Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

Długi schyłek przemysłu stalowego

Historia brytyjskiego przemysłu stalowego przypomina historię górnictwa węglowego. Zrodzona w epoce rewolucji przemysłowej branża była prostym wyznacznikiem potęgi państwa. Po drugiej wojnie światowej, wraz z ostatecznym schyłkiem epoki węgla, żelaza i pary, zaczęły się kłopoty. Od tamtego czasu kryzysy w hutnictwie stalowym cyklicznie trafiają na łamy gazet, a kolejne rządy zmagają się z problemem o charakterze kwadratury koła.

Kłopoty mają swoje źródło – typowe dla przemysłu ciężkiego – w wielkiej inwestochłonności oraz wysokich kosztach produkcji przedsiębiorstw hutniczych, szczególnie jeśli chodzi o konsumpcję energii. Długookresowe zaangażowanie środków nierzadko okazuje się nietrafione ze względu na nieprzewidywalne zmiany popytu i cen na światowym rynku. To jest właśnie przypadek ostatniego kryzysu.

Indyjski koncern Tata Steel w 2007 r. stał się właścicielem większej części brytyjskiego przemysłu stalowego – to jest brytyjsko-holenderskiego koncernu Corus Group - kiedy sumą 6, 2 mld funtów przebił w przetargu brazylijskiego konkurenta. W ten powstała firma Tata Steel UK. Jednakże 2007 rok, bezpośrednio przed wybuchem kryzysu finansowego, nie mógł być gorszym momentem na taki interes, a kilka lat później przyszedł jeszcze cięższy cios – chińskie spowolnienie.

Chińskie spowolnienie

W 1875 r. będąca u szczytu potęgi Wielka Brytania produkowała prawie 40% światowej stali, obecnie Chiny ze swymi 822 mln ton dają połowę globalnej produkcji, a Wielka Brytania z 12 mln ton zaledwie 0,7%. Cała Unia Europejskiego produkuje 166 mln ton. Skutkiem chińskiego spowolnienia jest ogromna nadprodukcja stali w świecie; szacuje się, że tylko dwie trzecie trafia do przerobu. Chińczycy nie mogąc skonsumować własnej stali szukają zbytu na całym świecie oferując ceny sporo niższe od dotychczasowych na światowych rynkach. Wielka Brytania importuje z obszaru UE stal w cenie 897 euro za tonę, a od Chińczyków można kupić za 583 euro. Według ekspertów są to ceny dumpingowe, a więc poniżej kosztów produkcji.

Tata Steel zainwestował w swój brytyjsko-holenderski nabytek 3 miliardy funtów, ale w obecnej sytuacji nie ma szans na odzyskanie konkurencyjności i codziennie traci miliony funtów. Stąd, po serii zwolnień pracowników w ubiegłym roku, w marcu tego roku zapadła dramatyczna decyzja wystawienie Tata Steel UK na sprzedaż. W ten sposób 15 tysięcy pracowników tej grupy widzi czarno swą przyszłość, dalsze zwolnienia wydają się być niechybne.

Czy huty i stalownie są potrzebne?

Obecnie zatrudnienie w całej stalowej branży wynosi 18 tysięcy, a więc jest niewielkie, jeden na 1700 spośród 31 milionów zatrudnionych w UK. Ale jeszcze w 1971 r. w tej branży pracowało 320 tys. ludzi. Stąd kryzysy tego przemysłu są głośnie i trudne przede wszystkim z powodu likwidacji miejsc pracy. A do tego dotyczy głównie regionów, które już zostały dotknięte upadkiem górnictwa, a więc podobnie jak na polskim Górnym Śląsku.

Jednakże miejsca pracy to nie wszystko. Bez jakichś większych szkód dla gospodarki kraj mógłby się pozbyć przemysłu stalowego i w całości importować ten metal, tak jak to się stało z węglem. Udział eksportu w zaspokajaniu zapotrzebowania gospodarki na stal systematycznie rośnie. Od 2010 r. ten popyt już większej części jest zaspokajany z importu. Według ostatnich danych 9,6 mln ton rocznego zapotrzebowania jest pokrywane w proporcji 5,4 mln ton z importu i 4,2 mln z krajowej produkcji. Oznacza to także, że większość produkcji szła na eksport, głównie do UE. Stamtąd również pochodzi lwia część imoportu.

Dziesiąta część procenta GNP

Wkład tej branży do brytyjskiego GNP systematycznie spada i obecnie jest to zaledwie dziesiąta cześć procenta, a jeśli chodzi o produkcję przemysłową to jeden procent. Jednakże jest duża różnica w porównaniu z węglem. Ten ostatni można zastąpić innymi źródłami energii, natomiast wyparcie stali w wyobrażalnej przyszłości wydaje się być nierealne. Stal jeszcze długo będzie potrzebna, i to w różnych strategicznie żywotnych dziedzinach, w tym oczywiście w obronie narodowej.

Jak więc pogodzić utrzymanie przemysłu stalowego ze względów strategicznych z jednoczesnym zachowaniem rygorów ekonomicznym, a do tego jeszcze chronić miejsca pracy. W przeszłości sądzono, że rozsądnym rozwiązaniem będzie nacjonalizacja, a więc utrzymywanie tego sektora ze względu na interes państwa, ponieważ w warunkach wolnego rynku skazany byłby na zagładę. Tak byłoby z rolnictwem, bez pomocy państwa rolnicy nie wytrzymaliby konkurencji z importowaną żywnością. Choć oczywiście w tym ostatnim wypadku nigdy nie było potrzeby nacjonalizacji.

Karuzela nacjonalizacji i reprywatyzacji

Obecnie o nacjonalizacji już się nie mówi, ponieważ ta lekcja już była przerabiana, nawet nie jeden raz. Przemysł stalowy w Wielkiej Brytanii był już dwukrotnie nacjonalizowany, w latach 1949 i 1967, i dwukrotnie reprywatyzowany, w latach 1954 i 1988. Nacjonalizowali oczywiście labourzyści, a reprywatyzowali oczywiście konserwatyści. Obecnie rząd rozważa następujące główne opcje.

Po pierwsze pomoc w kosztach energii. W Wielkiej Brytanii koszty prądu elektrycznego dla odbiorców przemysłowych są o połowę wyższe niż w innych największych gospodarkach UE, co w tak energochłonnej produkcji jak stalownictwa w dużym stopniu odbija się w kosztach. Po drugie, podatki obniżenie podatków lokalnych. Po trzecie współdziałanie z partnerami w UE w sprawie postawienia tamy taniemu chińskiemu importowi.

Czy może istnieć gospodarka bez przemysłu?

Obecny – kolejny – kryzys przemysłu stalowego i jego niechybne kurczenie się w przyszłości niezależnie od podjętych kroków zaradczych, nasuwa bardziej ogólną kwestię. Na ile tak wysoka rozwinięta gospodarka jak brytyjska może się wyzbywać przemysłu przetwórczego? Jego udział w wypracowaniu krajowego GDP skurczył się już do 10 proc., reszta pochodzi z szeroko rozumianych usług. Przed 50 laty była to połowa. Czy możliwe jest istnienie tak wielkiej, europejskiej gospodarki bez przemysłu? Wielu się na tym zastanawia, ale nikt nie jest w stanie podać przekonywującej odpowiedzi. W swoim czasie Partia Liberalna wysunęła nawet projekt wprowadzenie polityki odwrócenia spadkowego trendu i podniesienia udziału przetwórstwa do 15% GDP.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 30.05.2016

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.3200 

Do W. Brytanii5.3590 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera