Przelewy do Polski 5.2600 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3950 -0.07% 

Przelewy do Polski 5.2600 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3950 -0.07% 

Szkolny front w wojnie z terroryzmem

W lutym bieżącego roku w Wielkiej Brytanii weszła w życie nowa ustawa antyterrorystyczna - The Counter-Terrorism and Security Act 2015 - która w porównaniu z poprzednimi rozszerza i umacnia narzędzia zwalczania tej plagi współczesnych czasów. Ustawa nakłada na szkoły obowiązek „współpracy w zapobieganiu przyciągania ludzi do terroryzmu oraz zwalczania ekstremistycznych idei, które są głoszone lub podzielane przez ugrupowania terrorystyczne”. Sposób udziału szkół w wojnie z terroryzmem jest ciągle w fazie konkretyzacji, ale wiadomo, że ogólne wytyczne dla władz szkolnych zawierają się w pięciu punktach.

  1. Władze szkolne muszą umieć oceniać ryzyko przyciągania uczniów do terroryzmu w warunkach miejscowego środowiska, brać to pod uwagę w kontaktach szkoły z otoczeniem, zaproszonymi gośćmi itp. Inspektorzy Ofsted (The Office for Standards in Education) już nadzorują szkoły w zakresie ochrony przed takim ryzykiem.
  2. Współpracować z władzami lokalnymi, a zwłaszcza z Miejscowym Komitetem Ochrony Dzieci (Local Safeguarding Children Board).
  3. Przeszkolenie personelu szkolnego w zakresie identyfikowania zagrożonych uczniów i przeciwstawiania się ekstremistycznym ideom. Nauczyciele powinni też wiedzieć gdzie należy kierować uczniów w sprawie dalszej pomocy.
  4. Zachowanie bezpieczeństwa przy korzystaniu ze szkolnego internetu przez odfiltrowywanie ekstremistycznych materiałów. Z drugiej strony ustawa przewiduje, że starsze roczniki i personel szkolny powinny mieć możliwość zdobywania przez internet wiedzy na temat terroryzmu i jego zwalczania. Wymaga to zachowania odpowiednich procedur przy docieraniu do źródeł takich materiałów.
  5. Ustanowienie jasnych reguł w sprawie korzystania z pomieszczeń przeznaczonych dla modlitwy oraz działalności religijnej w szkole.

Próby islamizacji

Ostatni punkt łączy się z drażliwą i kontrowersyjną kwestią w jaki sposób brytyjskie szkoły mają bronić się przed rzekomymi lub realnymi próbami islamizacji, która stwarza glebę - jak to jest oceniane - sprzyjającą terroryzmowi. Wprawdzie muzułmanie to nie więcej jak pięć procent ludności UK, ale w następstwie koncentracji muzułmańskich imigrantów w niektórych dzielnicach wielkich miast – głównie Londynu, Birmingham, Leicester, ale i mniejszych jak Bradford, Luton, Slough – w licznych szkołach muzułmańskie dzieci stanowią większość uczniów. Poza tym czas, czyli demograficzna dynamika, działa na korzyść muzułmanów. Dane z dwu ostatnich spisów powszechnych, w latach 2001 i 2011, wykazały, że populacja muzułmańska przyrasta w UK w tempie dziesięciokrotnie szybszym niż kategoria określana w statystykach jako White British, czyli rdzenni Brytyjczycy. W szkołach z przewagą muzułmańskich uczniów pojawiają się ze strony niektórych rodziców naciski na wprowadzanie do szkół „wartości islamskich”, np. rozdzielenie płci, likwidacja wychowania seksualnego, lekcji muzyki, wychowania fizycznego dla dziewcząt, zwolnienia z pracy nieheteroseksualnych nauczycieli - to jest rzeczy, które w islamie są określane jako haram, znaczy niedozwolone.

Naciski te odbywają się nieraz formalnymi kanałami przez zarządy szkolne (Governing body), w skład których wchodzą przedstawiciele rodziców obok reprezentantów personelu szkoły, członków mianowanych przez lokalne władze oraz członków wybranych spośród lokalnej społeczności. Jest to ciało o wiele bardziej reprezentatywne i o nieporównanie większych kompetencjach niż polskie Rady szkolne, a podobne do funkcjonujących w międzywojennej Polsce organach Dozoru szkolnego. Wtrącając dygresję, mamy tu polski paradoks; w dwudziestoleciu międzywojennym samorząd szkolny był bardziej rozwinięty niż obecnie.

W ubiegłym roku prasa rozpisywała się o rzekomym spisku islamistów przejmowania kontroli nad szkołami w Birmingham i Bradford poprzez wprowadzania swoich ludzi do zarządów. Nazwano to metodą „konia trojańskiego”. Resortowe kontrole w kilkudziesięciu szkołach tylko częściowo potwierdziły niektóre z zarzutów. Jednakże sam rozgłos tej sprawy ujawnił istnienie społecznych napięć w brytyjskiej oświacie.

Przykrym rozczarowaniem dla społeczeństwa brytyjskiego jest to, że nie dość, że duża część muzułmanów - głównie tych pochodzących z Pakistanu i Bangladeszu – okazała się bardzo odporna na asymilację, to jeszcze pojawiają się wśród nich tendencje do żądań naginania brytyjskich instytucji ich do własnego etosu. Szokiem dla Brytyjczyków, i nie tylko dla nich, było to, że wielu splamionych krwią terrorystów urodziło się w UK i przeszło przez brytyjski system edukacji.

Brytyjskie wartości

Jak więc modelowa demokracja, wzór naśladowany od trzystu lat w całym świecie, ma się bronić przed obcymi i sprzecznymi z angielską tradycją wzorcami cywilizacyjnymi przynoszonymi przez muzułmańskich imigrantów? Jednym z lekarstw ma być wzmożenie w programach szkolnych nacisku na wpajanie imigranckim dzieciom „wartości brytyjskich”. Premier Cameron zdefiniował je następująco: "wolność, tolerancja, poszanowanie prawa, wiara w osobistą i społeczną odpowiedzialność oraz szacunek dla brytyjskich instytucji”. Minister edukacji Michael Gove zadeklarował: „Chcemy wyznaczyć i wprowadzić jasne i rygorystyczne oczekiwania wobec szkół. Mają one promować fundamentalne brytyjskie wartości, to jest demokrację, praworządność, wolność osobistą i wzajemne poszanowanie oraz tolerancję wobec ludzi innych wyznań i przekonań”.

W rozwinięciu ministerstwo wyjaśnia, że uczniowie powinni:

  • rozumieć w jaki sposób obywatele wpływają na proces decyzyjny poprzez demokratyczną procedurę;
  • umieć docenić życie w ustroju politycznym, który zapewnia ochronę indywidualnym obywatelom;
  • rozumieć, że takie organy jak policja i armia podlegają narodowej kontroli poprzez demokratyczne organy władzy;
  • rozumieć, że wolność wyznania i przekonań jest prawnie chroniona oraz mieć świadomość, że istnienie ludzi o innym wyznaniach i przekonaniach nie może być powodem uprzedzeń i dyskryminacyjnych zachowań;
  • rozumieć problematykę rozpoznawania i i zwalczania dyskryminacji.

Promowanie podstawowych brytyjskich wartości ministerstwo zaleca jako „część duchowego, moralnego, społecznego i kulturalnego rozwoju uczniów” i sygnuje skrótem SMSC (spiritual, moral, social and cultural). Gdyby jeszcze żył amerykański politolog Samuel Huntington, to pewnie powiedziałby, że do brytyjskich szkół dotarło właśnie „zderzenie cywilizacji”, które opisał w swej głośnej książce pod takim właśnie tytułem.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 22.07.2015

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.2900 

Do W. Brytanii5.3290 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera