Przelewy do Polski 5.2000 1.36% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3250 1.06% 

Przelewy do Polski 5.2000 1.36% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3250 1.06% 

Konflikt o referendum w Szkocji. Niepodległości jednak nie będzie?

Scottish not British

Mimo coraz większej determinacji po stronie autonomicznego szkockiego rządu, zmierzającego w kierunku możliwie szybkiego przeprowadzania kolejnego głosowania w sprawie odłączenia od Wielkiej Brytanii, dalsze losy tego planu mogą być bardzo niepewne. Niezależnie od wcześniejszych, nieformalnych deklaracji Londynu, w przeciągu kilku ostatnich tygodni premier Theresa May zaczęła prezentować znacznie bardziej radykalną postawę w większości kwestii, bezpośrednio i pośrednio, dotyczących Brexitu, w tym również sytuacji Szkocji.

Zdecydowane plany Edynburga

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami premier autonomicznego rządu, Nicola Sturgeon, poinformowała, że w nadchodzącym tygodniu zostanie przedstawiony projekt ustawy dotyczącej ponownego referendum w sprawie niepodległości. Stanowisko szefowej rady ministrów jest klarowne i wskazuje na konsekwentne dążenie we wskazanym wcześniej kierunku. Jej zdaniem Brexit zmienia warunki przynależności do unii z brytyjską koroną, dlatego jej kraj zamierza ponownie rozważyć kwestię swojej niezależności, ponieważ jest to konieczne dla ochrony interesów Kaledonii i ma to nastąpić jeszcze zanim Zjednoczone Królestwo opuści Unię Europejską. Ponownie podkreśliła, że w czerwcowym głosowaniu Szkoci wyraźnie opowiedzieli się za pozostaniem w strukturach UE (62% było przeciwko Brexitowi). Zaznaczyła również, że w 2014 roku, kiedy mieszkańcy Highlandów w referendum zdecydowali się na utrzymanie ówczesnych relacji z Wielką Brytanią, głównym powodem był tzw. „racjonalizm gospodarczy”, wskazujący na stabilniejsze i pewniejsze perspektywy rozwoju ekonomicznego. Natomiast opuszczenie Wspólnoty Europejskiej i zapowiedzi Londynu w sprawie „twardego Brexitu” określiła mianem racjonalizmu gospodarczego, który został właśnie wylany jak dziecko z kąpielą.

Konflikt na linii Londyn – Edynburg

Brak porozumienia pomiędzy Theresą May a Nicolą Sturgeon, w kwestii ponownego referendum w sprawie niepodległości Szkocji, nie jest już pierwszym około-brexitowym zatargiem. Brytyjska premier po objęciu swojej funkcji zapowiedziała, że zależy jej na wypracowaniu wspólnego stanowiska dotyczącego opuszczenia Unii Europejskiej, pomiędzy wszystkimi krajami wchodzącymi w skład Zjednoczonego Królestwa. Poinformowała również, że ważnym sygnałem, który nie może zostać zignorowany, jest głos Szkocji, której mieszkańcy w zdecydowanej większości chcieli pozostania w obecnych relacjach z Brukselą. Mimo tych deklaracji, brytyjski rząd postanowił, że kwestia Brexitu nie będzie poddawana już głosowaniu w parlamencie, tym samym informując o definitywnym podjęciu decyzji w spawie wyjścia z UE. Posunięcie to wywołało zdecydowaną reakcję ze strony autonomicznych władz Szkocji. Premier Sturgeon politykę Londynu nazwała „aktem konstytucyjnego wandalizmu” i oznajmiła że zignorowanie jej kraju, zwłaszcza przy tak istotnym zagadnieniu, przełoży się na większą determinacje w dążeniu do uzyskania pełnej niezależności.

Stanowczy sprzeciw Anglii. Referendum jednak nie będzie?

Szefowa rządu w Edynburgu zapowiedziała wdrożenie następnego etapu prac dotyczących kwestii niepodległości Szkocji. W odpowiedzi na zaprezentowany przez Theresę May plan tzw. „twardego Brexitu”, oraz próby marginalizacji stanowiska jej kraju ogłosiła, że w najbliższym tygodniu przedstawiony zostanie projekt ustawy dotyczącej referendum w sprawie odłączenia się od Wielkiej Brytanii. Wg wstępnych założeń głosowanie miałoby odbyć się jeszcze w 2017 roku.

Tego punktu widzenia nie podziela jednak Londyn. Premier May poinformowała, że jest otwarta na dialog ze szkocką reprezentacją w trakcie negocjowania warunków Brexitu z Brukselą, natomiast, wg niej dyskusji nie podlega fakt, że całe Zjednoczone Królestwo solidarnie opuści Unię i żaden wyłom w tym procesie nie jest możliwy. Zaznaczyła, że aktualnie nie widzi możliwości przeprowadzenia kolejnego referendum w sprawie niepodległości, a zgodnie z poprzednimi ustaleniami, mieszkańcy Highlandów wyrazili wolę pozostania w obecnej relacji z Anglią w 2014 roku i decyzja ta jest wiążąca.

Zgodnie z brytyjską konstytucją, rząd w Londynie musi udzielić zgody na przeprowadzenie tego typu referendum na terenie któregokolwiek z krajów wchodzących w skład brytyjskiej korony. Może to oznaczać że, o ile stanowisko na Downing Street pozostanie bez zmian, Szkocja nie będzie miała żadnej możliwości manewru w tej kwestii.

 

Opracowanie: Kajetan Soliński, England.pl, 17.10.2016

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.2400 

Do W. Brytanii5.2790 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera