Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

W UK wyrzuca się najwięcej żywności w Europie

Co roku w Unii Europejskiej wyrzuca sie 89 milionów ton żywności, która mogłaby zostać wykorzystana zgodnie z przeznaczeniem, gdyby zaszły odpowiednie ku temu warunki. Szacuje się, że o ile nie zostaną przedsięwzięte żadne środki zaradcze, do 2020 roku ilość ta wzrośnie do 126 milionów ton.

Eksperci podkreślają negatywne znaczenie tego zjawiska dla gospodarki, środowiska i społeczeństwa; mówią o utraconych zyskach, problemach z utylizacją i jej wysokich kosztach, a także słabnącym poczuciu obywatelskiej odpowiedzialności.

Niechlubne zwycięstwo

Na pierwszym, mało zaszczytnym miejscu w rankingu państw, w których zjawisko to przybiera największą skalę, znajduje się Zjednoczone Królestwo, gdzie w 2014 nie wykorzystano blisko 20 milionów ton nadającego się do spożycia jedzenia. Co ciekawe, tutejsze supermarkety i handel restauracyjny są odpowiedzialne tylko za niewielki procent powyższego marnotrawstwa, największym winowajcą okazują się być nasze... gospodarstwa domowe. Dla przykładu Asda, Co-operative Food, M&S, Morrisons, Sainsbury’s, Tesco i Waitrose, które to sieci wspólnie stanowią 87% brytyjskiego rynku sprzedaży żywności detalicznej, wyrzuciły w 2013 roku „zaledwie” 200 tys. ton jedzenia. I choć to olbrzymia liczba, to stanowi ona tylko nieco powyżej 1 % wszystkich produktów, które trafiły w danym czasie na śmietnik na Wyspach. Podobnie rzecz się ma w innych krajach kontynentu, choć właśnie w UK wina indywidualnych klientów jest największa. W skali światowej mówi się corocznie o blisko 2 miliardach ton zmarnowanego jedzenia. Natomiast przedstawiciele Organizacji Narodów Zjednoczonych przypominają jednoznacznie, że zmniejszenie marnotrawstwa na świecie zaledwie o jedną czwartą wyeliminowałoby problem głodu na Ziemi.

Oferty kuszą do większych zakupów

Gdzie należy szukać korzeni tej paradoksalnej bolączki dzisiejszych czasów? Wśród czynników, które się do tego przyczyniają wymienia się nadmiernie restrykcyjne podejście do sprzedaży wyłącznie do daty przydatności do spożycia. Innym dość powszechnym powodem są wygórowane żądania klientów co do kosmetycznego wyglądu i jakości, na przykład często lekkie uszkodzenie opakowania czy samego produktu uniemożliwiają sprzedaż. Inną przyczyną jest fakt, że po prostu kupujemy zbyt dużo, dowodząc tym samym w jak bardzo komercyjnej cywilizacji żyjemy. Oferty typu „buy one get one free”, „3 for the price of 2” czy upusty do rachunków po przekroczeniu pewnej kwoty kuszą do robienia większych zakupów, niż to w rzeczywistości potrzebne. Właśnie najwięcej żywności nabytej przy takich „okazjach” ląduje potem w koszu. Co też zapewne znamienne dla naszych czasów, wiele osób utraciło, bądź też nigdy nie wyrobiło sobie zdolności zagospodarowania niewykorzystanych „resztek”. Podgrzanie wczorajszego obiadu jest dla wielu zwyczajnie nie do pomyślenia, bo nikt wokół już tak nie robi. A przecież jeszcze pokolenie naszych babci, które potrafiły „zrobić coś z niczego”, umiejętność tę miały opanowaną do perfekcji. W skali przemysłowej często mówi się o złym przechowywaniu żywności, również podczas transportu, i tu najczęściej dochodzi do znaczących strat, co ma również miejsce w biedniejszych krajach.

Na pomoc przychodzą media społecznościowe i organizacje charytatywne

Jednym ze środków zaradczych stosowanych w Europie jest ustawodawstwo, które nakazuje sieciom wielko-powierzchniowych sklepów oddawanie żywności, której nie udało się sprzedać, na cele charytatywne. Podobne działania realizuje się również w UK, ostatnio np. Mark&Spencer podjęło realizację projektu, w którym używać będzie portali mediów społecznościowych, by ułatwić kontakt między swoimi wszystkimi 500 sklepami, a filiami organizacji dobroczynnych i bankami żywności. Powyższy producent, który zobowiązał się zmniejszyć do 2020 roku o jedną piątą ilość zmarnowanej żywności, od blisko roku testował program w swoich 45 punktach i po uzyskaniu pozytywnych rezultatów zamierza wprowadzić go na wiosnę w całym kraju przy wykorzystaniu aplikacji Neighbourly. Podobny projekt rozpoczęło Tesco we współpracy z FareShare, jedną z charity zajmującą się dystrybuowaniem żywności, która działa od 2004 roku. Odbiera ona „niechcianą” żywność m.in. z supermarketów, sieci restauracyjnych, piekarni i dystrybuuje pomiędzy ponad 2 tys. organizacji w UK, które przekazują ją bezpośrednio potrzebującym. W ubiegłym roku zagospodarowano w ten sposób 7,5 tys. ton jedzenia o szacunkowej wartości 20 milionów funtów. Co ciekawe, siostrzana organizacja tego typu we Francji „ratuje” w ten sposób ponad 100 tys. ton produktów rocznie, a jej odpowiedniki w innych krajach europejskich również biją Wielką Brytanię na głowę, jeśli chodzi o wyniki.

Powyższe działania, choć godne pochwały, nie zmienią zasadniczo sytuacji, za którą w większości odpowiedzialne są gospodarstwa domowe - o ile nie nastąpi zmiana mentalności. Pewną grupę zwolenników zyskują sobie oddolne ruchy konsumenckie, takie jak Love Food Hate Waste, które promują pozytywne zachowania konsumenckie i uświadamiają społeczeństwu skalę zjawiska. Podają one na przykład proste sposoby na bardziej racjonalne wykorzystanie żywności i ekonomiczniejsze robienie zakupów. Jednak do poprawy sytuacji jest jeszcze daleko, a agencje rządowe twierdzą, że „War on waste” jest dopiero przed nami.

 

Opracowanie: Małgorzata Solińska, England.pl, 16.10.2015

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.3200 

Do W. Brytanii5.3590 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera