Przelewy do Polski 5.1300 -1.54% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.2690 -1.24% 

Przelewy do Polski 5.1300 -1.54% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.2690 -1.24% 

Lipne uniwersytety

Brytyjskie uniwersytety cieszą się zasłużoną renomą i posiadanie ich dyplomu nobilituje posiadacza oraz otwiera perspektywy atrakcyjnej kariery zawodowej. Uniwersyteckie studia kosztują dużo wysiłku i pieniędzy. Jest to więc także znaczący sektor pod względem biznesowym. Kto zna życie, ten nie będzie zdziwiony, że także tę dziedzinę zagospodarowali oszuści. Lipne uczelnie i lipne dyplomy od lat są plagą tego sektora.

Fałszywe uczelnie – uniwersytety i koledże - bywają zakładane głównie dla cudzoziemców i ich przestępcza działalność przybrała dwie formy. Pierwsza, to zrodzona wraz z Internetem wirtualne uczelnie, które umożliwiają zaoczne studiowanie online. Za prawdziwe pieniądze nadają one nic nie warte dyplomy. Takie uczelnie najczęściej istnieją tylko wirtualnie, wszystko w nich jest fałszywe oprócz konta bankowego – nazwy, adresy, nazwiska, a fotografie skopiowane z prawdziwych uczelni.

Fałszywe dyplomy i fałszywi studenci

Drugi typ, to uczelnie - najczęściej niższego typu, różnego rodzaju koledże – których prawdziwym celem jest nie tyle wydawanie jakichś świadectw, co umożliwienie kandydatom otrzymanie studenckiej wizy wjazdowej do UK w celu podjęcie nielegalnego zatrudnienia. Takie zakłady posiadają formalnie swoje siedziby, kadry itp., ale przy bliższym przyjrzeniu okazuje się, że np. tysiąc studentów miałoby studiować w trzech biurowych pokojach, a cała kadra nauczająca składa się z dwu osób.

Walka z tego rodzaju przestępczością jest prowadzona od lat i jeśli przejrzeć doniesienia prasowe, to widać, że mimo uszczelniania systemu oszuści na rezygnują i na bieżąco modyfikują swoje metody. W 2005 r. rząd wprowadził rejestr licencjonowanych uczelni, a cudzoziemcy aplikujący o wizę studencką muszą udowodnić, że zamierzają studiować na mającej państwowy certyfikat uczelni w czasie swego pobytu w UK. Urzędnicy Home Office, czyli brytyjskiego MSW, mają prawo dokonywać inspekcji tych uczelni, które zamierzają przyjmować zagranicznych studentów. W kwietniu 2009 r. brytyjska straż graniczna, czyli Border Agency, zaostrzyła przepisy dotyczące zagranicznych studentów. Od przybyłych pobiera się odciski palców i sprawdza się aplikantów pod kątem zagrożenie dla państwa.

Tysiąc studentów w trzech pokojach

Co roku można przeczytać o nalotach na podejrzane szkoły i likwidacji kilkudziesięciu z nich. Jeden z najbardziej znanych przypadków to uczelnia ze wschodniego Londynu o nazwie Cambridge College of Learning, która wprawdzie nie miała nic wspólnego z Cambridge University, ale zdołała sprzedać kilka tysięcy podyplomowych dyplomów z dziedziny zarządzanie oraz informatyki w cenie od 2500 do 4000 funtów od sztuki. Urzędnicy Home Office nabrali podejrzeń, kiedy w ciągu dwu miesięcy odebrali ponad 2500 aplikacji o wizy dla kandydatów na studia podyplomowe. Po nalocie przez Border Agency okazało się, że uczelnia mieści się w trzech pokojach z jedenastoma biurkami.

W 2009 r. Home Office wszczynając postępowanie po artykule w dzienniku The Times wykrył pakistański gang, który założył jedenaście fałszywych koledży w Londynie, Bradford i Manchesterze. Porównujące listę studentów z liczbą nauczycieli wynikało, że jeden wykładowca przypadał na około 1800 studentów. Jeszcze inny koledż oficjalnie kształcił 150 studentów, ale potajemnie zapisał 1200 innych.

Trudniejsza jest walka z wirtualnymi, udającymi brytyjskie, uczelniami, ponieważ ich strony są najczęściej zarejestrowane poza Zjednoczonym Królestwem, w Chinach, Indiach, Nigerii lub na jakichś egzotycznych wyspach, a więc poza zasięgiem brytyjskich organów ścigania przestępczości. Problem ten dotyczy nie tylko Wielkiej Brytanii, ale także Stanów Zjednoczonych, Kanady Niemiec, Holandii, to jest tych krajów, których uczelnie cieszą się międzynarodowym prestiżem.

Federacja lipnych uczelni

Zjawisko tak się rozpowszechniło, że doczekało się w Internecie parodystycznej imitacji w postaci Międzynarodowej Federacji Lipnych Uniwersytetów (International Association of Fake Universities, IAFU), które gwarantuje przyznawania bezpłatnie lipnych dyplomów „prawie ze wszystkiego” i podaje listę sfederowanych uczelni np. Our Lady of the Britney Spears University, Hotcakes College, Poland China University, University of California at Sunset . Kto chce się ubawić, albo w ciągu minuty zdobyć dyplom niech wejdzie na stronę IAFU.

Strony fałszywych uczelni imitują strony prawdziwych uczelni i nawiązują do ich nazw, co ma na celu przekonania potencjalnych aplikantów, że chodzi właśnie o te rzeczywiste instytucje. Na przykład University of Wolverhamton (od nazwy prawdziwej uczelni różni ją tylko brak litery „p” w nazwie miasta), albo Manchester University (prawdziwa uczelnie nazywa się University of Manchester). Niektóre historie są trudne do uwierzenia, niemniej jednak miały miejsce. Niedawno głośny stała się historia „lekarzy” z Indii, którzy zdobyli swoje dyplomy kosztem 35 tys. funtów studiując zaocznie medycynę na fałszywym Manchester Open University.

To, że dyplomy są fałszywe, „absolwenci” przekonują się najczęściej, gdy się nimi legitymują starając się o pracę. Pracodawcy mają obowiązek sprawdzać autentyczność tych dokumentów, ale nie zawsze tego przestrzegają. W przypadku niektórych zawodów – lekarze, inżynierowie - takie niedopatrzenie może mieć groźne skutki. Według HEDD (patrz niżej) w obiegu jest tysiące takich fałszywych dokumentów.

HEDD weryfikuje

Weryfikacja czy reklamująca się w Internecie uczelnia posiada państwową licencję, a także czy prezentowany przez kogoś dyplom nie jest fałszywy, jest stosunkowo nietrudna. Zajmuje się tym istniejąca od 2011 r. agencja o nazwie Higher Education Degree Datacheck, HEDD. Dysponuje ona listą wszystkich licencjonowanych szkół, a także nie bieżąco aktualizuje listę tych fałszywych. To samo można uczynić w znajdującym się rządowej strukturze departamencie o nazwie The Department of Business, Innovation and Skills.

Zresztą uważniejsze przyjrzenie się stronom lipnych uczelni powinno skłonić do podejrzeń. Typowe dla takich stron są: kulawa angielszczyzna, brak nazwisk osób odpowiedzialnych, numery telefonów na które nie można się dodzwonić, brak dokładnych adresów. Internetowa kartografia pozwala w ciągu kilku sekund sprawdzić, czy pod podanym adresem rzeczywiście znajduje się reklamowany campus, który oferuje „doskonałe warunki dla nauki i wypoczynku”.

Tego rodzaju braki i nieścisłości wskazują, że to kolejna wersja - po zlikwidowaniu poprzednich, namierzonych przez władze – oszukańczej strony. Może być tak, że wszystko wydaje się być w porządku, z tym tylko, że większość danych zostało skopiowanych ze strony prawdziwej uczelni. Najlepszą więc metodą weryfikacji jest zwrócenie się do HEDD.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 29.04.2016

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.1750 

Do W. Brytanii5.2250 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera