Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

Najgorsze miejsca do życia w Anglii

Rankingi najgorszych miejsc do życia w Wielkiej Brytanii są równie popularne jak i tych najlepszych, ale wyzwalają więcej emocji. Przeprowadzane są mniej lub bardziej obiektywnymi metodami, czasem zupełnie subiektywnymi, kiedy opinie są zbierane przez media społeczne. Najbardziej miarodajne są oczywiście rankingi sporządzane przez brytyjski GUS, czyli Office for National Statistics.

Zupełnie subiektywny, facebookowy sondaż przeprowadził portal ilivehere.co.uk, który pytał swoich użytkowników o opinie na temat najgorszych miejsc do życie i na tej podstawie sporządził negatywny ranking dziesięciu angielskich miejscowości. Mocne pierwsze miejsce, daleko wyprzedzając innych kandydatów, zajęło w opinii respondentów Grimsby, portowe miasto na wschodnim środkowym wybrzeżu Morza Północnego. Kiedyś była to nie tylko stolica angielskiego rybołówstwa, ale także przedstawiane jako największy port rybacki w świecie. Jednakże od lat 70. zaczęło podupadać w następstwie „wojen dorszowych” z Islandią i ogólnego przełowienia zasobów. Mimo tego Grimsby do dziś pozostał największym rybnym rynkiem w Anglii i ośrodkiem przetwórstwa ryb. Z tym tylko, że dziś większość ryb pochodzi z islandzkich trawlerów. Miasto jest w ogóle wielkim centrum przemysłu spożywczego i podobno więcej tutaj się produkuje pizzy niż we Włoszech.

Dresiarze (chavs) i bezrobotni

W facebookowych opiniach przewijają się opisy smętnych ulic z dresiarzami (po angielsku chavs) włóczących się po ulicach i parkach, pijaków, imigrantów, narkomanów, złodziei samochodów, ciężarnych nastolatek, samotnych matek, bezrobotnych i bezdomnych itp. Jednakże nie brak było opinii kontrujących tezę o jakimś szczególnym odpychającym charakterze Grimsby. Z perspektywy polskiego imigranta zapewne nie widać specjalnej różnicy między Grimsby a Petersborough, Coventry czy Leicester.

Warto zwrócić uwagę, że na piątym miejscu jest Hull, sąsiad Grimsby, miasto leżące na przeciwległym brzegu ujścia rzeki Humber. Podobna historia gospodarcza, schyłek rybołówstwa w połączeniu z upadkiem przemysłu ciężkiego (kopalnie i huty) przyniosły zjawiska kryzysowe. Natomiast Stok on Trent (miejsce 8) zaś jest w Anglii już klasycznym przykładem kłopotów rozwojowych miasta w związku z upadkiem przemysłu, na którym to miasto wyrosło. Stoke on Trent było wielkim, jednym z największych w świecie, centrum przemysłu ceramicznego. Dziś zdołało obronić tę pozycję jedynie w produktach z najwyższej półki, a „masówka” pochodzi z Chin. Z kolei Blackpool, przed woją angielska Riviera i Las Vegas jednocześnie, jest ofiarą wzrostu zamożności Brytyjczyków. Wolą oni latać na wakacje do Hiszpanii, Turcji i innych krajów, gdzie morza cieplejsze, pogoda lepsza, a do tego dochodzi egzotyka innych kultur.

Także wschodni Londyn

W tego rodzaju rankingach bardzo często w pierwszej dziesiątce umieszczane są niektóre z dzielnic Londynu. Przed kilku laty w rankingu kanału telewizyjnego Channel Four dwie stołeczne dzielnice znalazły się nawet na miejscu drugim i trzecim jako najgorsze miejsca do zamieszkania w całej Wielkiej Brytanii. Specjalnie to nie dziwi. Kto bywa w tej metropolii i zapuszcza się poza City, ten może zobaczyć, szczególnie we wschodnim Londynie, wyjątkowo obskurne i odstręczające okolice.

Nota bene w rankingu Channel Four w dwudziestce najgorszych miejscowości były cztery miasta z dziesiątki ilivehere.co.uk – Middlesbrough, Hull, Blackpool i Stok on Trent. Oznacza to, że opinie zebrane przez iliveher.co.uk nie są zbyt przypadkowe. Dodatkowym potwierdzeniem będzie to, że dwie z tych miejscowości – Rochdale i Middlesbrough – są na liście sporządzonej przez specjalistów z Office for National Statistics, o czym w dalszej części tekstu.

Dziesiątka rankingu ilivehere.co.uk

  1. Grimsby, 90 tys. mieszkańców, na wschodnim wybrzeżu Anglii, na wysokości Liverpoolu, ale z drugiej strony wyspy.
  2. Luton, 211 tys. mieszkańców, 50 km na północny zachód od Londynu.
  3. Bradford, 530 tys., północno - środkowa Anglia, w aglomeracji Leeds.
  4. Blackpool, 140 tys., na środkowym wybrzeżu Morza Irlandzkiego, kurort.
  5. Hull, 260 tys, wybrzeże północnej Anglii, nad estuarium rzeki Humber.
  6. Barking & Dagenham, 198 tys., dzielnica we wschodnim Londynie.
  7. Tower Hamlet, 284 tys., dzielnica w centralnym Londynie.
  8. Stoke on Trent, 250 tys., środkowa Anglia, w połowie drogi między Birmingham i Manchesterem. Ofiara upadku przemysłu ceramicznego, stalowego i węglowego w latach 80. i 90.
  9. Rochdale, 88 tys., miasto w obrębie Wielkiego Manchesteru.
  10. Middlesbrough, 175 tys., północna Anglia, nad rzeką Tees wpadającą do Morza Północnego.

Nieporównywalnie większą wartość informacyjną mają rankingi sporządzane przez Office for National Statistics. Specjaliści z ONS stosuję niezwykle precyzyjne narzędzia oceny różnych aspektów jakości życia. Widzimy, że w zagregowanym wskaźniku najbardziej upośledzoną miejscowością w Anglii jest Oldham. Liczące niespełna sto tysięcy mieszkańców miasto wchodzi w skład Wielkiego Manchesteru. Był to kiedyś wielki ośrodek przemysłu bawełnianego, a więc miasto, które zrodziło się z boomu tekstylnego w dziewiętnastym wieku, a w dwudziestym doświadczyło powolnego upadku wraz ze schyłkiem tego przemysłu. Narzuca się tu analogia z polskimi Pabianicami w łódzkiej aglomeracji.

Upadek starych ośrodków przemysłowych

Przy porównaniu różnych rankingów, zarówno tych subiektywnych sporządzanych przez dziennikarzy, jak i naukowców z ONS, można zauważyć, że wśród „najgorszych” przeważają miasta starego przemysłu północnej Anglii, to jest dawne ośrodki przemysłu włókienniczego oraz gałęzi przemysłu ciężkiego – górnictwa i hutnictwa. Mamy tu odzwierciedlenie ogólnoeuropejskiej prawidłowości. Polskie odpowiedniki to Górny Śląsk i Łódź. W zestawieniu ONS widzimy Birmingham. Kto tam był, to mógł stwierdzić, że to miasto jest paskudniejsze od Łodzi, a po rewitalizacji ul. Piotrkowskiej Łódź się może wydawać Florencją przy Birmingham, jeśli będziemy porównywać tylko ścisłe centra obydwu miast. Oczywiście ktoś, kto mieszka w Birmingham może odeprzeć, i będzie miał rację, że o takim szpitalu jak Queen Elizabeth Hospital Birmingham - oddanym w 2010 r. kosztem ponad pół miliarda funtów - łodzianie mogą sobie tylko pomarzyć.

Nie od rzeczy będzie wyjaśnienie, że dzisiejszy poziom życia w tych najbardziej upośledzonych miejscowościach jest nieporównywalnie wyższy niż był w okresie, kiedy one przeżywały przemysłowy boom. Jest owocem rozwoju całej brytyjskiej gospodarki, która przestawiła się na nowoczesne gałęzie, natomiast surowce, jak węgiel i ryby, są importowane. Pozwaliło to na rozbudowanie opieki społecznej, która zupełnie wykluczyła głód i bezdomność.

Poniżej ranking ONS sporządzonego według sześciu różnych aspektów jakości życia. Kolejność od 1 do 10 wynikła po zsumowaniu punktów oddzielnych wskaźników.

Ranking najbardziej upośledzonych (deprived) miast w Anglii wg ONS:

Najgorsze miejsca do życia w Anglii

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 29.03.2016

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.3200 

Do W. Brytanii5.3590 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera