Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

Jak nie dać się oszukać - ciąg dalszy nadużyć dostawców energii

Po raz kolejny na wokandzie pojawia się zagadnienie dotyczące brytyjskich koncernów energetycznych. Mimo faktu, że już od dłuższego czasu napiętnowany jest przez organizacje konsumenckie m.in. bałagan, w wyniku którego poszkodowani są najczęściej zwykli klienci detaliczni – czyli po prostu osoby płacące za prąd czy gaz w swoim domu, to na światło dzienne wychodzą coraz bardziej absurdalne przypadki. Opisane poniżej zdarzenie jest ewidentnym przykładem na to, że dobrze jest się dwa razy zastanowić zanim zapłaci się rachunek za prąd.

Scottish Power i dziwne rachunki

Scottish Power (SP) jest jednym z pięciu największych brytyjskich dostawców energii. Mimo tego statusu koncern już wielokrotnie, zwłaszcza na przestrzeni ostatniego roku, zasłynął w mediach z zatrważającej liczby niechlubnych incydentów. Swój finał znalazł właśnie kolejny niesamowity – niestety w negatywnym tego słowa znaczeniu – przypadek. Jeden z klientów tej firmy, płacący po prostu za prąd w wynajmowanym przez siebie mieszkaniu, zaczął nagle otrzymywać do zapłaty regularnie ten sam rachunek, na blisko 200 GBP, wskazujący, że jest to wartość niedopłaty z poprzednich miesięcy. Sytuacja była o tyle dziwna, że w zajmowanym przez niego lokalu prąd dostarczany jest za pośrednictwem licznika przedpłatowego – tzw. „prąd na kluczyk” (prepaid top up meter). System działania tego typu liczników polega na tym, że za energię płaci się z góry – najpierw należy pójść do jednego z punktów PayPoint, w którym doładowuje się nośnik – „kluczyk”. Po uregulowaniu na miejscu należności, token trzeba włożyć do licznika w swoim domu (kwota doładowania zakodowana jest na wbudowanym w „kluczyku” chipie) i dopiero po tej czynności można korzystać z energii. Jak w takiej sytuacji możliwe jest otrzymanie rachunku za niedopłatę?

Argumenty szkockiego dostawcy energii

Jedną z podstawowych odpowiedzi udzielanych przez Scottish Power właśnie na takie pytania jest informacja, że korzystanie z licznika przedpłatowego wcale nie oznacza braku możliwości powstania ujemnego bilansu. W rozwinięciu tego wyjaśnienia możemy dowiedzieć się m.in. że jedną z przyczyn zadłużenia się, mimo płacenia za prąd z góry, jest nieaktualna, czyli za niska taryfa przypisana do danego licznika. W takiej sytuacji, wg szkockiego koncernu, jesteśmy zobowiązani do pokrycia różnicy wynikającej z niewłaściwej stawki przelicznika. Oczywiście przerzucanie winy na klienta za niezaktualizowaną taryfę urządzenia, jest dosyć dyskusyjne. Właśnie w tej kwestii w ostatnich miesiącach OFGEM (Office of Gas and Electricity Markets), pełniący rolę rządowej kontroli i regulatora rynku energii, wprowadził kolejne obostrzenia, ze względu na udokumentowaną tendencję do nadużywania argumentu dotyczącego zmiany taryfy.

Natomiast, wspomniany już klient Scottish Power, otrzymał właśnie taką informację. Jego blisko dwustufuntowy dług miał powstać przez niezaktualizowanie cennika urządzenia, z którego korzystał. Kwestia była o tyle ciekawa, że z przekazanych mu danych wynikało, że jest to zaległość nie z obecnego mieszkania, ale poprzedniego, zajmowanego prawie 2 lata wcześniej lokalu. Wywołało to tym bardziej zdziwienie adresata pechowego rachunku, bo zmieniając adres dopełnił wszystkich formalności z tym związanych, wyzerowując i zamykając stare konto u swojego dostawcy energii.

Próby wyjaśnienia nieporozumienia

Logicznie patrząc na powyższe fakty, wszystko wskazywało na to, że omawiany rachunek został wystawiony prawdopodobnie przez pomyłkę. Dlatego też dłużnik niezwłocznie skontaktował się z firmą energetyczną, gdzie, po zapoznaniu się ze sprawą, przyznano mu rację. Wytłumaczono, że był to prawdopodobnie błąd systemu billingowego i że niedopłata została już usunięta z jego konta. Mimo tych zapewnień po miesiącu przyszedł ponownie ten sam rachunek, tym razem już z wezwaniem do natychmiastowej zapłaty. Zdziwiony klient kolejny raz zadzwonił do Scottish Power, gdzie uspokojono go, informując że teraz już faktycznie usunięto z jego rachunku omyłkowo naliczony dług. Następnie identyczna sytuacja powtarzała się każdego miesiąca przez pół roku. Po upływie tego okresu kolejne rachunki przestały przychodzić, a zamiast tego listonosz doręczył wezwanie do zapłaty z firmy windykacyjnej, której dostawca przekazał sprawę. Przy próbie interwencji u windykatora, pechowy klient dowiedział się, że jeżeli w ciągu 7 dni nie ureguluje należności, powiększonej dodatkowo o koszta wyżej wymienionej firmy, to sprawa zostanie skierowana do sądu.

Jak obronić się w takiej sytuacji?

„Bohater” całego zajścia, po pierwszy miesiącach zupełnie bezskutecznych prób wyjaśnienia sytuacji z SP, zdał sobie sprawę, że podejmowane przez niego działania nie dają żadnego efektu. Już wówczas zwrócił się o pomoc do Energy Ombudsman (brytyjski odpowiednik Rzecznika Praw Obywatelskich do spraw energii). Przekazał całą posiadaną dokumentację, a pracownicy instytucji przystąpili do badania zajścia. Dzięki temu, w momencie kiedy trafił „pod celownik” firmy windykacyjnej, jego sprawą zajmował się już rzecznik. W związku z tym przekazał powyższej firmie numer swojej sprawy, nadany przez Energy Ombudsman i zażądał przedstawienia Debt Validation (brytyjska procedura nakładająca na przedsiębiorstwa zajmujące się ściąganiem długów obowiązek pełnego udokumentowania podstawy roszczenia). W skutek tego posunięcia windykator zawiesił warunkowo działanie, do czasu wyjaśnienia sprawy przez Rzecznika.

Dochodzenie Rzecznika i odkrycie recepty jak z nadpłaty zrobić niedopłatę

Energy Ombudsman przez kilka miesięcy zajmował się wyjaśnieniem zaistniałej kwestii. Tak długi okres rozpatrywania sprawy spowodowany był m.in. problemami wynikającymi z faktu, że Scottish Power nie było w stanie wykazać w jaki sposób doszło do części własnych wyliczeń. W końcu, po uzyskaniu możliwych do zdobycia informacji, instytucja broniąca praw konsumentów, poinformowała o wyniku dochodzenia. Ze względu na niewłaściwą taryfę na liczniku, klient w czasie użytkowania lokalu zapłacił o 80 funtów za dużo. Z niewiadomych powodów SP zamiast oddać nadpłaconą kwotę, uznało ją za dług. Mimo prób zgłębienie kolejnych kalkulacji dostawcy energii, nie udało się dokładnie ustalić na jakiej podstawie kwota ta następnie urosła do wysokości prawie 200 GBP. W wyniku powyższego postępowania Rzecznik nakazał Scottish Power wypłacić na rzecz poszkodowanego:

  • 80 GBP nadpłaty za poprzedni lokal

oraz

  • 100 GBP zadośćuczynienia za spowodowaną sytuację

To dosyć czytelny dowód na to, że warto przyjrzeć się rachunkowi za energię, zanim się go zapłaci.

 

Opracowanie: Kajetan Soliński, England.pl, 27.09.2016

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.3200 

Do W. Brytanii5.3590 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera