Przelewy do Polski 5.2600 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3950 -0.07% 

Przelewy do Polski 5.2600 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3950 -0.07% 

Spór wokół nowych umów dla lekarzy stażystów

Na Wyspach rozgorzała w ostatnich dniach debata pomiędzy rządem a Brytyjskim Stowarzyszeniem Medycznym (BMA- Bristish Medical Association) i lekarzami – stażystami (junior doctors), pozostającymi na kontraktach w ramach NHS, których liczba sięga blisko 50 tysięcy osób.

Nowe umowy wprowadzone mają być w Anglii, podczas gdy Szkocja i Walia pozostanie przy starych warunkach, a Północna Irlandia nie podjęła jeszcze decyzji. Poziom emocji daleko wykroczył poza „brytyjską normę zachowań” znaną z powściągliwości, gdyż protestujący przeciwko wprowadzeniu nowych zapisów medycy wyszli już na ulice m.in. Londynu, Belfastu i Nottingham, by głośno wyrazić swe oburzenie. Czy grozi nam zatem strajk w szpitalach?

Nowe godziny pracy = więcej godzin pracy?

Zreformowane umowy mają wejść w życie w sierpniu przyszłego roku i zastąpić te obecne, wywodzące się sprzed blisko 25 lat, uważane przez ekspertów za „przestarzałe” i „niesprawiedliwe”. BMA stanowczo odmawia zgody na nowe warunki pracy, podkreślając, że uregulowania nie chronią w wystarczającym stopniu pracowników sektora medycznego przed dużą liczbą nadgodzin i zbyt niską płacą. Ze swej strony Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że nie zamierza obcinać medykom wynagrodzenia, czy zmuszać ich do dłuższego dnia pracy bądź przymusowych „overtimów”. Najwięcej protestów budzi jednak zmiana tzw. „normalnych godzin pracy”, które obecnie definiuje się jako czas od poniedziałku do piątku między godziną 7.00 a 19.00. Kontrakty proponowane przez ministerstwo wydłużą ten okres, lekarze będą musieli być dyspozycyjni również w sobotę, a oprócz tego, każdego dnia aż do godziny 22.00. W obecnym systemie lekarze pracujący w weekendy zarabiają więcej, co zdaniem przedstawicieli rządu zniechęca ich pracodawców do przydzielania im godzin dyżurów właśnie w soboty i niedziele. Lekarze obawiają się również, że ich tydzień pracy ulegnie wydłużeniu,  a aby utrzymać zarobki na obecnym poziomie będą musieli pracować po prostu więcej.

Impas w rozmowach

Argumenty obu stron wydają się być mocne, a negocjacje jak na razie utknęły w martwym punkcie. Brytyjskie Stowarzyszenie Medyczne odmawia rozpoczęcia rozmów, nie zgadzając się na narzucane im przez rząd warunki, a gabinet ze swej strony chce dyskusji o pakiecie reform jako całości. Wydaje się również, że cierpliwość ministra Jeremiego Hunta wyczerpuje się; kolejnym posunięciem może być próba obejścia BMA i odwołania się bezpośrednio do opinii lekarzy. Doradcy nawołują wszystkie strony do powrotu do stołu negocjacyjnego, jednak na razie wydaje się mało prawdopodobne, by doszło do tego w najbliższym czasie. Na chwilę obecną ponad 50 tys. lekarzy, których będą dotyczyły nowe przepisy, będzie przez dwa tygodnie, począwszy od 5 listopada, głosować w sprawie podjęcia akcji strajkowej. Po raz ostatni doszło do takiej sytuacji w sektorze medycznym w 2012, kiedy to kością niezgody między ministerstwem a jego pracownikami była wysokość płac.

Wygrani i przegrani

Argument finansowy pojawia się i tym razem; szacuje się, że w rezultacie zmian wynagrodzenie może spaść o 15%. Enigmatyczne słowa ministra, który „pocieszył” lekarzy, że większość z nich będzie zarabiała tyle samo co wcześniej tylko dolały oliwy do ognia. Nie po raz pierwszy wśród przedstawicieli medycznej profesji pojawiają się bowiem opinie, że ich wykształcenie i ciężka praca są przez władze niedoceniane. Beneficjentami nowych rozwiązań mogą być praktykujący te specjalizacje, na które zapotrzebowanie jest mniejsze w nietypowych godzinach przyjęć, np. dermatolodzy. Ci natomiast, którzy dotychczas często pracowali późnym wieczorem i w weekendy, na przykład anestezjolodzy i chirurdzy, mogą wobec „znormalizowania” godzin uzyskać mniejsze wynagrodzenia, gdyż stracą dobrze płatne nadgodziny. Eksperci resortu uważają jednak, że reformy umów są konieczne dla podniesienia jakości usług NHS przez siedem dni w tygodniu, a w tym właśnie kierunku zmierzają konsekwentnie najnowsze posunięcia władz.

Czy lekarze mogą strajkować?

Mogą, oprócz tych, którzy pracują na ostrych dyżurach i których obowiązki w jakikolwiek sposób tych oddziałów dotyczą. Ostatnia akcja strajkowa z 2012 roku była pierwszą tego typu po blisko 40 latach i pokazała, w jak dużym stopniu system zależy od tzw. junior doctors. Jeśli odrzucą oni tę formę protestu, wówczas podejmą tzw. strajk włoski, który charakteryzuje się m.in. skrupulatnym wypełnianiem procedur i najdokładniejszym przestrzeganiem obowiązujących norm. W tym wypadku zapowiedzieli oni również, że odmówią pracy w nadgodzinach. Czy „groźby” zaprzestania wykonywania obowiązków skłonią ministra zdrowia do bardziej ugodowego podejścia i odsuną wizję pustych gabinetów i szpitali? Jak na razie wydaje się to wątpliwe.

 

Opracowanie: Małgorzata Solińska, England.pl, 23.10.2015

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.2900 

Do W. Brytanii5.3290 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera