Przelewy do Polski 5.2600 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3950 -0.07% 

Przelewy do Polski 5.2600 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3950 -0.07% 

Czy rząd zmusi imigrantów do nauki angielskiego?

Ed Milliband, były przywódca opozycyjnej brytyjskiej Partii Pracy, powrócił niedawno na pierwsze strony gazet odnosząc się do problemu integracji imigrantów. Polityk stwierdził, że rząd zrobił dotychczas „za mało” w tej kwestii, zwłaszcza jeżeli chodzi o „integrację językową”. Wezwał Partię Konserwatywną premiera Davida Camerona do wypracowania mechanizmu, zgodnie z którym osoby osiedlające się na Wyspach Brytyjskich będą musiały przed przyjazdem wykazać się znajomością języka angielskiego.

Dziedziczenie problemów

Według statystyk ponad 800 tys. osób napływowych żyjących obecnie na Wyspach Brytyjskich nie zna języka angielskiego. I nie chodzi bynajmniej o nowo przybyłych, tylko o tych, którzy zamieszkują tu już od wielu lat. Z tej liczby ponad połowa pozostaje bez zatrudnienia. Eksperci mówią wręcz o „dramatycznych różnicach”, jeśli porównuje się poziom życia tej grupy z resztą społeczeństwa. Ich szanse na znalezienie pracy bez protekcji są bliskie zeru. Co jeszcze bardziej niepokojące, dzieci rodziców, którzy nie mówią po angielsku, kończą z reguły edukację tuż po szkole średniej, co w oczywisty sposób zamyka im dostęp do lepiej płatnego zatrudnienia i podniesienia swojego statusu życiowego. Od momentu opanowania języka w stopniu komunikatywnym służą również jako tłumacze dla swoich rodziców, którzy tym bardziej tracą w związku z tym ostatnią motywację do nauki, opierając się odtąd na pomocy swych dzieci.

Brak języka – brak integracji

Problem nieznajomości języka częściej spotykany jest wśród kobiet, zwłaszcza wśród imigrantów z Pakistanu i Bangladeszu. Panuje pomiędzy nimi zwyczaj sprowadzania żony z ojczyzny, a przypadki żenienia się z przedstawicielkami własnej społeczności urodzonymi w UK należą do rzadkości. Organizacje zajmujące się wykluczeniem społecznym biją w tej kwestii na alarm, podkreślając, że brak znajomości miejscowego języka zamyka na zawsze drogę do integracji i zazwyczaj wiąże się również z innymi patologicznymi zjawiskami, takimi na przykład jak przemoc w rodzinie. Wśród tak zwanej „nowej” fali imigracji, czyli w kręgu osób, które osiedliły się w ostatniej dekadzie, zjawisko to jest zauważalne między osobami pochodzącymi z Rumunii. Obywatele tego kraju stali się widoczną mniejszością w północnym i wschodnim Londynie, gdzie osiedlają się całymi grupami, często zajmując sąsiadujące ze sobą mieszkania i pracując wspólnie w firmach budowlanych, gdzie porozumiewają się wyłącznie we własnym języku. Robią zakupy we własnych sklepach, a odwiedzając lekarza korzystają zawsze z pomocy tłumacza, nic ich więc nie motywuje do nauki.

Network working

Zatrzymajmy się na chwilę przy tych, którym, mimo braku znajomości angielskiego udało się znaleźć pracę. Ich liczbę szacuje się na niecałe 400 tys., a ponad dwie trzecie z niej stanowią mężczyźni. Z danych rządowych wynika, że prawie bez wyjątków zarabiają oni najniższą krajową stawkę i pracują często w trudnych warunkach, z reguły na farmach, w fabrykach i przy sprzątaniu. Jak jednak bez znajomości języka znajdują oni zatrudnienie? Odpowiedzią na to pytanie jest tzw. network working, czyli podejmowanie zajęcia z polecenia kogoś, kto już w danym miejscu pracuje. W ten sposób często całe grupy danej narodowości „opanowują” restaurację bądź daną firmę, a ich język ojczysty staje się w ten sposób jedynym obowiązującym w miejscu pracy. Nierzadko zjawisko to dotyczy całych rodzin, których wszyscy członkowie pomagają sobie wzajemnie, ustalając między sobą podział godzin, terminy wakacji, zastępstwa itd.

A może jednak po angielsku?

Wezwanie opozycji rzucone rządowi może trafić na podatny grunt w społeczeństwie, które patrzy na dramatyczne sceny z udziałem imigrantów rozgrywające się w Calaise. Poprawność polityczna dotychczas zabraniała krytykować sposób, w jaki żyją obecne na Wyspach Brytyjskich mniejszości, nakazując zawsze tolerować odmienne tradycje i sposób życia. Wkrótce jednak może się okazać, że w obliczu coraz silniejszego wyalienowania dużych grup społecznych władze będą musiały zareagować i dla dobra całości społeczeństwa przyjąć, że wspólny język to absolutne minimum i – pierwszy warunek osiedlenia się w UK.

 

Opracowanie: Małgorzata Solińska, England.pl, 06.08.2015

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.2900 

Do W. Brytanii5.3290 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera