Przelewy do Polski 5.2600 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3950 -0.07% 

Przelewy do Polski 5.2600 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3950 -0.07% 

Napad na Hatton Garden

Oskarżeni w jednym z największych skoków w UK stanęli przed sądem. Rozpoczął się proces w sprawie napadu, który może okazać się „najkosztowniejszym” w historii Wielkiej Brytanii. Sprawcy, którzy w czasie ubiegłej Wielkanocy dostali się do skrytek depozytowych Hatton Garden w Londynie, mogli wynieść z budynku biżuterię i inne kosztowne przedmioty warte w przybliżeniu nawet 200 milionów funtów. W miejscu, które wybrali za swój cel, znane angielskie rodziny jubilerskie od pokoleń deponowały swe najcenniejsze klejnoty i pamiątki. Podejrzani zostali złapani po około miesiącu od wydarzenia i teraz zasiadają na ławie oskarżonych.

Romantyczni rabusie, czy zwykli przestępcy?

Gdy 1 kwietnia w pobliskim rejonie Kingsway doszło do pożaru kabli elektrycznych położonych pod chodnikami, nie przypuszczano, że jego przyczyną jest podpalenie. W obecnym śledztwie prowadzonym w sprawie napadu jest to jeden z kluczowych wątków oskarżenia i uważa się, że te dwa wydarzenia są bezpośrednio ze sobą powiązane. Podziemna instalacja tliła się przez wiele dni, doprowadzając nawet miejscami do wybuchu gazu ziemnego. W efekcie w rejonie ewakuowano wiele biur i odwołano przedstawienia i imprezy masowe. Zamieszanie spowodowane w dzielnicy jubilerskiej przydało się włamywaczom i pomogło im dostać się do jednej z najstarszych firm oferujących skrytki depozytowe w Londynie. Jakby realizując scenariusz filmu sensacyjnego, sprytnie odwrócili uwagę od siebie, dodatkowo wykorzystując fakt, że punkt był przez kilka dni zamknięty z powodu Wielkanocy. Dopiero później nagrania CCTV pomogły władzom odtworzyć przebieg wydarzeń i uchwycić na kamerach grupkę mężczyzn. Nie niepokojeni niczym dostali się do firmy i plądrowali sejfy przez cztery dni. Policja nie znalazła śladów włamania do budynku, uważa się, że dostali się oni do środka przez dach. Następnie przez szyb windy przeszli do piwnicy, gdzie znajdowały się skrytki, po czym przy użyciu ciężkich narzędzi przewiercili się przez dwumetrową betonową ścianę sejfu, omijając w ten sposób jego drzwi. Mimo, że raz przypadkowo uruchomili alarm, to na ich szczęście ochrona tym razem nie dopełniła obowiązku i strażnik poprzestał na zajrzeniu przez drzwi, natomiast nie sprawdził samego skarbca. Podejrzanym udało się dostać do blisko połowy z 600 skrzynek mieszczących się w podziemiach. Ponieważ złodzieje dodatkowo zabrali nagrania z monitoringu, wydawało się, że ich złapanie będzie bardzo trudne.

Tajemnice i pytania

Tak zwany napad na Hatton Garden początkowo był uważany przez władze za jeden z największych tego rodzaju przypadków - jeżeli chodzi o oszacowane straty. Chociaż łupem mogło paść aż 200 milionów funtów, to ostatecznie poszkodowani zgłosili brak przedmiotów o łącznej wartości zaledwie 14 milionów funtów. Jednak czy zginęło tylko tyle? Safe Deposit Company, która była właścicielem skrytek depozytowych ogłosiła we wrześniu upadłość powołując się na „zastój w interesie”. I trudno się dziwić potencjalnym klientom, biorąc pod uwagę złą sławę, która stała się udziałem firmy. Tylko część skrzynek była ubezpieczona, właściciele pozostałych nie chcieli ujawniać, co tak naprawdę mieszczą wynajęte przez nich schowki. Wiadomo, że z jakiegoś powodu sprawcy otwierali tylko wybrane depozyty, mimo że czasu wystarczyłoby na otwarcie wszystkich. W sprawie jest jeszcze więcej niewiadomych. Mimo, że na ławie zasiada 8 oskarżonych, to brakuje wśród nich mężczyzny, któremu policja nadała roboczy pseudonim „Basil”, a który na nagraniach CCTV wyróżnia się czerwonawymi włosami. Jego tożsamości i miejsca pobytu nie udało się władzom ustalić. Tak samo nie wiadomo, co stało się ze zrabowanymi przedmiotami. Jeden ze strażników, który pracował w firmie ponad 20 lat, zeznał w tym tygodniu, że uważa, że ktoś z pracowników współpracował z rabusiami, na co wskazuje dokładna znajomość wewnętrznych mechanizmów bezpieczeństwa, godzin obchodów i rozkładu pomieszczeń. Przypomniał on, że bardzo zaawansowany technicznie i czuły system alarmowy nie zawiódł ani razu od 2007, czyli od roku, w którym został zainstalowany. Poczucie bezkarność sprawców było w istocie bardzo duże; 3 kwietnia, po dwóch od dniach włamania się do budynku zrobili sobie przerwę i wrócili następnego dnia rano by dokończyć pracę. Wobec braku rejestru przechowywanych rzeczy nie sposób ustalić, co tak naprawdę zginęło i co być może ciekawsze, co było rzeczywistym celem sprawców. Dlaczego mając praktycznie nieograniczony czas otworzyli tylko część depozytów i po co opuścili „miejsce pracy”? Toczący się obecnie proces próbuje odpowiedzieć na te i inne pytania, a spora publiczność, którą gromadzi, co jakiś czas wstrzymuje oddech w oczekiwaniu kolejnych rewelacji.

 

Opracowanie: Małgorzata Solińska, England.pl, 04.12.2015

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.2900 

Do W. Brytanii5.3290 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera