Przelewy do Polski 5.2000 1.36% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3250 1.06% 

Przelewy do Polski 5.2000 1.36% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3250 1.06% 

Żywnościowa ofensywa Wielkiej Brytanii - Britain Food is Great

Elizabeth Truss

 

Ojczyzna fish and chips rusza na podbój światowych rynków żywnościowych. Sekretarz stanu Elizabeth Truss dała 21 stycznia br. sygnał do rozpoczęcia kampanii i przedstawiła skonstruowaną w tym celu specjalną machinę bojową o nazwie Great British Food Unit. Jest to agencja, której celem jest koordynowanie działań nakierowanych na wsparcie rodzimych producentów i przyciąganie zagranicznych inwestorów. Rok 2016 został ogłoszony Rokiem Brytyjskiej Żywności. Pierwszy wyznaczony cel - zwiększenie eksportu żywności o 6 mld funtów do 2020 roku.

Obecnie Wielka Brytania eksportuje artykuły spożywcze za około 19 mld funtów rocznie, a importuje za około 40 mld. Widzimy, że jeśli nawet założony cel da się osiągnąć, to po dodaniu 6 mld do 19, to i tak będzie daleko do zrównoważenie przywozu z wywozem. Z różnych kategorii artykułów spożywczych Wielka Brytania jedynie w napojach jest eksporterem netto.

Elizabeth Truss zupełnie serio mówi o rzuceniu wyzwania takim żywnościowych potęgom jak Francja i Niemcy. Każdy z tych krajów obecnie eksportuje dwa razy więcej żywności i napojów niż UK. Ten optymizm opiera się na zaufaniu do innowacyjności brytyjskiej branży, kreatywności jej producentów i atrakcyjności brytyjskiego rynku dla zagranicznych inwestorów. Szefowa resortu środowiska, żywności i spraw wiejskich ( w skrócie Defra) podkreśliła, że „w każdym roku tworzymy więcej nowych produktów niż Francja i Niemcy razem wzięte. Od dawna moją ambicja jest, aby UK dorównało tym krajom pod względem wielkości eksportu, aby nasza żywności i napoje opanowały świat.”

„Brytyjczycy to Great Food Nation”

Elizabeth Truss powiedziała te słowa w centrali spółki Weetabix mieszczącej się w hrabstwie Northamptonshire (środkowa Anglia), która obecnie jest prezentowana jako sztandarowy przykład sukcesów brytyjskiej spółki na światowych rynkach oraz dowód atrakcyjności UK dla zagranicznych inwestorów. Jej płatki śniadaniowe są sprzedawane w 80 krajach świata, a w 2012 r. chiński gigant Bright Food wydał 1.2 mld funtów na wykup 60 proc. udziałów Weetabix w związku ze wzrostem popytu na jej wyroby w Chinach.

Dużo większe pieniądze – ponad 10 mld funtów – przepłynęły w 2010 r. kiedy amerykański Kraft Food nabył większość akcji producenta wyrobów czekoladowych Cadbury (rok założenie 1824), którego nazwa dla Brytyjczyków ma podobny wydźwięk jak E. Wedel dla Polaków. Nota bene w latach 1999 – 2010 Cadbury miał prawo do marki E. Wedel, zanim ten ostatni nie został sprzedany Koreańczykom. W Wielkiej Brytanii były głośne protesty przeciwko sprzedaży w obce ręce takiego skarbu narodowego jak Cadbury.

Angielskie jedzenie

Ciągle pokutujący negatywny stereotyp o „angielskim jedzeniu”, czy „angielskiej kuchni” jako pozbawionej smaku, mało finezyjnej i ciężkiej, ma różnorodne źródła. Wyspiarska odrębność wykształciła nawyki odmienne od reszty Europy. Poza tym wiele stereotypów ukształtowało się w czasie wojny i tuż po niej, kiedy w Anglii znalazło się wielu cudzoziemców, a jednocześnie panowała tam nienormalna sytuacja na rynku żywnościowym ze względu na odcięcie od świata i reglamentację. Z tego właśnie czasu pochodzi cytowana czasem w Polsce bardzo niecenzuralna opinia o angielskim jedzeniu emigracyjnego publicysty Stanisława Cata-Mackiewicza.

Obecnie każdy może się przekonać, że brytyjska kuchnia stała się mocno kosmopolityczna i jeśli kogoś szokuje bomba kaloryczna w postaci full british breakfast, nie lubi ryby z frytkami, nie znajduje smaku także w innych tradycyjnych daniach jak shepard pie, black pudding, cornish pasty, czy szkocki haggis, to alternatyw nie brakuje. W ciągu kilku dekad zaszły ogromne zmiany za sprawa imigrantów i wybitnych chefów sprowadzanych z całego świata. Zdążyli już także wyrosnąć liczni rodzimi kulinarni celebryci, a niektórzy stali się nawet towarem eksportowym, jak Jamie Oliver.

Wyjście z ciemnych wieków

Elizabeth Truss dość poetycko opisała te przemiany. „UK wyszła już z ciemnych wieków, kiedy często nie zwracano uwagi na smak i jakość. Obecnie przechodzimy transformację i dołączamy do najbardziej ekscytujących kulinarnych kultur świata – jedyny w swoim rodzaju stop tradycji, innowacji i otwartości. Moim zamiarem jest zaprzęgnięcie brytyjskich kulinarnych pionierów do wymazania nieaktualnych stereotypów i solidnego ugruntowania opinii, że brytyjskie wyroby są najwyższej jakości.”

Cele nowopowołanej agencji Great British Food Unit zostały sformułowane następująco:

  • działać na rzecz wzrost naszego eksportu żywności i napojów przez wspieranie brytyjskich producentów na światowych rynkach;
  • potroić liczbę kadr szkolonych dla przemysłu spożywczego dla zapewnienia dopływu wykwalifikowanych pracowników oraz innowacyjnego potencjału, aby utrzymać obecne tempo rozwoju;
  • zwiększenia liczby Chronionych Nazw Produktów Spożywczych z 64 do 200, aby pielęgnować bogate dziedzictwo brytyjskich produktów i powiązanych z nimi miejsc pochodzenia.

Sery do Francji i herbata do Chin

Agencja Great British Food Unit wspomagana oczywiście przez resort Elizabeth Truss oraz także rządową UK Trade & Investment (UKTI) czyli coś w rodzaju Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, mają nadać nowy impet odbywającej się już od dłuższego czasu w Wielkiej Brytanii rewolucji w branży żywnościowej. Faktycznie w ciągu ostatniej dekady eksport produktów spożywczych podwoił się.

Niektóre nowe produkty mogą mocno zaskoczyć. W Kornwalii, niedaleko miasta Truro, w majątku o nazwie Tregothnan Estate, znajduje się plantacja herbaty i to nie jest jedynie botaniczna uprawa, ale jak najbardziej komercyjna produkcja. Od kilku lat herbata z Kornwalii trafia nawet na rynki najbardziej herbacianych krajów jak Chiny i Indie. Wyda to się mniej dziwne, jeśli się uwzględni, że zimy w Kornwalii nie są ostrzejsze niż w indyjskiej prowincji, gdzie rośnie herbata darjeeling.

200 miliardów na jedzenie

Branża spożywcza w 2013 r. wniosła do gospodarki brytyjskiej 103 mld funtów wartości dodanej brutto, to jest wartości produktów minus poniesione koszty. Zatrudnia 3.8 mln ludzi, a Brytyjczycy w roku 2014 wydali na jedzenie 198 mld funtów. Przeciętne gospodarstwo domowe wydało na na ten cel 11 proc. swego budżetu.

Czytając o przedstawionym brytyjskim programie i kulinarnej rewolucji trudno tego nie skojarzyć z Polakami.

W brytyjskich miastach funkcjonuje setki polskich sklepów z rodzimymi wyrobami

Kto tam bywa, ten pewnie zauważył, że sporą część klientów, i być może systematycznie rosnącą, stanowią aborygeni. Widzimy także polskie półki nie tylko w Tesco i innych supermarketach, ale nawet w sieciach małych, osiedlowych sklepów. Polscy producenci mają z tego określone dochody, ale być może w tej polskiej obecności drzemie jakiś większy potencjał. Gdyby w polskim rządzie znalazł się ktoś z wyobraźnią i energią Elizabeth Truss, to być może polski eksport żywności doznałby „turbodoładowania,” jak ona sama obrazowo określiła istotę, tego co robi; w oryginale to turbo-charge UK food exports.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 28.01.2016

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.2400 

Do W. Brytanii5.2790 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera