Przelewy do Polski 5.2000 1.36% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3250 1.06% 

Przelewy do Polski 5.2000 1.36% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3250 1.06% 

Współczesne kłusownictwo

Dla cudzoziemca może być zaskoczeniem, że w tak wysoko zurbanizowanym kraju jak Wielka Brytania kłusownictwo (poaching) nie tylko przetrwało, ale według policyjnych statystyk w ostatnich latach nasiliło się. Jednakże dzisiejsze kłusownictwo niewiele ma wspólnego z wyobrażeniami, jakie mogli sobie na temat utrwalić czytelnicy klasycznej angielskiej literatury.

W powieściach z życie na angielskiej prowincji – na przykład jak je opisywał wiktoriański pisarz Antony Trollope - kłusownik (poacher) to najczęściej biedak, który z życiowej konieczności podejmuje ryzyko nielegalnych polowań, aby w ogóle móc coś włożyć do garnka. Zakrada się na teren włości miejscowego ziemianina (landlord, squire) i zastawia sidła na zające i kuropatwy, łowi łososie w jego strumieniu. Przeciwko sobie ma zatrudnionego przez landlorda strażnika, którego nazwa, gamekeeper, nie ma dobrego polskiego odpowiednika i jest tłumaczona jako gajowy, łowczy lub leśniczy.

Odrażający biznes

Współcześnie kłusownictwo – jak pisze dziennik The Independent – to odrażający biznes połączony ze środowiskami zorganizowanej przestępczości, czarnym rynkiem dziczyzny, ryb i handlu zagrożonymi gatunkami świata fauny i flory oraz podziemnym hazardem. Dzisiejsi kłusownicy traktują dzikie zwierzęta jako źródło łatwego zarobku i rozrywki. To często gangsterzy i sadyści, który nie tylko dla pieniędzy, ale z czystego sadyzmu zadają cierpienia dzikim zwierzętom. Ich polowania wyglądają często tak, jak to w ubiegłym roku zarejestrowała policyjna kamera w środkowo-angielskim Northamptonshire.

„Podczerwieniowa kamera podwieszona pod policyjnym helikoperem uchwyciła stadko jeleni uciekających przed pędzącym wozem terenowym. Widać jak otwierają się drzwi i wypadają dwa psy naładowane agresją i żądzą krwi, które rzucają się w kierunku jednego z przerażonych zwierząt, oddzielonych od pozostałych. Kiedy pierwsze psy się zmęczyły dwa inne są wypuszczone. Pędzący wóz zagania zagubioną ofiarę trzymając ją na otwartej przestrzeni, aby ułatwić zadanie psom. Kamera łapie moment jak dopadają ofiary.”

Kłusownicy–gangsterzy wyprawiają się w teren samochodami z napędem na cztery koła i nie tylko szczują zwierzęta agresywnymi psami, ale często strzelają w czasie jazdy przez otwarte okna. Przybywająca nieraz z daleka banda zastrasza miejscowych farmerów, kiedy wkracza na ich pola.

Przy innego rodzaju kłusownictwie, nastawionego bardziej na zysk ze sprzedaży, przestępcy działają bardziej dyskretnie, stosują zakazane pułapki i trucizny, wiedząc, że jeśli zachowają ostrożność to ich działalność pozostanie niezauważona przez całe tygodnie.

Policja i jej priorytety

W 2006 roku w brytyjskiej policji utworzono kilkunastoosobową jednostkę o nazwie National Wildlife Crime Unit – z siedzibą w Livingston, w środkowej Szkocji - której zadaniem jest prowadzenie działalności rozpoznawczej i analitycznej w zakresie przestępczości przeciwko dzikiej zwierzynie. Współpracując z organizacjami ekologicznymi wspiera ona działalność policji w terenie w zwalczaniu tego rodzaju przestępczości. Aktualnie NWCU ogłosiło następujące priorytety w zwalczaniu przestępczości przeciwko następującym gatunkom:

  • Borsuki. Poza nadal wykrywanym odrażającym procederem szczucia psów na te zwierzęta, dochodzi często także nielegalnego niszczenie ich norowisk, na przykład przez deweloperów.
  • Nietoperze. Zdarza się bezmyślne niszczenie siedlisk tych pożytecznych owadojadów.
  • Słodkowodne małże z gatunku Margaritifera margaritifera, których polska nazwa brzmi Perłoródka rzeczna. W górskich rzekach Szkocji znajdują się jedne z ostatnich w świecie siedlisk tych perłorodnych małży. Największymi ich wrogami obok zanieczyszczenia wód jest właśnie kłusownictwo.
  • Ptaki drapieżne. Wprawdzie nie są już trute i raczej nie niszczy się ich gniazd, jakie kiedyś, kiedy były uważane za szkodniki, ale obecnie złodzieje wybieraja im się jaja i pisklęta w celu nielegalnego handlu.
  • Przemyt i handel egzotycznymi, chronionymi gatunkami zwierząt i roślin.
  • Jelenie i zające. Od 2004 r. nielegalne jest polowanie z psami na te zwierzęta, ale według danych NWCU ciągle są organizowane przez przestępców.

Gangsterzy i amatorzy

Kłusownicy najchętniej posługują się psami rasy lurcher, choć właściwie nie jest to rasa, ale tak się nazywa krzyżówki szybkich chartów z psami pasterskimi, np. collie. Mieszańce łączą szybkość tych pierwszych z inteligencją drugich. W nielegalnych polowaniach nie chodzi głównie – szczególnie jeśli chodzi o zające – o pozyskanie dziczyzny, ale o rywalizację psów, czyli o hazard. Robione są nielegalne zakłady. Najlepsze psy osiągają ceny do 50 tys. funtów. To samo środowisko organizuje nielegalne, krwawe walki psów.

Kłusownictwo nie ogranicza się oczywiście do zorganizowanych band, ale często biorą się za to mniej lub bardziej okazjonalnie indywidualni amatorzy wrażeń, który wyprawiają się w teren z kuszą, reflektorem do oślepiania zwierząt, pułapkami itp. Często się to zdarza na obrzeżach wielkich aglomeracji. W zeszłym roku przed londyńskim sądem stanął człowiek, który postrzelił jelenia w Croydon, czyli w granicach Wielkiego Londynu, zawlókł ranne zwierze do swojego domu i tam dopiera poderżnął mu gardło. Został namierzony, ponieważ pochwalił się tym wyczynem, dołączając zdjęcie, na Facebooku.

Pogotowie dla ofiar

W zwalczaniu kłusownictwa współpracuje z policją wiele organizacji – ekologicznych, krajoznawczych, związanych z wiejskim środowiskiem, a także oczywiście organizacji zrzeszające myśliwych. Choć z punktu widzenia zwierząt różnica między kłusownikiem a myśliwym nie jest chyba duża. Wymieniając obrońców zwierząt nie można pominąć wielce zasłużonego, powstałego w 1836 r. Królewskiego Towarzystwa Zwalczenia Okrucieństwa wobec Zwierząt (Royal Society for the Prevention of Cruelty to Animals), które niedługo po swym powstaniu doprowadziło do zakazu, najpierw w Londynie, organizowania pokazowych walk zwierząt, w tym lwów, niedżwiedzi, borsuków i kogutów.

Jedna z organizacji o nazwie The Wildlife Aid Foundation z siedzibą w Leatherhead, hrabstwo Surrey, prowadzi coś pogotowia i centrum rehabilitacyjnego dla rannych ofiar kłusowników. Organizacja ta, wspomagana przez liczną rzeszę woluntariuszy, notuje rocznie około 20 tysięcy przypadków, w których są poszkodowane zwierzęta. Przyjaciół zwierząt jest w Wielkiej Brytanii chyba znacznie więcej niż kłusowników, ale szkody wyrządzanie przez tych pierwszych urosły do niepokojąco dużej skali.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 23.11.2015

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.2400 

Do W. Brytanii5.2790 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera