Przelewy do Polski 5.1300 -1.54% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.2690 -1.24% 

Przelewy do Polski 5.1300 -1.54% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.2690 -1.24% 

Historyczne porozumienie między Kościołem Szkocji a Kościołem Anglii

Obie instytucje, mimo że podlegają jednej królowej i mają charakter narodowy, wykształciły odmienne relacje ze swą, co istotne tą samą, ojczyzną. Przez stulecia niewiele je łączyło poza konfliktami i rywalizacją, a w najlepszym wypadku można było mówić o pokojowej obojętności. Ostatnio jednak zmierzają one ku podpisaniu dokumentu o współpracy, który pomoże im razem stanąć przed współczesnymi wyzwaniami. Zostanie on przedstawiony do zatwierdzenia właściwym władzom kościelnym na początku przyszłego roku.

Dwa modele, ta sama królowa

Co zasadniczo i w olbrzymim uproszczeniu różni obie instytucje w ich relacjach do władzy państwowej? Biskupów w Kościele Anglii formalnie mianuje królowa, która stoi na jego czele, a kwestie rozstrzygane na jego Synodzie Generalnym muszą potem zostać zatwierdzone przez parlament brytyjski. Z kolei Kościołowi Szkockiemu przewodzi jego Zgromadzenie Ogólne, a Elżbieta II może pełnić tylko funkcję obserwatora. Zasiada wtedy wprawdzie w „galerii tronowej”, ale przyjmuje się, że miejsce to leży poza właściwym Zgromadzeniem, dlatego jej obecność tam nie rodzi żadnych konsekwencji. Zwyczajowo jednak każdy kolejny monarcha natychmiast po objęciu tronu składa na posiedzeniu Tajnej Rady Królewskiej przyrzeczenie, że będzie chronił istnienie Kościoła Szkockiego. Także parlament w Edynburgu, inaczej niż jego odpowiednik w Londynie, nie ma głosu w jego sprawach; krótko mówiąc Kościół sam stanowi o sobie we wszystkich kwestiach, które go dotyczą. Szacuje się, że ma nieco ponad 600 tys. wiernych, jednak osób luźno deklarujących związek z nim jest znacznie więcej. Z kolei liczba członków głównego wyznania Anglii to w przybliżeniu 15 milionów.

Historia

Różnice w pozycji tych instytucji wynikają w dużej mierze z historii obu krajów. Kościół Szkocji nie jest właściwie „państwowy”, mimo że opisywany jest jako „narodowy”, podczas gdy na czele tego w Anglii stoi sam panujący monarcha. Reformacja miała miejsce w Szkocji, gdy ta była jeszcze niepodległa i niezależna od swego południowego sąsiada. Główny Kościół wyłonił się z tego ruchu jako protestancki, a konkretnie prezbiterialny i oparty na naukach kalwinizmu. Na pewnym etapie wydzieliły się z niego mniejsze odłamy, jednak zasadniczy trzon pozostał ten sam. Kościołowi Anglii natomiast wciąż najbliżej doktrynalnie do katolicyzmu, z którym zerwał więź za rządów Henryka VIII. Konflikt dotyczył jednak głównie spraw politycznych, a nie dogmatycznych. Do tego stopnia wciąż blisko anglikanom do katolików, że niektóre ze wspólnot powracają nawet współcześnie na łono papiestwa. W kwestii nazewnictwa należy pamiętać, że Kościół Anglii to tylko część Wspólnoty Anglikańskiej, która jest szerszym pojęciem. Jak każde narodowe wyznania, oba wykształciły pewne elementy tylko sobie właściwe i charakterystyczne. Mimo, że wyrosły ze sprzeciwu czy chęci odnowy wyznania rzymskokatolickiego, to przez stulecia pozostawały we wrogiej opozycji również wobec siebie samych.

A jednak porozumienie

Po narosłych przez wieki wzajemnych uprzedzeniach, przedstawiciele obu instytucji przygotowują jednak obecnie przełomowy w stosunkach między nimi pakt, który po raz pierwszy w dziejach ma doprowadzić do ich bliskiej współpracy. Ma on zostać przedstawiony pod nazwą „Columba Declaration”. Mimo, że w dużej mierze symboliczny, zawiera on kilka konkretnych rozwiązań, które mogłyby dobrze sprawdzić się w praktyce i zbliżyć obie strony do siebie. Najbardziej ambitnym założeniem jest „wymienialność” kleru, czyli odpowiednio księży w Anglii i pastorów w Szkocji, którzy docelowo mają uzyskać całkowite wzajemne uznanie i możliwość sprawowania posługi w obu formacjach. Jak takie rozwiązanie miałoby funkcjonować wobec różnych struktur i tradycji, tego jeszcze nie ustalono. Także wierni mogliby swobodnie brać udział w życiu drugiej, „partnerskiej” instytucji. Rozważa się również możliwość wspólnego występowania i zajmowania stanowiska w istotnych kwestiach społecznych. Może to być istotny krok w kierunku tworzenia wspólnego kościoła ponadnarodowego. Potwierdzają to intencje twórców porozumienia; podkreślają oni, że w pierwszym rzędzie będą się starali znaleźć to, co mają ze sobą wspólnego.

Ponad podziałami

Powstaje jednak pytanie, czy więź wynikająca z przynależności do jednego państwa wystarczy, by połączyć siły dwóch zasadniczo różnych odłamów chrześcijaństwa? Czy dogmatyczne różnice nie przekreślą tego ambitnego projektu? Wydaje się, że szybszemu sfinalizowaniu wieloletnich negocjacji na temat wspólnego działania pomogły w końcu powracające co jakiś czas szkockie tendencje separatystyczne. Taki pakt można przecież z pewnością odebrać jako głos za kontynuacją Unii istniejącej w Wielkiej Brytanii od 1707 roku. Z drugiej strony może to też być sprzymierzenie sił wobec nowych wyzwań współczesnego świata, na przykład braku dostatecznej liczby powołań kapłańskich, czy pustki na mszach i nabożeństwach. Są to problemy, z którymi boryka się zarówno szkocka, jak i angielska hierarchia wyznaniowa. Dążeniu ku jedności na pewno sprzyja Elżbieta II, która idąc w ślad za tradycją zapoczątkowaną przez królową Wiktorię, będąc w Szkocji uczęszcza do tego właśnie kościoła, nadając mu w ten sposób nieformalnie rangę jej „domowego”. To zachowanie może nadać ton dalszym działaniom. Jak mówi angielski biskup Christopher Foster: „Tak naprawdę staramy się po prostu nadążyć za królową, która dawno już połączyła oba swe kościoły.”

 

Opracowanie: Małgorzata Solińska, England.pl, 15.01.2016

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.1750 

Do W. Brytanii5.2250 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera