Przelewy do Polski 5.2000 1.36% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3250 1.06% 

Przelewy do Polski 5.2000 1.36% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3250 1.06% 

Pranie pieniędzy po brytyjsku

David Cameron powiedział 28 lipca w czasie wizyty w Singapurze, że Wielka Brytania przestanie być “bezpieczną przystanią” dla nielegalnie zdobytych pieniędzy napływających tu z całego świata. Premier zadeklarował, że zostanie położony kres praktyce kupowania przez cudzoziemców domów w Wielkiej Brytanii w celu wyprania brudnych pieniędzy, a anonimowe spółki kupujące luksusowe nieruchomości będą musiały ujawnić swych prawdziwych właścicieli. Międzynarodowa społeczności musi zwalczyć raka korupcji, a Wielka Brytania wzmoże wysiłki w tym kierunku. Nie ma miejsca dla brudnych pieniędzy w UK i nie powinno być miejsca gdzie indziej – podkreślił brytyjski premier.

Problem przewija się w mediach od lat, jak również od lat instytucje finansowe oraz organy ścigania przestępczości publikują analizy na ten temat. W ubiegłorocznym raporcie brytyjskiego FBI, to jest National Crime Agency, (NCA), czytamy: „Każdego roku napływają do Wielkiej Brytanii setki miliardów funtów pochodzących z przestępczej działalności w celu wyprania w brytyjskich bankach i innych finansowych instytucjach. Wielka skala obrotów (szacowana na biliony funtów każdego dnia), język angielski, rozwinięty przemysł usług finansowych oraz polityczna stabilność Wielkiej Brytanii, wszystko to czyni nasz finansowy system szczególnie atrakcyjnym dla prania pieniędzy mimo podejmowanych środków do wykrywania i zapobiegania”.

Londyński magnes

Rzecz jest złożona i wiąże się z rolą światowego centrum finansowego odgrywanego przez Londyn. Mamy tu dwa przeciwstawne aspekty napływu środków z zagranicy. Wielka Brytania odnosi oczywiście realne korzyści z napływu kapitałów z całego świata, zarówno w postaci płynnej, jak i inwestowania przez cudzoziemców w nieruchomości. Z drugiej jednak strony pieniądze pochodzące z nielegalnych źródeł rodzą problemy dla brytyjskiego systemu prawnego, stwarzają kryminogenny nacisk, wpychają kraj jakby w rolę światowego pasera, co w szerszej perspektywie jest niekorzystne dla międzynarodowych interesów UK.

Wytknął to Jim Armitage z dziennika The Independent. „Nasze firmy prawnicze, bankowcy, agenci nieruchomości, prywatne szkoły oraz maklerzy stworzyli środowisko, gdzie nie zadaje się pytań, skąd masz pieniądze. Rząd może twierdzić, że napływ Rosjan do UK, szczególnie do Londynu i Surrey, zawdzięczamy bezpieczeństwu naszych ulic i sprawności naszego prawnego i finansowego systemu. To prawda, ale to samo można powiedzieć o Paryżu i Frankfurcie, ale tam nie ma tam takiego napływu jak do UK. Dlaczego? Powodem jest to, że nasz liberalny system ułatwia obrót „szemranym pieniądzom” bardziej niż gdzie indziej w Europie. U nas można taniej i łatwiej zarejestrować zagmatwaną siatkę anonimowych spółek, doskonale nadających się ukrycia i prania gotówki. Nie ma problemu ze znalezieniem agencji nieruchomości oraz prawnika, który przy minimum formalności załatwi anonimowe kupno wartego 25 mln funtów domu poprzez spółkę offshore. A kiedy pojawią się twoi wrogowie, aby odebrać ukradzione przez ciebie pieniądze, to masz do dyspozycji najlepszych w świecie prawników, którzy będą cię bronić przed londyńskim sądem.

Za parawanem spółek offshore

Stacja telewizyjna Channel 4 przedstawiła 8 lipca dokument polegający na dziennikarskiej prowokacji. Dwoje reporterów, autentyczny Rosjanin i Ukrainka, wcielili się w rolę wysokiego rosyjskiego urzędnika i jego kochanki. Odwiedzili kilka agencji nieruchomości i obejrzeli pięć domów wartych od 3 do 15 milionów. „Borys” nie krył, że pieniądze nie pochodzą z jego urzędniczego wynagrodzenia i miałby kłopoty, gdyby wyszło na jaw skąd, i dlatego jego nazwiska nie może widnieć na żadnym jawnym dokumencie. Agentów to nie zrażało i zapewniali „Borysa”, że mogą mu polecić prawników, którzy pomogą w zatajeniu jego tożsamości jako nabywcy.

Tożsamość Ludzie w rodzaju „Borysa” ukrywają tzw. spółki offshore, to jest zarejestrowane w „rajach podatkowych” w rodzaju Kajmanów czy Bermudów. Szacuje się, że takie spółki są formalnie właścicielami ponad 100 tys. mieszkalnych nieruchomości w UK, w tym 36 tys. w Londynie. Ich wartość, tylko w Anglii z Walią, ma wynosić około 122 miliardów funtów. Oczywiście nie wszyscy ludzie ukrywający swą tożsamość za spółkami offshore są przestępcami, ale ocenia się, że jest to poważny odsetek. Według policji 75 proc. nieruchomości posiadanych przez ludzi, przeciw którym toczy się śledztwo, jest ukrytych za spółkami offshore. Oczywiście jest także, że nie tylko Rosjanie kupują się drogie rezydencje, ale np. także Chińczycy i obywatele naftowych szejkanatów. Na Rosjan ma przypadać w ostatnich latach zakup w centralnym Londynie około 7 proc. rezydencji wartych więcej niż 1 mln funtów, co w 2012 r. stanowiłoby 560 mln funtów.

Między wolnością a regulacją

Pranie pieniędzy przez zakup londyńskich rezydencji, oprócz kryminogennej presji, także wypacza cały rynek mieszkaniowy nie tylko w wyższych segmentach, gdyż „falowym efektem” dociera do segmentów zaludnionych przez zwykłych obywateli. Środkami zaradczymi ma być – między innymi - wprowadzenie centralnego rejestru własności nieruchomości, którego w UK jeszcze nie ma oraz uniemożliwienie ukrywanie tożsamości właściciela za spółką offshore. Od już dziesięciu lat agenci nieruchomości mają obowiązek informowania NCA w wypadku, gdy podejrzewają, że pieniądze potencjalnego nabywcy mogą pochodzić z przestępstwa.

Sprawa jednak nie jest taka prosta jakby niektórzy publicyści chcieli to przedstawić. Nie jest łatwo wyważyć złoty środek między wolnością gospodarczą jako nieodzownym warunkiem rozwoju, a konieczną zaporą przeciwko nadużywaniu tej wolności przez przestępców. Polacy prowadzący w Wielkiej Brytanii działalność gospodarczą mogą wiele powiedzieć o kolosalnej różnicy warunków działania tam i tu. Przede wszystkim w UK nie musisz udowadniać, że nie jesteś oszustem. Kto przywykł do załatwiania spraw w angielskich urzędach, ten po powrocie do kraju nie jest w stanie zrozumieć urzędniczego oporu w najprostszych sprawach. Np. odmówią ci potwierdzenia autentyczności kserokopii paszportu nawet w tym biurze paszportowym, które go wydało, tylko odeślą do notariusza. W Anglii potwierdzenie można otrzymać w kilka minut i bezpłatnie w jobcenter, na poczcie, w urzędzie miasta, nawet w przychodni lekarskiej. Na tym właśnie polega słynny angielski common sense.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 31.07.2015

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.2400 

Do W. Brytanii5.2790 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera