychczasowych postulatów rządu opierających się m.in. na ograniczeniu swobody przepływu osób i opuszczeniu wspólnego rynku Unii Europejskiej. Z pierwszych informacji wynika, że najbardziej realny może być kierunek działań zmierzający do rozwiązania nazwanego już „pół-Brexitem”. Opcja taka ma zakładać wypracowanie stanowiska, na mocy którego Wielka Brytania, mimo opuszczenia struktur UE, utrzyma porozumienie dotyczące wspólnego rynku i z tytułu partycypacji nadal będzie zasilać unijny budżet swoimi wpłatami, ale na znacznie niższym poziomie niż obecny.

 

Opracowanie: Kajetan Soliński, England.pl, 05.11.2016

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.0200 

Do W. Brytanii5.0690 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera