Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

Imigranci a wybory powszechne w UK

Imigranci - główny temat wyborów

Debata o imigracji toczy się na Wyspach Brytyjskich nieprzerwanie od lat, podczas gdy liczba osób napływowych wciąż rośnie. W cieniu, jakby niezauważony przez polityków, pozostaje fakt, że imigranci to potencjalnie poważna siła, o której głosy trzeba będzie zabiegać już niedługo. Jak na tym tle wygląda wciąż rosnąca grupa Polaków, których według nieoficjalnych danych może być na Wyspach nawet dwa miliony? Czy ich siła ekonomiczna przekłada się na polityczny wpływ?

Rezultaty wyborów parlamentarnych w Wielkiej Brytanii, które odbyły się 8 maja, do końca pozostawały zagadką z powodu zbliżonych wyników sondażowych dwóch największych partii: konserwatywnej Davida Camerona i centro-lewicowej Partii Pracy. W walce o głosy żadna ze stron nie oszczędzała przeciwnika. Ed Miliband, dziś już były przywódca Partii Pracy, przez wiele tygodni nie schodził z czołówek gazet, kiedy okazało się, że w swoim londyńskim domu ma dwie kuchnie oraz mieszkającą na stałe nianię, Cameronowi natomiast wypomniano wszystkie niespełnione obietnice, m.in. te dotyczące ograniczenia napływu cudzoziemców.

Podczas kampanii jak bumerang powrócił temat imigracji i do końca pozostał jednym z najważniejszych, o ile nie najistotniejszym zagadnieniem. Partie prześcigały się w pomysłach na rozwiązanie palącego problemu zbyt dużego, zdaniem wielu wyborców, napływu imigrantów, zwłaszcza z krajów Unii Europejskiej, w tym wciąż największej imigracji z Polski. Prawicowa i populistyczna UKIP (Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa) na którą zagłosowało 13% wyborców wprost mobilizowała swój elektorat wokół kwestii, jak napływ ten ograniczyć. Inne partie, choć bardziej zachowawczo, również starały się pozyskać tych, których liczna imigracji niepokoi.

Na marginesie jest jednak inne ważne pytanie: czy sami imigranci stanowią już wystarczającą siłę polityczną, by o ich głosy warto było zabiegać? Czy ich ciągle rosnącą liczba, siła ekonomiczna oraz odnoszące sukcesy firmy i przedsiębiorcze jednostki przekładają się na polityczne znaczenie? Wydaje się, że nie, skoro politycy ciągle mówią o imigrantach jako palącym problemie, a żadna z partii nie kieruje nawet części swojego programu wyborczego do nowych mieszkańców Wysp. Wobec olbrzymiego przepływu osób może zadziwiać krótkowzroczność brytyjskich polityków, którzy zdają się nie widzieć tego, że mogą na zawsze zrazić do siebie tych, którzy już w UK są i chcą pozostać. Czy więc imigranci obrazili się i zbojkotowali wybory?

Raport ośrodka badawczego Mirgants Rights Network, analizujący majowe wybory w Wielkiej Brytanii, przedstawił dane, zgodnie z którymi prawie 4 miliony głosujących w Anglii i Walii pochodzi spoza Wysp, a liczba ta zwiększa się znaczenie, jeśli wziąć pod uwagę dorosłe dzieci imigrantów urodzone w UK, które w statystykach nie figurują już jako imigranci. Jest to potencjalnie olbrzymia siła polityczna, która wobec antyimigracyjnej debaty pozostaje wyalienowana i oczekuje na reprezentanta, który potraktuje ją jak partnera, a nie jako problematyczne zjawisko. Co ciekawe, z badań wynika, że wielu imigrantów darzy brytyjski system polityczno-społeczny większym zaufaniem niż rodzimi Brytyjczycy, jednak obojętność i lekceważenie ze strony polityków mogą to zaufanie  mocno osłabić.

Jeżeli chodzi o przekrój narodowościowy głosujących imigrantów, to w większości są to osoby pochodzące z brytyjskiej Wspólnoty Narodów, czyli byłych państw kolonialnych. Stosunkowo nowym zjawiskiem jest imigracja z państw członkowskich UE, w tym Polacy, którzy nie mają żadnych przedstawicieli w brytyjskim parlamencie. Mimo trwającej blisko dekadę obecności w UK, Polacy w zdecydowanej większości pozostają przy swoim obywatelstwie. Biorąc pod uwagę oficjalne dane, które mówią o około 800 tys. Polaków w Wielkiej Brytanii, to z tej grupy zaledwie 5% posiada obecnie obywatelstwo brytyjskie i wynikającą z tego możliwość głosowania. Gorzej od nas wypadają tylko Litwini, których odpowiednio jest tu ponad 120 tys., a głosujących zaledwie 2%. Dane te mogą się jednak zmienić już w następnych wyborach, m.in. ze względu na gwałtownie wzrastającą z roku na rok ilość wniosków o nadanie obywatelstwa.

Mimo, że liczba Polaków ubiegających się obecnie o brytyjski paszport jest dość niska  (w 2013 r. złożono 6066 wniosków), to według badania przeprowadzonego przez Ipsos Mori i Polish City Club około 40% polskich imigrantów chciałoby zmienić obywatelstwo. Część osób pragnie zmiany z powodu obaw związanych z referendum dot. wyjścia UK z Unii Europejskiej, innych mobilizuje chęć uregulowania swojego statusu prawnego, jeszcze inni po prostu przyznają, że tu znaleźli swój dom i nie wyobrażają sobie powrotu do Polski. Na marginesie warto dodać, że aż 70% uczestników tego badania chce zostać w UK na stałe. Jeśli grupa ta zdecyduje się ubiegać o brytyjski paszport, to utworzy grono potencjalnych wyborców, którego nie odważy się zlekceważyć żadna partia.

Biorąc pod uwagę liczbę imigrantów mieszkających w Zjednoczonym Królestwie, której wysokość w dużym stopniu podnoszą również nasi rodacy, w niedalekiej przyszłości może być to grupa, która z obecnego statusu „chłopca do bicia” stanie się języczkiem u wagi, o który zabiegać będą największe brytyjskie partie.

 

Opracowanie: Małgorzata Solińska, 09.06.2015

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.3200 

Do W. Brytanii5.3590 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera