Przelewy do Polski 5.2000 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3450 0.38% 

Przelewy do Polski 5.2000 0.00% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3450 0.38% 

Kto dziś potrzebuje wizyty w banku?

W ubiegłym roku banki w UK zamknęły ponad 600 oddziałów, głównie w małych miejscowościach Walii i Szkocji. Dane uzyskane przez BBC pochodzą od Wielkiej Szóstki: Lloyds Group, Royal Bank of Scotland (RBS), HSBC, Santander, Barclays oraz Co-operative. Jako powód zamknięć ich przedstawiciele podają spadające zapotrzebowanie na bezpośredni kontakt z bankiem, ponieważ coraz więcej osób korzysta z bankowości internetowej. Czy trend ten ulegnie wzmocnieniu i dlaczego ci, którzy korzystają z nowoczesnych metod dostępu do swego konta nie odczuwają tego finansowo?

Znikający punkt

Najwięcej oddziałów zamknął w ubiegłym roku RBS, bo aż 166. Na drugim miejscu znajduje się HSBC z wynikiem 146 zlikwidowanych punktów, następnie kolejno: Barclays, Santander, Lloyds Group i Co-operative. Zgodnie z informacjami Kampanii na rzecz Bankowości Lokalnej (Campaign for Community Banking Services) w ostatniej dekadzie z mapy Wielkiej Brytanii zniknęło w sumie aż 3 tys. oddziałów, pozostawiając w obecnej chwili do dyspozycji klientów jeszcze około 8 tys. Oprócz terenów wiejskich najczęściej zamykano filie w tzw. miastach-sypialniach, których mieszkańcy korzystali częściej z usług punktów w pobliżu miejsca zatrudnienia lub właśnie z bankowości online, bądź telefonicznej. Co ciekawe, jedynym oferującym usługi bankowe, który otworzył w ostatnich sześciu latach aż 41 nowych punktów jest Metro Bank, który dodatkowo do 2020 roku zamierza otworzyć następne 59.

Dane pochodzące od RBS pokazują, że liczba transakcji bankowych dokonywanych „w okienku” również spadła od 2010 o 43%, podczas gdy w tym samym czasie „konkurencyjne” operacje internetowe i przez telefon uległy czterokrotnemu wzrostowi. Brytyjskie Stowarzyszenie Bankierów (British Bankers` Association), które reprezentuje grupę największych banków, poinformowało niedawno, że obroty w filiach spadły w ostatnim roku o 6%. Z drugiej strony, w systemie online banking odnotowywano w tym czasie średnio 9,6 milionów logowań dziennie. Wobec tych danych decyzje o likwidacji wydają się uzasadnione.

Niezadowoleni

Jak zwykle w sytuacji, gdy kształtuje się nowy trend, do głosu dochodzą również ci, którzy z jego powodu potencjalnie ucierpią. Niektórzy twierdzą na przykład, że zamknięcia filii baków podziałają destrukcyjnie na małe społeczności. Z tego też powodu Zrzeszenie Drobnych Przedsiębiorców (Federation of Small Businesses) nawołuje do większej rozwagi w podejmowaniu decyzji w tej sprawie. Zgodnie z obecnie obowiązującymi zasadami bank, który decyduje się na zamknięcie jednego z przedstawicielstw, musi przedstawić swym klientom alternatywne rozwiązania jako część dwunastotygodniowego procesu konsultacyjnego.

Z cała pewnością zamykanie oddziałów najbardziej dokuczy starszym klientom, nawykłym do tradycyjnych wizyt w lokalnej siedzibie, którym często obca jest wirtualna rzeczywistość. Dodatkowo, w wielu rejonach, na przykład północnej Szkocji, zasięg telefonii komórkowej jest niepełny, a dostęp do internetu jeszcze trudniejszy. Co ważne, podstawowe usługi bankowe są również dostępne za pośrednictwem królewskiej Post Office. Jeśli brać pod uwagę wszystkie jej punkty, których jest około 11 i pół tysiąca, dysponuje ona siecią szerszą niż wszystkie największe banki razem wzięte.

Kto na tym korzysta, a kto nie

Nieco na marginesie zjawiska zamykania fili pojawia się jeszcze jedna kwestia, często pomijana, a jednak bardzo istotna. Zarządy wielkich bankowych gigantów najczęściej jako powód zamknięć podają korzystanie klientów z wirtualnych narzędzi. Te rozwiązania obciążone są dla banków niższym kosztem niż utrzymywanie budynków i pracowników w oddziałach. Wydawałoby się zatem, że ci, którzy odchodzą od tradycyjnych kontaktów z bankiem powinni być premiowani, bo przynoszą oszczędności. Nic takiego jednak się nie dzieje; nie ma zniżek za częstsze korzystnie z online czy mobile banking, nie ma niższych opłat za karty kredytowe, czy korzystniejszego oprocentowania lokat. Dla przykładu, w przypadku Lloyds Group, który chwali się, że aż 10 milionów jego klientów korzysta z usług online oferowanych przez ten bank, ponad drugie tyle, bo 12 milionów nadal preferuje spersonalizowany kontakt z drugim człowiekiem przez okienko. Nietrudno jednak oprzeć się wrażeniu, że pierwsza grupa ponosi cenę tego „luksusu”. I o ile nie ma wątpliwości, że dla wielu osób wizyta w banku to jedyna możliwość zadysponowania swoimi środkami pieniężnymi, to bezwzględnie ci, którzy pomniejszają koszta bankowych usług korzystając z online i mobile banking powinni „coś z tego mieć”.

 

Opracowanie: Małgorzata Solińska, England.pl, 17.05.2016

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.2500 

Do W. Brytanii5.2990 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera