Przelewy do Polski 5.2000 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3450 0.38% 

Przelewy do Polski 5.2000 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3450 0.38% 

Pan na zamku... na zielonym pasie

'Hidden castle' Redhill, Surrey

Ponad tysiąc osób poparło już petycję w sprawie przedsiębiorczego mieszkańca Redhill w Surrey, któremu Sąd Najwyższy nakazał wyburzenie do 6 czerwca wybudowanego bez pozwolenia domu, pod groźbą trzymiesięcznego wyroku więzienia. I zapewne sprawa nie byłaby tak niezwykła, gdyby nie fakt, że farmer Robert Fidler przez cztery lata ukrywał budowlę za wysoką na trzy piętra konstrukcją z... siana. Efekt końcowy to wzorowany na siedzibach Tudorów pseudo-zamek, który zbudowano metodą gospodarską za zaledwie 50 tys. funtów. Dodajmy, że inspektorzy budowlani obecni na terenie gospodarstwa w innej sprawie wykonali zdjęcie dziwnej konstrukcji, ale nie sprawdzili nigdy, co się za nią kryje.

Wykręcić się sianem i ...nietoperzami

Robert Fidler postanowił wziąć sprawy w swoje ręce, gdy jego wniosek o wydanie pozwolenia na budowę domu spotkał się z odmową władz lokalnych. Argumentowały one, że na danym terenie, który stanowi część tzw. zielonego pasa, nie można się osiedlać. Farmer zapoznał się więc z przepisami, które postanowił wykorzystać do swojego celu. Okazuje się bowiem, że budynek, który został ukończony i jest użytkowany, czyli w tym przypadku zamieszkiwany przez minimum cztery lata może ocalić swą egzystencję, nawet jeśli powstał bez pozwolenia. Tak też uczynił Fidler, kiedy to gdzieś między 1999 a 2006 rokiem wybudował i wprowadził się wraz z rodziną do spornego „zamku” ocienionego dość nietypowo wielką stertą siana. Sprawa nie przebiegła jednak według planu. Ujawniony światu w 2006 roku „hidden castle” znalazł wprawdzie sporą popularność w prasie, lecz już stanowczo mniej uznania u lokalnej władzy. Po latach batalii sądowych wydany niedawno wyrok zdaje się kończyć sprawę. Ale czy na pewno? Jednym z obecnych argumentów farmera jest to, że dom jest obecnie zamieszkiwany przez objęte ochroną nietoperze, które jako gatunek zagrożony straciłyby w efekcie rozbiórki swoje lokum.

Zielono nam

Nie byłoby zapewne przygód pomysłowego Brytyjczyka, gdyby nie tytułowy “zielony pas” będący narzędziem stosowanym w planowaniu przestrzennym w UK, które, mówiąc najprościej, ma ograniczyć nadmierne rozprzestrzenianie się osiedli mieszkalnych. Ma on, przynajmniej na pewien okres czasu, ochronić pas zieleni wokół aglomeracji i jego przeznaczenie tylko na cele rolnictwa, leśnictwa i odpoczynku na świeżym powietrzu. Aż 13% terenów w Anglii posiada ten status. Podstawowym jego celem jest utrzymanie tej przestrzeni jako otwartej i powstrzymanie nieplanowanych budowli. Polityka ta ma również pomóc w zachowaniu historycznego kształtu zabytkowych miast oraz skłaniać raczej do „naprawy” i odbudowy terenów istniejących w granicach miast niż do zajmowania kolejnych. Nie jest to pomysł nowy; pierwsze decyzje w sprawie największego w kraju Metropolitan Green Belt wokół Londynu podjęto już w 1935 roku. Dodajmy, że jego teren pokrywa ponad pół miliona hektarów, czyli jest trzy razy większy niż sama stolica.

Polityka (zaciskania) zielonego pasa

To szlachetne w założeniu przedsięwzięcie ma jednak swoich oponentów. Ich głównym argumentem jest fakt, że polityka „zielonego pasa” znacznie ograniczyła ilość przestrzeni dostępnej pod budowę osiedli, co spowodowało wzrost cen domów i mieszkań. Ocenia się, że obecnie 70% kosztu budowy nowego domu to cena gruntu. Dla porównania w latach 50-tych ubiegłego wieku koszt działki stanowił „zaledwie 25%” całości. Jest to widoczne zwłaszcza w Londynie, gdzie jest coraz większa presja na oddanie części pasa pod cele mieszkalne w związku z wciąż powiększającą się populacją miasta. Wielu krytyków twierdzi też, że założenie o wyłączeniu terenów około miejskich z rozwoju jest anachroniczne i nie odpowiada dynamice i charakterowi naszych czasów. Stąd coraz częściej postuluje się „uwolnienie” zielonych terenów wokół miast. Konsultacje społeczne prowadzone od końca zeszłego roku dowodzą dużego zainteresowania tą sprawą. Również deklaracja ze strony ministra finansów o budowie 400 tysięcy nowych domów przed 2020 rokiem może sugerować, że władze rozważają wykorzystanie „zamrożonych” dotychczas terenów. Czy nowe podejście do problemu pozwoli ocalić nieplanowe budynki, takie jak na przykład „ukryty zamek” z Surrey?

'Hidden castle' schowany przez 6 lat za stogami siana

''Hidden castle' schowany przez 6 lat za stogami siana, foto: BBC.co.uk

'Hidden castle' obecnie

'Hidden castle' obecnie, foto: BBC.co.uk

 

Opracowanie: Małgorzata Solińska, England.pl, 15.04.2016

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.2500 

Do W. Brytanii5.2990 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera