Przelewy do Polski 4.9900 -0.20% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.0990 -0.51% 

Przelewy do Polski 4.9900 -0.20% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.0990 -0.51% 

Rosną czynsze i ceny mieszkań w UK

Problem mieszkaniowy to never ending story nie tylko we Wielkiej Brytanii. W tym kraju, należącym do grona najzamożniejszych w świecie, w ostatnich latach doszło do rzeczywistego pogorszenia się sytuacji na rynku mieszkaniowym, który objawia się głównie rosnącą liczbą bezdomnych oraz pogorszeniem się dostępności mieszkań dla młodych gospodarstw domowych.

Lokalne władze w Wielkiej Brytanii wydały w ciągu ostatnich pięciu lat ponad 3.5 miliarda funtów na zapewnienie czasowego schronienia dla bezdomnych osób. W tym czasie roczne koszty tych działań zwiększyły się o 43%, aby w ubiegłym roku urosnąć do sumy 851 milionów funtów. Większą część wymienionych sum, tj. aż 85% wydawanych jest w Londynie, głównie w jego biedniejszej, wschodniej części.

Na przykład do wydziału mieszkaniowego urzędu dzielnicy Barking and Dagenham codziennie zgłasza się kilkadziesiąt osób, niektóre eksmitowane kilka godzin wcześniej. W warunkach natłoku wielu zgłaszających się jest odsyłanych z kwitkiem, w tym samotni zdrowi ludzie, obywatele innych krajów Unii Europejskiej, którzy nie potrafią udowodnić, że pracowali w UK, a także osoby, co do których uznano, że sami są winne swej bezdomności, np. przez uporczywe odmawianie opłacania czynszu.

Zawrotne ceny czynszów w Londynie

Nie mogła być odesłana samotna matka z dwojgiem dzieci, która musiała opuścić mieszkanie, ponieważ właścicielka sprzedała dom. Wprawdzie kobieta nie miała żadnym zaległości, ma także stałą pracę jako szefowa szkolnej kuchni, ale nie ma szans na wynajęcie nowego mieszkania, ponieważ w agencji nieruchomości powiedzieli jej, że musi zarabiać co najmniej 38 tysięcy funtów rocznie oraz mieć przygotowane 3500 funtów na depozyt, opłatę dla agencji i czynsz za pierwsze trzy miesiące.

Czynsze wzrosły prawie w całym kraju i obecnie poza Londynem jest to przeciętnie £764 miesięcznie, a w Londynie £1543. O zawrotnych czynszach w Londynie pisze się od dawna. Niedawno jedna z gazet pokazała wystawiony przez jedną z agencji ofertę wynajmu mieszkania uzyskanego z adaptacji garażu w bloku na peryferiach południowo-wschodniego Londynu z czynszem 850 funtów miesięcznie.

Jedna z gazet pokazała wystawiony przez jedną z agencji ofertę wynajmu mieszkania uzyskanego z adaptacji garażu w bloku na peryferiach południowo-wschodniego Londynu z czynszem 850 funtów miesięcznie.

Opisany wyżej przypadek samotnej matki z dwojgiem z dzielnicy Barking and Dagenham dość dobrze ilustruje zaostrzanie się kryzysu mieszkaniowego w Zjednoczonym Królestwie, tj. pogarszanie się dostępności mieszkań dla najniżej zarabiających grup wskutek zarówno wzrostu czynszów jaki i cen mieszkań.

Wzrost bezdomności jest notowany w UK od 2010 r. Wcześniej przez blisko dekadę pozostawał na niezmienionym poziomie. Politycy uznali, że walka z bezdomnością wymaga zmiany prawa. Obecnie Parlament proceduje nad nową ustawą o nazwie Homelessness Reduction Bill, który w październiku br. miał drugi czytanie. Projektowane prawo ma zastąpić Housing Act 1996. Jak nazwa wskazuje chodzi o redukcję bezdomności. Projektowana ustawa główny nacisk kładzie na zapobieganie bezdomności. Władze lokalne – na których barkach spoczywa ten problem – mają zyskać nowe uprawnienia, a także obowiązki.

Mniej właścicieli, więcej najemców

Innym rezultatem kryzysu mieszkaniowego jest spadek udziału właścicieli mieszkań wśród ogółu użytkowników mieszkań w okresie od 2003 od 2014 r. z 70,9% do 58,1%. Jeszcze większy spadek nastąpił wśród wśród ludzi młodych w wieku 25 – 34 lat. W 2003 r. 58,6% ich populacji było właścicielami mieszkań, a do 2014 r. udział ten spadł do 36,7%.

Analitycy rynku mieszkaniowego przyczyny nasilenia się kryzysu mieszkaniowego przypisują całemu splotowi czynników. U podstaw całego zjawiska jest pogorszenie się sytuacji wielu gospodarstw domowych w wyniku recesji gospodarczej 2009 - 2010. Spadły realne dochody, najbardziej wśród nowego pokolenia wchodzącego na rynek pracy. Mają one być niższe o 10% w porównaniu z okresem przed kryzysem. Do pogorszenia się sytuacji przyczyniło się także wprowadzone przez konserwatywny rząd cięć w zakresie dodatków mieszkaniowych (Housing Benefit).

Trudniej o kredyt, a podatek będzie wyższy

Na pewno nie przyczynią się do poprawy sytuacji na rynku mieszkaniowym wprowadzone już zmiany w zasadach przyznawania kredytów mieszkaniowych oraz zmiany w prawie podatkowym, które wejdą w życie od kwietnia 2017. Uderzą one w ludzi kupujących mieszkania w celu ich wynajmu, jak i również w obecnych właścicieli takich mieszkań, które są obciążane kredytami hipotecznymi. Polega to pierwsze na zaostrzeniu kryteriów przyznawania kredytów. Kredyt będzie mógł pokryć jedynie 75% wartości nieruchomości, a nie 80% jak jest obecnie. Poza tym dochód z wynajmu będzie musiał pokrywać 145% wysokości spłaty kredytu, obecnie wymagane jest 125%. Po drugie znaczącej redukcji z 40 do 20% ulegają ulgi podatkowe związane ze spłatą odsetek kredytu hipotecznego.

Oczywiste jest jednak, że główną przyczyną bezdomności jest deficyt podaży mieszkań dostępnych dla niższych grup dochodowych. Z problemem tym mierzy się każdy kolejny rząd i ogłasza stosowne deklaracje i program wspierania budownictwa mieszkaniowego, a w tym stosownej puli „mieszkań dostępnych”. Organizacja o nazwie National Housing Federation, która koordynuje całokształt budownictwa socjalnego w Wielkiej Brytanii, podała na początku obecnej dekady, że dla zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych należy w zbudować 974 tys. mieszkań w okresie 2011 – 2014. Faktycznie zbudowano 457 tys.

Jeden milion mieszkań do 2020 r.

Konserwatywny rząd ogłosił w ubiegłym roku, że zamierza spowodować wybudowanie do roku 2020 jednego miliona nowych mieszkań, w tym znaczącej liczby „mieszkań dostępnych”. Według wymienionej federacji wymagałoby to budowanie co roku 245 tys. mieszkań. Jednakże aktualne statystyki pokazują, że przy obecnym tempie budownictwa – około 170 tys. mieszkań rocznie – na pewno nie da się osiągnąć zamierzonego na koniec dekady celu.

Rob Perrins, szef Berkeley Homes, największego w UK koncernu budowlanego, powiedział dziennikowi The Guardian, że widzi trzy przeszkody: 1) brak jest terenów przygotowanych po rozwój budownictwa mieszkaniowego, 2) w UK obowiązuje najwyższy w świecie podatek od nieruchomości, co odstrasza inwestorów, 3) nie wierzy on, aby rozwój budownictwa znajdował się wśród rządowych priorytetów.

Gavin Barwell, minister odpowiedzialny za budownictwo mieszkaniowe w rządzie Theresy May (Minister of State for Housing and Planning) jest dużo większym optymistą i twierdzi, że cel miliona nowych mieszkań do 2020 r. zostanie na pewno dotrzymany.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 23.11.2016

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.0200 

Do W. Brytanii5.0690 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera