Przelewy do Polski 5.2000 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3450 0.38% 

Przelewy do Polski 5.2000 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3450 0.38% 

Trwają spekulacje, kto następny wypowie kultową kwestię: „My name is Bond, James Bond”?

Daniel Craig

Według nieoficjalnych, ale wysoce prawdopodobnych doniesień, Daniel Craig odrzucił wartą 137 milionów dolarów ofertę od studia MGM na zagranie w dwóch kolejnych filmach o Bondzie. Mimo, że nie wiemy jeszcze czy aktor definitywnie rozstał się z ekranowym wcieleniem Brytyjskiego superszpiega wszechczasów (wspominał wcześniej, że pieniądze mogły jeszcze go skusić), na Wyspach trwają już spekulacje o tym, kto następny otrzyma „licencję na zabijanie”. Kandydatów i rewolucyjnych pomysłów na obsadzenie lukratywnego wakatu nie brakuje, ale jak podkreśla dotychczasowy reżyser serii Sam Mendez, również w tym przypadku nie będzie to demokratyczny wybór zgodny z preferencjami publiczności.

Dwa rozstania z Bondem

Ostateczną decyzję, tak jak to ma miejsce od lat, w razie konieczności podejmie główny producent Barbara Broccoli, która jest już również odpowiedzialna za obsadzenie dwóch ostatnich Bondów: czyli właśnie Craiga, a także Pierce`a Brosnana, którzy niewątpliwie odnieśli olbrzymi sukces w tej roli i okazali się strzałem w dziesiątkę. Craig, który nabawił się trwałej kontuzji kolana podczas kręcenia ostatniej części, co zapewne będzie miało wpływ na decyzję, początkowo spotkał się, jako Bond, z mieszanymi reakcjami publiczności. Z jednej strony chwalono jego niewątpliwe umiejętności aktorskie i sprawność, z drugiej strony dla części widzów zarówno stylem jak i aparycją za bardzo odbiegał od ich dotychczasowych wyobrażeń i przyzwyczajeń związanych z kultowym brytyjskim bohaterem. Dodajmy, że urodzony w 1968 roku Craig jest pierwszym, (a zarazem szóstym w ogóle), odtwórcą tej roli, który przyszedł na świat już po rozpoczęciu serii, a także po śmierci twórcy Iana Fleminga. Niezależnie od ocen, sam aktor również niejednokrotnie wspominał w wywiadach, że nie zamierza grać agenta 007 w nieskończoność i gotów jest na nowe wyzwania filmowe.

Z produkcją definitywnie rozstaje się natomiast Sam Mendez, który wyreżyserował Skyfall z 2012 i Spectre z 2015. Filmowiec uznał, że czas ustąpić miejsca nowemu twórcy, który z pewnością dokona kolejnej transformacji znanej nam postaci i zmieni nasze wyobrażenie o serii. Przyznał się on do zmęczenia głównym bohaterem, o którym wszyscy wiedzą, że na końcu musi zawsze przetrwać wszystkie przeciwności i nie może zginąć. I choć praca przy powstawaniu obu superprodukcji sprawiła mu wiele satysfakcji, to uznał ten etap swej kariery za zakończony.

James Bond na miarę naszych czasów

Barbara Broccoli swoimi wyborami aktora odtwarzającego głównego bohatera z pewnością ściągnęła na sobie krytykę niejednego fana, ale nie można jej odmówić, że po początkowej niechęci, wielu z nas wprost zakochało się w Bondach granych przez Brosnana i Craiga. Stąd też nieustanne próby skuszenia tego ostatniego jeszcze większą gażą, by kontynuował udział w filmie, który zapewnił producentom kolosalne zyski. Wobec – najprawdopodobniej - niepowodzenia tej strategii nowy kandydat będzie musiał sprostać nie lada oczekiwaniom, a presja jest olbrzymia. Film o Jamesie Bondzie przecież nigdy nie może okazać się, potocznie mówiąc, klapą; w grę wchodzi honor nie tylko legendarnego agenta MI6 ale również nieodzownie kojarzonego z nim Imperium Brytyjskiego.

Kto więc w opinii Broccoli może podjąć się tego wyzwania i zostać siódmym z kolei Bondem? Według Sama Mendeza, cokolwiek ma wydarzyć się w tej sprawie teraz, z pewnością nie będzie tym, czego oczekuje większość. Jaką niespodziankę tym razem sprawi nam główny producent? Tego jeszcze nie wiemy, ale internauci jak zwykle mają swoje typy i pomysły. Najbardziej rewolucyjnym jest chyba obsadzenie w (prawie) tytułowej roli... znanej z serialu Archiwum X Gillian Anderson, czyli potencjalnej Jane Bond. Sama zainteresowana z uznaniem wyraziła się o plakacie przygotowanym przez jednego z jej fanów, na którym premierę z jej udziałem przewidziano na 2017 rok. Pomysł ten jednak pozostaje jak na razie w sferze żartu.

Nowy agent 007

Natomiast u bukmacherów, którzy przyjmują już zakłady w sprawie nowej obsady aktorskiej dotychczas największym powodzeniem cieszy się Tom Hiddleston. Można go było do tej pory oglądać między innymi, jako przebiegłego boga Lokiego w ekranizacjach kultowego komiksu fantazy o Thorze, a także w O północy w Paryżu Woody`ego Allena, gdzie wcielił się w rolę F. Scotta Fitzgeralda oraz w Nocnym Recepcjoniście. Aktor ten znalazł się w zdecydowanej czołówce możliwych kandydatów po tym, jak podobno spotkał się niedawno z przedstawicielami macierzystej wytwórni filmów o Jamesie Bondzie oraz z samą Barbarą Broccoli. Żadna ze stron nie potwierdziła jeszcze jednak tych doniesień.

Na dalszych miejscach w rankingu potencjalnych przyszłych agentów 007 znajdują się: Damien Lewis (Kompania Braci, Saga Rodu Forsythów, Homeland) i Idris Elba (m.in.: Beast of No Nation oraz wielokrotnie nagradzany serial Luther), a następnie Tom Hardy (Incepcja, Mad Max; Fury Road) i Michael Fassbender (Kompania Braci, seria X-Men, Adwokat, Niebezpieczna Metoda). Jak na razie jednak najważniejszym agentem Brytyjskiej Królowej jest wciąż Daniel Craig, który nie oddał jeszcze oficjalnie licencji na zabijanie.

 

Opracowanie: Małgorzata Solińska, England.pl, 02.06.2016

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.2500 

Do W. Brytanii5.2990 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera