Przelewy do Polski 5.1400 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.2690 0.00% 

Przelewy do Polski 5.1400 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.2690 0.00% 

W jakim stopniu Brexit jest efektem błędów w polityce UE?

 

Wśród najbardziej popularnych haseł zwolenników odłączenia się od Unii Europejskiej najczęściej przewijały się takie kwestie jak: obecny kryzys migracyjny, z którym Bruksela nie może sobie poradzić oraz polityka tzw. „ubogacania kulturowego”, częściowo wiążący się z tym wzrost zagrożenia atakami terrorystycznymi, a także coraz dalej idące próby ingerencji Komisji Europejskiej w wewnętrzne sprawy krajów członkowskich Wspólnoty. Czy przegłosowany Brexit w rzeczywistości wchodzi już w życie?

Retoryka agitatorów „Leave”

Generalizując, można stwierdzić,  że kampania „Leave” w istotnej mierze zbudowana była na populistycznych hasłach. Sami ich twórcy, już w pierwszych dniach po ogłoszeniu wyniku referendum publicznie przyznali, że większość tych postulatów jest niemożliwa do zrealizowania, a używanie ich, w celu przekonania wyborców do poparcia Brexitu, było poważnym błędem. Dobrym przykładem jest tutaj m.in. jeden z koronnych argumentów, którego używał Nigel Farage, przewodniczący UK Independence Party (UKIP) i główny propagator wystąpienie Wielkiej Brytanii ze struktur UE. Wiodącym sloganem jego kampanii była informacja, że 350 milionów funtów, które co tydzień przekazywane są z budżetu UK do Brukseli, po odłączeniu od zjednoczonej Europy, będą przeznaczane jako dodatkowe środki finansujące brytyjską służbę zdrowia (NHS). W wywiadzie udzielony już godzinę po oficjalnym ogłoszeniu rezultatu referendum Farage przyznał , że nie jest w stanie w żadnym stopniu zagwarantować  otrzymania przez NHS omawianych funduszy, a używanie tego postulatu było jednym z największych nieporozumień kampanii…

Kryzys migracyjny i „ubogacanie kulturowe”

Oprócz powyższych populistycznych haseł, istotną, negatywną rolę odegrał obecny tzw. kryzys migracyjny w Europie. Jednak kluczowym aspektem nie był sam fakt dotyczący ciągle znacząco narastającej ilości uchodźców przybywających na stary kontynent – bo mimo że elementy ksenofobii też pojawiały się w trakcie kampanii, to biorąc pod uwagę brytyjską rzeczywistość, w której społeczeństwo jest już od dziesiątek lat budowane z tak wielu nacji i kultur, to kwestie z tym związane miały raczej marginalny charakter. Natomiast, bardzo szybko i skutecznie wykorzystanymi argumentami w debacie dotyczącej Brexitu, stawały się kolejne udokumentowane incydenty wskazujące na swoistą propagandę prowadzoną przez obecne władze Unii Europejskiej, manipulujące w pewnym stopniu dostępem do informacji. W XXI wieku, w dobie Internetu i niemal wszechobecnej cyfryzacji, oficjalne wiadomości w różnych aspektach odnoszące się do kryzysu migracyjnego, bardzo szybko zaczęły diametralnie rozmijać się z faktami. Wypływające na światło dzienne informacje dotyczące m.in. licznych wykroczeń oraz przestępstw, w tym wiele z nich na tle seksualnym, dokonywanych przez imigrantów, sugerowały planowe przesuwanie ich na plan dalszy i delikatne wyciszanie przez Brukselę. W oczywisty sposób, tego typu posunięcia, mające na celu „dopasowanie” rzeczywistości do założeń politycznych władz UE, bardzo szybko stały się „wodą na młyn” dla propagatorów opcji „Leave”. Przypisywane Angeli Merkel określenie „ubogacania kulturowego” stało się synonimem absurdalnej groteski, przytaczanej wielokrotnie przez zwolenników Brexitu, jako kolejny argument za opuszczeniem Wspólnoty Europejskiej.

Brexit – nie jest jednak jeszcze faktem

Mimo wyniku głosowania i idącymi w ślad za nim licznymi analizami i prognozami dotyczącymi możliwych kierunków wydarzeń w gospodarce, ekonomii, polityce itd. – zarówno Wielkiej Brytanii jak i Unii Europejskiej oraz reszty świata, zwrócić uwagę należy na fakt, że z formalnego punktu widzenia Brexit nie miał jeszcze miejsca. Wg brytyjskiej konstytucji rząd nie jest zobowiązany do wdrożenia w życie decyzji wyrażonej poprzez referendum. Do chwili obecnej pomiędzy Londynem a Brukselą nie zostały podpisane żadne oficjalne porozumienia wszczynające procedurę opuszczenia struktur unijnych przez Zjednoczone Królestwo. Zgodnie z „literą prawa” prezes rady ministrów, niezależnie od woli społeczeństwa przekazanej w referendum, w tym wypadku ma prawo do samodzielnego podjęcie decyzji. Pozostawiając poza dyskusją kwestie sympatii i antypatii towarzyszących takim angielskim politykom jak Winston Churchill czy Margaret Thatcher, obecny premier David Cameron, bądź jego następca, musieliby okazać się mężami stanu tego formatu, aby podjąć kontrowersyjną decyzję o niewykonaniu woli Brytyjczyków wyrażonej w ostatnim referendum.

 

Opracowanie: Małgorzata Solińska, England.pl, 07.07.2016

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.1800 

Do W. Brytanii5.2250 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera