Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

Świąteczne wydatki na Wyspach

Ebenezer Scroodge, czyli postać z powieści Charlesa Dickensa „Opowieść Wigilijna”, będąca symbolem skąpstwa i egoizmu, już od dawna niewiele ma wspólnego z prawdziwą naturą Brytyjczyków. Znaleźli się oni w tym roku na szczycie listy klasyfikującej narody, które wydają najwięcej pieniędzy w okresie świątecznym. Nie oszczędzają ani na sobie ani na swych bliskich. Kto jeszcze na świecie może się z nimi równać pod tym względem?

Hojny święty Mikołaj

Badanie zostało przeprowadzone na grupie 15 tysięcy obywateli pochodzących z czternastu państw: Stanów Zjednoczonych, Luksemburgu, Austrii, Francji, Niemiec, Włoch, Hiszpanii, Czech, Belgii, Rumunii, Polski, Holandii, Australii i właśnie UK. Ze specjalnego raportu przygotowanego dla banku ING na temat Bożego Narodzenia i Nowego Roku wynika, że przeciętny poddany królowej Elżbiety II wyda w 2015 roku aż 294 funty na świąteczne prezenty, czyli w przybliżeniu 460 euro. Dla porównania będący na drugim miejscu Amerykanie „przepuszczą” na podarunki „tylko” 360 euro, a kolejni na liście Luksemburczycy odpowiednio 300 euro, Francuzi i Austriacy po 250 euro. Ranking wśród badanych krajów zamykają Polacy (70 euro) i Holendrzy (40 euro). Lista układa się nieco inaczej, jeśli wziąć pod uwagę wysokość dochodów i siłę nabywczą zarabianych pieniędzy. O ile wtedy Brytyjczycy wydają zaledwie 15% swego miesięcznego dochodu, to w Rumunii jest to już aż 30%. Oba kraje znajdują się natomiast wspólnie w kategorii najwyższego zadłużenia; okazuje się, że mimo wysokich zarobków Brytyjczycy są skłonni do częstego urządzania świąt na kredyt, tak samo zresztą jak dzieje się to Rumunii. Rachunki z kart kredytowych często ścigają mieszkańców Wielkiej Brytanii aż do wiosny. W zeszłym roku w związku ze świętami kredyt zaciągnęło 15% z nich. Więcej zadłużyło się tylko Amerykanów, bo aż 20%. W liczbach względnych na trzecim miejscu są Czesi, dla których „rachunek świętego Mikołaja” wynosi aż jedną czwartą miesięcznego wynagrodzenia. Najmniej ze swej pensji wydają Holendrzy, bo zaledwie 1%. Polacy z 11% również plasują się w dole listy.

Ile brukselki na świąteczny stół?

Oprócz prezentów jedną z najważniejszych kategorii wśród wydatków są oczywiście bożonarodzeniowe przysmaki. I o ile inne narody kąśliwie podkreślają skromne tradycje Wielkiej Brytanii w tym zakresie, to jednak kilku potraw nie może na stole zabraknąć, w tym oczywiście indyka z brukselką, pietruszki w miodzie z pieczonymi ziemniakami, oraz świątecznego deseru czy słynnych mince pies. Tu jednak kryją się finansowe pułapki, w które obywatele wpadają nie bez swojej winy. Po pierwsze, co stanowczo podkreślają eksperci z różnych dziedzin, Brytyjczycy nagminnie kupują więcej jedzenia, niż są w stanie zjeść, w rezultacie czego duża jego część ląduje w koszu na śmieci. Oprócz czystego marnotrawstwa znacznie podnosi to koszta ponoszone przez rodziny w grudniu. Niewiele osób robi zakupy korzystając z przygotowanej wcześniej listy, a decyzje podejmuje dopiero w sklepie, co nie służy gospodarności. W jednym z programów telewizyjnych filmowano ukrytą kamerą osoby kupujące brukselkę na świąteczny obiad. Większość z nich wkładała do koszyka blisko 2 kilogramy tego warzywa. Dopiero zapytani przez twórców programu, ile średnio z reguły oni sami i ich najbliżsi zjadają, odpowiadali, że trzy do czterech sztuk na osobę. Po tej konfrontacji badani odkładali trzy czwarte porcji z powrotem na sklepową półkę. Podobnie dzieje się z tradycyjnym indykiem. Wielokilogramowe ptaki dostępne w sklepach słynne są głównie z tego, że następnego dnia po świętach są zbyt... suche by je zjeść ze smakiem i dlatego zazwyczaj dzielą los innego niewykorzystanego pożywienia, trafiając do kosza na śmieci. Eksperci od lat nawołują, że dla przeciętnej cztero- lub pięcioosobowej rodziny wystarczy dwukilogramowy indyk, podczas gdy najwięcej sprzedaje się tych w przedziale od 7 do 10 kilogramów. Po drugie, co wiedzą i wykorzystują specjaliści od marketingu, większość społeczeństwa zdecydowanie wybiera produkty wyglądające świątecznie, które najczęściej przewyższają ceną te same rzeczy opakowane w zwykły sposób. Dla sporej grupy określona marka jest również najistotniejszym wyznacznikiem wyboru produktu, mimo faktu, że w wielu testach konsumenckich udowodniono że, przykładowy Christmas pudding sygnowany nazwą supermarketu jest dla wielu klientów smaczniejszy, niż o wiele droższy „markowy” wyrób.

Święta trwają już ponad miesiąc

Wszystkie powyższe przykłady dowodzą, że dla Brytyjczyków nie ma grudnia bez specjalnych wydatków. Byłoby oczywiście niesprawiedliwością twierdzić tak tylko o mieszkańcach Wysp; w dzisiejszych społeczeństwach krajów wysoko rozwiniętych komercjalizacja jest już nieodłącznym elementem każdych świąt. Pamiętać też jeszcze trzeba o tym, że trudno już dziś wyodrębnić „prawdziwe” wydatki z tego okresu, ponieważ okres bożonarodzeniowy trwa już od co najmniej kilku tygodni. I mimo że Brytyjczycy celebrują tylko jeden dzień, a mianowicie samo Boże Narodzenie, to ze względu na liczbę różnych Christmas parties, w których uczestniczą, czas ten jest dla nich o wiele dłuższy, a więc i wydatki większe. Można im tylko życzyć, oby tylko Nowy Rok nie był czasem niemiłego przebudzenia, gdy przyjdzie im zajrzeć do portfeli.

 

Opracowanie: Małgorzata Solińska, England.pl, 23.12.2015

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.3200 

Do W. Brytanii5.3590 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera