Przelewy do Polski 5.2600 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3950 -0.07% 

Przelewy do Polski 5.2600 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3950 -0.07% 

Rolnictwo po ewentualnym wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej

Jak brytyjscy farmerzy będą głosować w referendum o wyjściu lub pozostaniu ich kraju w Unii Europejskiej? W wypadku rolnictwa sprawa jest wyjątkowo złożona ze względu na większe uzależnienie tej gałęzi od polityki państwa niż od rynku. Niemniej jednak stanowiska już się zarysowują. W mediach słychać więcej argumentów za pozostaniem w jednolitym europejskim rynku, niż za wyjściem, ale jeszcze nie wszyscy z najważniejszych graczy się wypowiedzieli.

Jest oczywistym, że wyjście Wielkiej Brytanii będzie miało większe konsekwencje dla jej rolnictwa niż dla unijnego. Na europejski rynek kieruje się 62 proc. brytyjskiego eksportu produktów rolnych, a przyjmuje z tego obszaru 70 proc. swego przywozu tych produktów. Z drugiej strony pozostałe kraje Unii na brytyjski rynek kierują 8 proc. swego łącznego rolnego eksportu, a w łącznym ich imporcie produkty brytyjskie stanowią 3 proc. Tak więc Wielka Brytania jest dużo bardziej zależna od unijnego rynku niż unijny od brytyjskiego.

Jednakże, jeśli chodzi o niektóre kraje i produkty to wymiana z UK ma dużo większe znaczenie. Szczególnie dotyczy to Irlandii, której eksport i import produktów rolnych dokonuje się głównie z Wielką Brytanią. Irlandczycy przyjmują od swego najbliższego sąsiada odpowiednio 61 proc. importu żywności w ramach Unii (53 proc. całego importu) i eksportują do niego 59 proc. eksportu (44 proc. całego eksportu). Inny przykład. Wielka Brytania jest największym w Europie eksporterem baraniny, z czego lwią cześć kupuje Francja. W razie Brexitu doszłoby do szczególnego zakłócenia wymiany z Irlandią, a także skomplikowałaby się sytuacja eksporterów baraniny.

Opcje po Brexicie

Konsekwencje Brexitu dla brytyjskich farmerów będą zależały od polityki jaką państwo będzie prowadziło po przeprowadzeniu rozwodu. Według eksperta, profesora Alana Matthewsa, opcje są następujące:

  • przyłączenie się do Europejskiego Obszaru Ekonomicznego, czyli porozumienie między Unią Europejską a Europejskim Stowarzyszeniem Wolnego Handlu (EFTA), do której należą Norwegia, Szwajcaria, Islandia i Liechtenstein, jako jej trzeci człon;
  • wstąpienie do EFTA ;
  • unia celna z Unią Europejską na wzór Turcji;
  • porozumienie o wolnym handlu z UE na wzór Kanady;
  • ograniczenie się w wymianie handlowej z Unią do stosowania taryfowej Klauzuli Największego Uprzywilejowania w ramach regulacji Światowego Stowarzyszenia Handlu.

Wachlarz tych opcji pokazuje, że Wielka Brytania w razie opuszczenia UE będzie musiała znaleźć kompromis między zakresem dostępu do jednolitego rynku europejskiego (to jest zwolnienia z taryfowych i pozataryfowych barier), a niezależnością od europejskich regulacji w zakresie handlu. W raporcie Komitetu Spraw Zagranicznych Izby Gmin z 2013 r. czytamy, że przykład Norwegii i Szwajcarii nie może być wzorem dla UK po ewentualnym opuszczeniu Unii, ponieważ te kraje w wymianie z UE muszą dostosowywać się do unijnych regulacji, ale nie mają żadnego wpływu na kształtowanie tych regulacji.

Powrót taryf, licencji, kwot, certyfikatów...

W tym świetle traci nośność argument, którym jest najczęściej uzasadniane dążenie do wyjścia z UE. Mianowicie przekonanie, że rynek unijny krępuje zbyt wiele regulacji, ustalono zbyt wiele standardów, które powinny być prerogatywami krajowych ustawodawców. Jednakże po wyjściu brytyjskie produkty nie będą miały już wolnego dostępu do jednolitego rynku, czyli sytuacja wróci do stanu sprzed 1992 r. Wrócą różne nietaryfowe bariery, w tym jak dotyczące kontroli żywności, zdrowotności roślin, przepisy weterynaryjne itp. Poza tym wrócą licencje importowe. W następstwie wzrosną koszty handlu, które pociągną za sobą wzrost cen dla konsumentów.

Natomiast zniknie to, co jest teraz kluczem do wspólnego rynku, to jest jest wzajemne uznawanie. To znaczy, że jest kraj członkowski jest zobowiązany do wpuszczenia na własny rynek produktu wyprodukowany w innym kraju, jeśli tylko jest on wprowadzony na rynek zgodnie z unijnymi przepisami. Po Brexicie wymiana między UK i UE będzie wymagała dodatkowego certyfikowania. Ale tutaj to głównie Brytyjczycy będą musieli się dostosować do unijnych standardów, a nie odwrotnie.

Szkoci za Unią

Na ostatniej, odbywającej się do roku w pierwszym tygodniu stycznia konferencji w Oksfordzie, gdzie brytyjscy farmerzy spotykają się z naukowcami i politykami ( The Oxford Farming Conference), szkocki minister rolnictwa, Richard Lochhead, powiedział, że wyjście z Unii Europejskiej byłoby nieszczęściem dla brytyjskich farmerów. Przestrzegł on rząd w Londynie przed „ryzykowaniem losu dziesiątków tysięcy farmerów oraz przemysłu spożywczego”. Wspólną politykę rolną UE nazwał on „tarczą ochronną” farmerów. Występując przed delegatami argumentował on, że Brexit wystawiłby brytyjskich farmerów na łaskę światowego rynku w sytuacji, gdy ich europejscy konkurenci otrzymują bezpośrednie dotacje. Bez tych dopłat wielu farmerów nie miałoby szans utrzymać się na powierzchni.

Tak samą twierdzą analitycy londyńskiej agencji Agra Europe, która zajmuje się rynkami rolnymi. W opublikowanym właśnie raporcie Preparing for Brexit twierdzą oni, że tylko 10 proc. farm jest w stanie przeżyć bez dopłat z Brukseli, które obecnie stanowią od 35 do 50 proc. ich dochodu brutto. Dla większości unijne dopłaty, to różnica między zyskiem a stratą w rocznym bilansie. Łącznie jest to od 3,5 do 4 funtów miliardów rocznie. Po wyjściu z Unii rząd brytyjski nie będzie w stanie dać farmerom – twierdzą autorzy raportu - więcej niż 1 miliard funtów rocznie. A bez dostępu do europejskiego rynku na obecnych warunkach będą oni zależni od wahań światowego rynku, gdzie panuje ostra konkurencja.

NFU na razie milczy

Inna konsekwencją może być wyprowadzenie się z UK wielkich międzynarodowych firm spożywczych, a poza tym brytyjscy farmerzy nie będą mogli już werbować robotników sezonowych z Bułgarii i Rumunii.

Przytoczone wcześniej stanowisko szkockiego ministra nie dziwi, ponieważ to szkoccy farmerzy mają najwięcej do stracenia na Brexicie, ponieważ oni dostają najwięcej unijnych dopłat. Może to doprowadzić – twierdzą analitycy Agra Europe – do zaostrzenia napięć wewnątrz Zjednoczonego Królestwa, a nawet, po dojściu do Brexitu, do zorganizowania w Szkocji nowego referendum niepodległościowego, tym razem w celu pozostania w Unii.

Nie wszyscy mają zaufanie do raportu Agra Europe. Jeden z blogerów wskazał, że agencja ta sama jest beneficjentem zleceń z Brukseli, a więc jej bezstronność jest pod znakiem zapytania. Znamienne jest, że potężna, licząca 55 tysięcy członków, National Farmers Union – której opinia byłby dla farmerów najbardziej miarodajna - nie zajęła jeszcze zdecydowanego stanowiska za czy przeciw wyjściu z Unii. Oczekuje ona na rezultat negocjacji Camerona ze swoimi unijnymi partnerami. Jeszcze jeden dowód na niezmierną złożoność zagadnienia, co jest zresztą charakterystyczne dla rolnictwa.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 16.11.2015

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.2900 

Do W. Brytanii5.3290 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera