Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

Wrogowie i przyjaciele borsuka

Borsuk (po angielsku badger) jest w Wielkiej Brytanii, w przeciwieństwie do Polski, zwierzęciem chronionym, nie wolno na niego polować, choć nie jest gatunkiem zagrożonym. Nie znaczy to jednak, że ten nieduży ssak z rodziny łasicowatych może na wyspach czuć się bardziej bezpieczny niż u nas. Pod jego adresem padają tam ciężkie oskarżenia, z którymi nie wszyscy się zgadzają. Stąd borsuk stał się powodem ostrych kontrowersji, debat w Parlamencie, jego paskowana, wydłużona głowa często gości na czołówkach serwisów informacyjnych, a ekologowie organizują demonstracje w jego obronie.

Kto jeździ po angielskich drogach po zmroku i nocą, ten mógł natknąć się na borsuka. Ocenia się, że corocznie pod kołami samochodów ginie około 50 tys. tych zwierząt. Trudno jest policzyć ile osobników żyje w całej Wielkiej Brytanii. Natomiast łatwiej jest ustalić ilość rodzin borsuczych, ponieważ zajmują one dość stałe gniazda, to jest rozległe i wielopiętrowe norowiska, w których żyje od dwu do kilkunastu osobników. W Anglii i Walii takich gniazd ma być obecnie w około 71 tysięcy, a więc liczba osobników z pewnością przekracza ćwierć miliona.

Mycobacterium bovis

Wrogami borsuka są od dawna hodowcy bydła, ponieważ okazało się, że jest on nosicielem bakterii Mycobacterium bovis, która powoduje gruźlicę bydła, po angielsku bovine tuberculosis, w skrócie bTB. Twierdzą oni, że do zakażenie bydła dochodzi w następujący sposób. Borsucze rodziny znaczą odchodami granice swoich terytoriów o wielkości od 40 do 180 hektarów. Wiatr rozwiewa wysuszony kał po pastwiskach i tak prątki bTB trafiają do krowich żołądków. Zwalczać borsuki zaczęto w latach 60. i stosowano wtedy ich wybijanie między innymi przez gazowanie ich nor. Te i inne metody stosowali farmerzy na swoich polach. Aby położyć kres tym indywidualnym inicjatywom Parlament uchwalił, pod naciskiem ekologów, ustawę Badgers Act 1973, która zabrania zabijania, odławiania i niszczenia siedlisk tych zwierząt bez specjalnego zezwolenia.

Szczucie borsuka

Warto tu nadmienić, że borsuki bywają też chwytane do organizowania nielegalnych walk z psami, tzw. badger-baiting, jako formy podziemnego hazardu. Ten stary angielski „sport” jest nielegalny już do 1843 r., kiedy zabroniono go ustawą Cruelty to Animal Act. Równocześnie nielegalne stało się wtedy organizowanie walk niedźwiedzi z psami, t.j. bear-baiting. Niedźwiedzi w Wielkiej Brytanii dawno nie ma, ale prasa donosi czasem o wykryciu przez policję przypadku łowienia borsuków dla celów tej barbarzyńskiej rozrywki, szczególnie w Szkocji.

Skokowy wzrost zachorowalności bydła na bTBw ciągu ostatnich 25 lat wiązany jest z wzrostem liczby borsuków, ponieważ ich populacja podwoiła się właśnie w tym właśnie okresie. Najbardziej dotknięte są południowo-zachodnie hrabstwa Anglii i Walii, a szczególnie Gloucestershire. Według danych rządowych wykrycie ogniska bTB w określonej farmie pociąga za sobą koszty wielkości około 30 tys. funtów, z czego 20 tys. pokrywa rząd (kompensacja za obowiązkową likwidację zwierząt i testy), a 10 tys. sam farmer (strata zwierząt i ograniczenia w rozporządzaniu swoim stadem). Co roku na w całym Zjednoczonym Królestwie na zwalczanie tej choroby wydaje się 155 mln funtów.

Defra i NFU

Według rządu, to jest dokładniej brytyjskiego ministerstwa rolnictwa – którego nazwa brzmi Departament Środowiska, Żywności i Spraw Wiejskich, w skrócie Defra – zwalczanie tej choroby należy w Anglii do najważniejszych problemów ochrony zdrowia zwierząt. Wymieniane są następujące powody bezpośredniej interwencji rządu w zwalczaniu bTB:

  • ochrona zdrowia publicznego i zaufania w bezpieczeństwo procesu produkcji żywności trafiającej do handlu,
  • ochrona i promocja zdrowia oraz dobrobytu zwierząt,
  • przestrzeganie międzynarodowych, szczególnie unijnych, oraz krajowych norm oraz utrwalanie opinii o Wielkiej Brytanii jako kraju bezpiecznej i wysokojakościowej żywności,
  • utrzymywanie w Anglii wydajnego oraz stabilnego sektora produkcji mięsa i nabiału przez dbanie możliwości dla handlu międzynarodowego oraz minimalizowanie oddziaływania na środowisko,
  • redukcja obciążenie podatników kosztami zwalczania choroby bTB.

Defra przed kilku laty kierując się opiniami ekspertów usankcjonowała pilotażowy odstrzał ustalonej liczby borsuków na wybranych obszarach trzech hrabstw, które właśnie się zakończyło. Miało to być 70 proc. populacji na tych terenach. Odstrzeliwano dwoma metodami, po uprzednim złowieniu zwierzęcia w klatce oraz tak zwane wolne strzelanie. Od początku gorącym zwolennikiem i promotorem tej metody zwalczanie bTB jest potężny związek angielskich i walijskich farmerów National Farmers Union.

Niejednoznaczne rezultaty

Zabijanie borsuków od początku napotkało na sprzeciw nie tylko wśród ekologów i miłośników dzikich zwierząt, ale jest kontrowersyjne także w kręgach eksperckich. Osiągnięte dotychczas rezultaty są niejednoznaczne i trudne do interpretacji ze względu na niezwykłą złożoność tego problemu. Na razie trudno jest ustalić związek między wybijaniem a częstotliwością i zasięgiem choroby. Jako alternatywę dla odstrzału podaje się szczepienie przeciw bTB zarówno bydła, jak i borsuków. Jednakże to także jak na razie jest skomplikowane i kosztowne. Wydaje się, że nie ma tutaj prostych rozwiązań.

Liczni obrońcy borsuków zorganizowali się w grupę o nazwie Team Badger. Jak sami o sobie piszą na swojej stronie są koalicją krajowych i lokalnych organizacji reprezentujących miliony obywateli, którym na sercu leży dobro dzikich zwierząt. „Odrzucamy rządową politykę wybijania borsuków jako bezmyślną, nienaukową i niedopuszczalną. Wierzymy, że najbardziej skuteczną i uprawnioną metodą sprzeciwu wobec odstrzału borsuków są pokojowe i praworządne działania poparte racjonalnymi argumentami, naukowymi danymi oraz występowanie na drogę prawną. Jesteśmy przekonani, że w dłuższej perspektywie gruźlica bydła może zostać opanowana zastosowaniem szeregiem środków bez uciekania się do wybijania dzikich zwierząt.

Kozioł ofiarny

Dużo ostrzejsza w krytyce rządowej polityki jest Viva - międzynarodowa organizacja obrońców zwierząt i promocji bezmięsnej diety. Według Vivy borsuk stał się kozłem ofiarnym nieprawidłowości w hodowlanym biznesie. Czytamy na jej stronie, że zarażanie się chorobą bTB przebiega głównie między stadami i bardziej słuszne jest stwierdzenie, że to borsuki zarażają się do pasących się krów. Hodowla bydła mlecznego stała się w Wielkiej Brytanii niezwykle intensywna. Od lat 70. podwoiła się liczebność stad i obecnie krowy produkują więcej mleka niż kiedykolwiek przedtem. Nowonarodzone cielęta są odbierane im już po 48 godzinach i od razu są znowu zapładniane, aby utrzymać wysoką mleczność. I tak się eksploatuje zwierzę przez cztery do pięciu lat, a potem odsyła do rzeźni. Tak intensywnie eksploatowane zwierzę, traktowane wyłącznie jak maszyna produkcyjne, znajduje się w ciągłym stresie i ma osłabiony system immunologiczny. Według Vivy, na borsuki próbuje się zrzucić winę za skutki bezwzględnej pogoni za zyskiem i okrucieństwo w stosunku do krów, błędnie testowanie, złe gospodarowanie.

Zmagania przeciwników i zwolenników strzelania do borsuków toczą się nadal i te sympatyczne robakojady ciągle nie mogą być pewne swego losu, szczególnie w Gloucestershire.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 16.10.2015

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.3200 

Do W. Brytanii5.3590 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera