Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

Byle do UK, czyli kryzys imigracyjny w Calais

Liczba imigrantów spoza Unii Europejskiej przebywających w obozach w Calais, którą w czerwcu szacowano na około 5 tys., rośnie gwałtownie w ostatnich tygodniach. Dla porównania w styczniu było ich tam „zaledwie” 600. Ich obecność jest nieprzypadkowa – chcą oni desperacko dostać się do UK, korzystając dodatkowo z zamieszania, jakie panuje często na granicy w związku ze strajkami francuskiego personelu obsługującego przewozy przez kanał La Manche.

Brytyjskie ministerstwo spraw wewnętrznych ujawniło, że w samym tylko lipcu udaremniono blisko 10 tys. nielegalnych prób wjazdu do Zjednoczonego Królestwa. To właśnie nowa skala zjawiska spowodowała, że sytuację uznano za kryzysową i wymagającą przedsięwzięcia nadzwyczajnych środków.

Jeszcze chaos czy już dramat?

Częste próby przekroczenia granicy przez uchodźców powodują z jednej strony bardziej szczegółowe kontrole służb granicznych, a z drugiej zagrożenie dla kierowców i opóźnienia w ruchu, i tak już bardzo wzmożonym ze względu na trwający okres wakacyjny. Zakłócenia w funkcjonowaniu są już na porządku dziennym, a także „nocnym”, co powoduje chaos w porcie. Policja jest regularnie wzywana do usuwania osób, które próbują ukryć się w pojazdach zmierzających w stronę Wielkiej Brytanii bądź dostać do pociągów kierujących się do Eurotunelu. Setki imigrantów starają się wykorzystać każdą okazje, by znaleźć się w okolicach terminalu, na peronach czy w strefach zakazanych dla pasażerów. Podróżujący i kierowcy skarżą się na zaistniałą sytuację, obawiając o swoje życie i mienie. Przedstawiciele spółki Eurostar podają, że na ochronę przejścia granicznego wydano w pierwszym półroczu 13 milionów euro, czyli więcej niż całoroczny budżet przeznaczony na ten cel, który wynosi zazwyczaj blisko 10 milionów euro. Obserwatorzy sytuacji podkreślają, że uchodźcy koczujący w porcie Calais są zadziwiająco dobrze zorganizowani i działają w sposób bardzo konsekwentny. Co więcej, są sfrustrowani własną sytuacją i do tego stopnia zdeterminowani, że niektórzy z nich nie wahają się skakać na rozpędzone pociągi. Policja podaje też na przykład, że inicjują oni incydenty, by odwrócić uwagę służb od prawdziwych prób ukrycia się w środkach transportu. Na miejscu działają też przemytnicy ludzi, którzy oferują mniej lub bardziej skuteczną pomoc w osiągnięciu upragnionego celu, czyli znalezieniu się na terytorium Zjednoczonego Królestwa.

Kto zaradzi?

Aby przywrócić funkcjonalność przejścia władze stosują doraźne środki zaradcze. Na przykład, w dni, w które komunikacja jest szczególnie utrudniona lub wręcz niemożliwa policja w hrabstwie Kent przeprowadza „Operation Stack”. Działanie polega na zajęciu autostrady M20 i przeznaczeniu jej na miejsca parkingowe dla setek ciężarówek, które kierują się w stronę Francji. Powoduje to niestety olbrzymie niedogodności dla okolicznych mieszkańców oraz dodatkowe koszta ponoszone przez policję. Jednak prawdziwy problem leży po drugiej stronie granicy. By ochronić kierowców ciężarówek przed atakami na nich samych i ich pojazdy na terytorium francuskim, rząd brytyjski obiecał utworzenie jesienią „strefy bezpieczeństwa”, czyli wybudowanie dodatkowo 3 kilometrów pasów zabezpieczających, które mają uniemożliwić nieupoważnionym osobom dostęp do transporterów.  Ma ona objąć odcinek o długości około 2,5 mili i szacuje się, że schroni się w niej blisko 230 ciężarówek, w których to najczęściej próbują ukryć się imigranci. Dla przykładu tylko w czerwcu, już na terenie UK odkryto prawie 400 osób schowanych w samochodach przewożących ładunki towarowe, a w kulminacyjnym dniu zamieszania, czyli 8 lipca – znaleziono aż 96 osób. Do portu przesunięto też dodatkowy personel, przeznaczono więcej środków na ochronę i systemy wykrywania, w tym milion funtów na jednostki z psem tropiącym.

Korzenie kłopotów

Spółki, które oferują przewozy towarowe i pasażerskie między Francją a Wielką Brytanią podkreślają, że rządy obu państw nie zapobiegły problemowi komunikacyjnemu w porcie, mimo że, w związku ze wzmożonym ruchem migrantów na południowych granicach Unii Europejskiej, można się było go spodziewać. Również rzecznik Eurotunelu podkreślił, że obecna sytuacja to nie tylko bolączka działających tam przewoźników, ale że ma ona podłoże międzynarodowe i na takiej właśnie arenie powinna być rozwiązywana. Sprawa ta była w tym tygodniu tematem rozmów ministrów spraw wewnętrznych państw członkowskich Unii Europejskiej. Na spotkaniu w Brukseli omawiano przejęcie 40 tys. uchodźców od Grecji i Włoch oraz 20 tys. osób pochodzących z obozów położonych poza granicami UE. Przedstawiciele rządów zaproponowali w sumie przyjęcie blisko 55 tys. imigrantów, o losie pozostałych 5 tys. zadecydują się w grudniu. Wielka Brytania i Polska wezmą na siebie odpowiednio 2200 i 2000 uciekinierów. W kosztach utrzymania partycypować będzie Komisja Europejska, która przeznaczy 6 tys. euro na jedną osobę.

Sceny z Calais, które w ostatnich tygodniach nie schodzą z czołówek serwisów informacyjnych w całej Europie, to oczywiście tylko część szerszego zjawiska. Napływ imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu do państw basenu Morza Śródziemnego powoduje problemy w innych częściach kontynentu, a wydarzenia w Calais są tego najbardziej jaskrawym przykładem. Czy jednak pomoc zaoferowana przez władze w Brukseli jest w stanie sprawić, by uchodźcy pozostali w państwach, które zaoferowały ich przyjęcie? Czy porzucą oni sny o dostaniu się do UK, które jest dla wielu z nich prawie synonimem raju?

 

Opracowanie: Małgorzata Solińska, England.pl, 27.07.2015

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.3200 

Do W. Brytanii5.3590 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera