Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

Brexit - obawy imigrantów i ekspatów

Brexit, jak krótko nazwano ewentualne odseparowanie się wyspiarzy, może także skomplikować życie tak zwanych ekspatów, czyli Brytyjczyków, którzy z różnych powodów, prywatnych lub zawodowych, latami mieszkają w krajach Unii lub planują tam zamieszkać.

Zaplanowane na koniec 2017 r. referendum w sprawie przynależności Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej największy niepokój wywołuje u ludzi, których ewentualny rozwód UK z UE dotknąłby najbardziej bezpośrednio. Przede wszystkim są to żyjący w UK imigranci z krajów Unii - ich liczba zbliża się do 2,7 mln - którzy nie mają brytyjskiego obywatelstwa i w większej części, jak setki tysięcy Polaków, nie odczuwali dotąd potrzeby starania się o paszport z koronowanym lwem i jednorożcem na okładce. Unijne obywatelstwo zapewnia im status niewiele różniący się od tubylców o ile nie mają ambicji kandydowania do Parlamentu lub robienia kariery w siłach zbrojnych.

Brexit, jak krótko nazwano ewentualne odseparowanie się wyspiarzy, może także skomplikować życie tak zwanych ekspatów, czyli Brytyjczyków, którzy z różnych powodów, prywatnych lub zawodowych, latami mieszkają w krajach Unii lub planują tam zamieszkać. Ich liczba jest szacowana na blisko dwa miliony, w tym 400 tysięcy emerytów, którzy wolą korzystać z owoców pracowitego życia tam, gdzie więcej słońca – południowej Francji, Italii, Grecji, Hiszpanii. W tej ostatniej brytyjskich ekspatów jest najwięcej, według BBC ich liczba zbliża się do 800 tysięcy, a więc przeszło cztery razy więcej niż hiszpańskich obywateli mieszkających w W. Brytanii.

Imigranci i ekspaci

Jedni i drudzy po wyjściu Wielkiej Brytanii z EU staliby się „bardziej cudzoziemcami” niż to jest obecnie. Nie mówiąc jeszcze o możliwości przywróceniu obowiązku wizowego, to już przy przekraczaniu granic – ci pierwsi do UK, drudzy do EU - musieliby się poddać procedurom, o których już zdążyli zapomnieć. Koniec uprzywilejowanej, szybkiej ścieżki kontroli paszportowej, zamiast tego przejście, gdzie siedzi kontroler imigracyjny i może zapytać o cel i czas wizyty, dowód posiadania środków na pobyt, biletu powrotnego, zamiaru zatrudnienia się itp. Oczywiście jeszcze bardziej brzemienne w skutki byłby status cudzoziemców mieszkających na stałe, a więc korzystanie ze służby zdrowia, podejmowania pracy, prowadzenie biznesu itp., płacenie podatków, transfer pieniędzy, traktowanie zagranicznych emerytur, koszty studiowania młodzieży, przyjazdu członków rodziny w odwiedziny...

W retoryce eurosceptyków, przede wszystkim ukipowców (UK Independence Party) Nigela Farage'a, główny akcent kładzie się na nadmierną imigrację, drenowanie przez przybyszy brytyjskiego systemu socjalnego. Kij ma jednak dwa końce, brytyjscy ekspaci też korzystają z zasiłków socjalnych w krajach rezydowania, a bilans już nie jest tak oczywisty jakby ukipowcy chcieli. The Guardian podał w styczniu tego roku niepełną statystykę obejmującą 23 kraje Unii Europejskiej. Wynika z niej, że w tych krajach co najmniej 30 tys. obywateli UK pobiera zasiłek dla bezrobotnych. Namierzono nawet dwu w Polsce i pięciu w Słowacji, ale najwięcej jest oczywiście w bogatych krajach północnej Europy. Okazuje się cztery razy więcej Brytyjczyków pobiera zasiłki w Irlandii, niż odwrotnie, a jeśli chodzi o Niemcy to proporcja jest trzech do jednego. W dziewięciu krajach – Finlandia, Szwecja, Dania, Belgia, Luksemburg, Niemcy, Austria, Francja i Irlandia – pobiera zasiłki dla bezrobotnych 2310 Brytyjczyków. Odwrotnie na zasiłku w UK jest tylko 8720 obywateli z wymienionych krajów.

Brytyjczycy na zasiłkach w krajach UE

Według Dr Roxany Barbulescu, badaczki z Uniwersytetu w Sheffield, nie ma dysproporcji jeśli porównać odsetek imigrantów pobierających zasiłki w UK z brytyjskim ekspatami w krajach EU. Jest to około 2,5 % populacji jednych i drugich, a więc trudno to nazwać nadmiernym obciążeniem dla socjalnych budżetów tych krajów. Także Polacy nie odbiegają od tej proporcji mimo wyróżniania się liczbą bezwzględną, blisko 15 tys. pobierających zasiłki, ale jest to oczywiście wynik wielkości całej populacji. Natomiast Hiszpanie mogą argumentować, że ze względów demograficznych brytyjscy ekspaci są dużo większym obciążeniem dla ich systemu socjalnego niż odwrót. Hiszpanie w Wielkiej Brytanii to głównie ludzi w wieku produkcyjnym, którzy tam pojechali pracować, natomiast średnia wieku kilka razy liczniejszych Brytyjczyków w Hiszpanii jest dużo wyższa, z dużym odsetkiem emerytów, którzy z naturalnych powodów w znacznie wyższym stopniu angażują służbę zdrowia tego kraju.

Brytyjczycy po ewentualnym Brexicie mogliby wpaść na pomysł zniwelowania powstałych niedogodności dla swoich ekspatów przez podpisanie dwustronnych umów o wzajemnych udogodnieniach dla obywateli swoich i drugiej strony na wzór Szwajcarii i Norwegii. W praktyce oznaczałoby to inne traktowanie Hiszpanów, Holendrów czy Niemców w porównaniu z Rumunami i Bułgarami, bo o to właśnie głównie chodzi eurosceptykom – powstrzymanie imigracji z biedniejszych krajów wschodniej Europy. Jednakże tu pojawia się komplikacja, Rumunia i Bułgaria są członkami UE, a więc odmienne traktowanie ich obywateli wywołałoby z pewnością sprzeciw Brukseli wobec niedopuszczalnej dyskryminacji mieszkańców części unijnego obszaru.

Naturalizacja?

Zabezpieczenie się przed skutkami ewentualnego Brexitu może być wystąpienie o naturalizację. W Wielkiej Brytanii można to uczynić po sześciu latach nieprzerwanego rezydowania. Proces naturalizacyjny trwa prawie rok i nie jest tani, około 1000 funtów od dorosłej osoby. Dziennikarze dziennika The Guardian sugerują, że zaczyna się jakiś gwałtowny wzrost starań o uzyskania drugiego paszportu wśród obydwu omawianych kategorii, ale są to raczej spekulacje trudne do zweryfikowania. Notowany od 2010 r. znaczny wzrost liczby naturalizacji imigrantów w UK z krajów, który przystąpiły do UE w 2004 r. wynika po prostu z faktu, że wtedy upłynęło właśnie owe sześć lat. Jednakże nie są to duże liczby i w 2014 r. nadal przybysze byłych brytyjskich kolonii daleko wyprzedzali imigrantów z UE (patrz tabela).

Poza tym jest mało prawdopodobne, aby nawet w wyniku hipotetycznego Brexitu sytuacja zasiedziałych w UK migrantów miała się tak radykalnie zmienić, że byliby zmuszeni do wyjazdu. Na taką rewolucję brytyjska gospodarka na pewno nie może sobie pozwolić. Podobnie byłoby z ekspatami w krajach UE. Mogą jedynie nastąpić utrudnienia w przyjmowaniu nowych. Nie ma powodów do paniki.

 naturalizowani-UK

Górna dziesiątka krajów, z których pochodzi najwięcej imigrantów naturalizowanych w UK w 2014 r. Źródło: Home Office, Immigration Statistics July – September 2014.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 20.08.2015

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.3200 

Do W. Brytanii5.3590 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera