Przelewy do Polski 5.2000 1.36% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3250 1.06% 

Przelewy do Polski 5.2000 1.36% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3250 1.06% 

Produkcja żywności – nowe trendy

Jak będzie w przyszłości będzie wyglądać produkcja żywności? Jak produkować więcej żywności dla rosnącej liczby ludności świata przy ograniczonych, jeśli nie malejących, zasobach, oraz przy konieczności ochrony tych zasobów, czyli środowiska. Próby odpowiedzi udzieliło BBC w ramach prezentacji finalistów tegorocznej edycji konkursu BBC Food and Farming Awards. Nazwa jednej z spośród ośmiu kategorii konkursowych brzmi Future Food i jurorzy wyłonili trzech finalistów. Z przeglądu wynika, że jurorzy docenili przede wszystkim na ile sposób produkcji jest zgodny z ochroną środowiska. Oto finaliści.

1. Grow Up Urban Farm - farma w fabrycznej hali

Jak sama nazwa wskazuje, jest to farma, wprawdzie „miejska”, ale nie jakiś zakład przetwórstwa spożywczego, ale autentyczna farma, która produkuje żywność – konkretnie ryby i warzywa. Niezwykła jest właśnie ta miejskość. Zakład znajduje się w londyńskiej dzielnicy Stratford, nie więcej niż 10 km do City, 500 metrów do dawnych doków, w przemysłowo-handlowej strefie. To nie koniec niezwykłości. Nie ma tam żadnego pola, ani nawet szklarni. Na farmę wchodzi się jak do fabryki, to jest składa się z hal produkcyjnych, a sama produkcja odbywa się bez ziemi i bez słońca. Zamiast ziemi jest mineralizowana woda, zamiast słońca elektryczne lampy. Wszystko w adaptowanych kontenerach ustawionych na kilku poziomach, jak w wielkich magazynach. Dla znawców branży sama technologia produkcji nie jest może specjalną rewelacją, ale położenie w wielkim mieście już tak.

To właśnie jest jej atutem, jak przekonuje jej założyciele, Kate Hofman i Tom Webster. Produkują na lokalny rynek, dla okolicznych sklepów i restauracji. Dostarczają im świeże produkty „prosto z wody”, a więc potrzeby ich procesowania jak tilapii transportowanej z Indonezji. Obecnie jest to rocznie siedem ton ryby oraz kilkadziesiąt tysięcy wiązek sałaty i innej zieleniny. Założyciele twierdzą, że produkcja w takiej fabryce jest nieporównywalnie bardziej przyjazna środowisku w porównaniu z tradycyjnym rolnictwem, które zużywa 70% słodkiej wody, 50% powierzchni gruntów i odpowiedzialna jest za 30% emisji gazów cieplarnianych. U nich woda jest używana w obiegu zamkniętym, nie używają chemicznych nawozów, a rośliny żywią się odpadami z hodowli tilapii. Dla wyhodowania 1 kg rybiego mięsa zużywają 1,2 kg karmy, co jest rekordowo wysoką wydajnością produkcji.

Powstanie tego zakładu, w 2013 r., to typowy start-up, czyli przedsiębiorstwo stworzona w celu poszukiwania modelu biznesowego, który gwarantowałby jej rozwój. Założyciele zamierzają w przyszłości założyć wielokrotnie większą firmę. Obecnie prowadzą szeroką działalność promocyjną, urządzają na miejscu różne społeczne imprezy, szkolne warsztaty itp. Można rzec nowość nie tylko w sensie biznesowym, ale i społecznym, którą można podsumować dwoma słowami – gospodarka + ekologia.

2. Ekologiczna wołowina dla McDonalds'a

Drugi finalista to program restauracyjnego giganta o nazwie McDonald's Beef Carbon Project, który jury wyróżniło za sposób współpracy z 16 tysiącami brytyjskich i irlandzkich hodowców bydła. McDonald's wdrożył program, którego hasłem jest „zrównoważona produkcja wołowiny”, po angielsku sustainable beef production. Jest to więc zastosowanie w sieci zaopatrzeniowej jednej z głównych zasad ochrony środowiska, to jest gospodarowania, które jest przyjazne dla środowiska, czyli bez nieodwracalnego zużywania zasobów. Ma to więc coś przeciwnego do praktyki, za którą odbiorcy wołowiny w krajach rozwiniętych są ostro krytykowani, mianowanie kupowanie mięsa od brazylijskich hodowców, którzy tworzą pastwiska kosztem wyrębu lasów w Amazonii.

Koncern dostarczył swoim dostawcom wołowiny wiedzę i program komputerowy, który ma zapewnić takie zracjonalizowanie produkcji, które przyniesie zredukowanie śladu węglowego (carbon footprint), a więc emisji gazów cieplarnianych, w ich produkcji mięsa. W wypadku hodowli bydła największa emisja gazów pochodzi od samych zwierząt – aż 48%. Stąd wniosek, im krócej trwa cykl hodowlany, od narodzin do ubojni, tym farmerzy zostawiają mniejszy ślad węglowy. Rzeczony projekt – to jest kupowanie mięsa tylko od przestrzegających zasada zrównoważonej hodowli - ma dowodzić zaangażowanie McDonalds'a w ochronę planety. To właśnie zostało docenione przez jury konkursu Future Food.

3. Nasza krówka Molly

Ostatnia dekada była mordercza dla producentów mleka. Jedna trzecia farmerów wypadła z rynku, litr mleka jest tańszy do litra wody mineralnej. Eddie Andrew, prowadzi wraz z bratem Danem objętą po ojcu farmę położoną o parę mil od centrum Sheffield. Przed kilku laty walcząc o przetrwanie szukał zdesperowany nowych odbiorców. Pewnego dnia zostawił butelkę swojego produktu w pewnej kawiarni. Po kilku godzinach właściciel zadzwonił z pytaniem, co jest w tym mleku, że kawa z nim smakuje zupełnie inaczej. Dla Eddiego to był moment „Eureka!”, jak opowiada dzisiaj. Zrozumiał, że może znaleźć lokalnych odbiorców dla swojego „prawdziwego” mleka, to jest, świeżego, nie przetworzonego w zakładach mleczarskich, które jest sprzedawane w supermarketach.

Dziś bracia Andrew mają prawie setkę mlecznych krów, ale nie sprzedają już mleka zakładowi mleczarskiemu, ale pod swoją własną marką Our cow Molly dostarczają bezpośrednio na lokalny rynek. Mają około setki odbiorców, z których najbardziej prestiżowym jest University of Sheffield, który odbiera dziennie dwa tysiące litrów. Ich naczelną zasadą jest świeżość produktu. Mleko z wieczornego udoju rano jest u odbiorcy. Wzięli pół miliona kredytu bankowego i zbudowali własną linię do butelkowania mleka. Ich mleko jest o około 3% droższe od tego w supermarketach, ale odbiorcy akceptują to, bo wiedzą, że to mleko „od Molly”. Od zakładów mleczarskich dostaliby jedną trzecią tej ceny. Ostatnio po ich mleko zgłosił się jeden z supermarketów.

Jurorzy Future Food docenili to, że lokalny producent jest zdolny zaopatrywać rynek pod własną marką dostarczając produkt wysokiej jakości i z mniejszym śladem węglowym w porównaniu z wielkimi dystrybutorami. Przedsięwzięcie podobne do miejskiej farmy w Londynie, a poza tym historia jakby zatoczyła koło. Ojciec braci Andrew zaczynał w latach czterdziestych z siedmioma krowami zaopatrując tylko lokalny rynek.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 02.05.2016

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.2400 

Do W. Brytanii5.2790 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera