Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

Przelewy do Polski 5.2600 0.19% 

Przelewy do Wielkiej Brytanii 5.3990 0.19% 

40 lat ropy naftowej z Morza Północnego

Platforma na Morzu Północnym

3 listopada 1975 r. królowa Elżbieta II nacisnęła pozłacany guzik w centrum operacyjnym koncernu British Petroleum w szkockim Aberdeen. W ten uroczysty sposób monarchini uruchomiła 209 kilometrowy rurociąg, którym po raz pierwszy popłynęła ropa naftowa z terminalu w Cruden Bay do rafinerii w Gragenmouth. W gospodarczej historii Wielkiej Brytanii rozpoczęła nowa epoka.

Dziś schyłek wydobycia ropy spod dna Morza Północnego widnieje na horyzoncie, a ekonomiści i politycy spierają się, czy pieniędzy z naftowego eldorado nie można było lepiej wykorzystać.

Geolodzy już od lat 60. ubiegłego wieku mieli pewność co do istnienia złóż gazu i ropy naftowej pod dnem Morza Północnego. Jednakże przy cenie 3 dolarów za baryłkę (159 litrów) bliskowschodniej ropy nie było wielu chętnych do wykupu licencji na eksplorację morskiego dna, nie mówiąc o nakładach na budowę wydobywczej infrastruktury w bardzo trudnych warunkach tego burzliwego akwenu. Wszystko się zmieniło w 1973 r., kiedy Wielka Brytania przekonała się, wraz z całym światem zachodnim, czym może grozić uzależnienie dostaw tak strategicznego surowca od dobrej woli odległych dostawców. W czasie wojny Jom Kippur w październiku 1973 r. (Egipt i Syria przeciw Izraelowi) bliskowschodni producenci ogłosili embargo na dostawy dla sojuszników Izraela i obniżyli wydobycie. Cena baryłki w marcu 1974 podskoczyła do 12 dolarów. Po następnym kryzysie wywołanym irańską rewolucją w 1981 r. cena poszybowała na poziom 40 dolarów.

Wszystko dzięki wojnie Jom Kippur

Początek wydobycia wypadł w warunkach przewlekłej recesji gospodarczej, ostatecznego kresu powojennego boomu. Wzrost cen ropy naftowej doprowadził do zaostrzenia kryzysu, ponieważ jednocześnie spadło wydobycia węgla wskutek strajków górników. Wymuszone przez tych ostatnich wzrost płac nominalnych w połączeniu z drogą ropą zaowocował 25 procentową inflacją w 1975. Rząd został zmuszony do wprowadzenia różnych form reglamentacji energii, np. stacje telewizyjne musiały mówić dobranoc swym widzom już o 22.30. Na przełomie 1973 i 1974 roku, w okresie największego nasilenia strajków, przez kilkanaście tygodni przedsiębiorstwa mogły pracować tylko przez trzy dni w tygodniu. W 1976 r. konserwatywny rząd Jamesa Callaghana nie widząc innego wyjścia zwrócił się o pomoc do Międzynarodowego Funduszu Walutowego, co było niezwykłe dla zachodnioeuropejskiego kraju, i otrzymał zgodę na 3,9 mld dolarów.

W tych warunkach pojawienie się dochodów z sektora naftowego było kroplówką dla „chorego człowieka Europy”, jak nazywano wtedy Wielką Brytanię. Wpływy z licencji, opłat i podatków w 1979 r. przyniosły rządowi 9 miliardów funtów, a trzy lata później 23 miliardy. Dzięki tym wpływom rząd Margaret Thatcher mógł obniżyć podatki dla pobudzenia gospodarki i jednocześnie wypłacać zasiłki bezrobotnym, których liczba w 1984 r. sięgnęła trzech milionów. Pożyczka z MFW nie została nawet wykorzystana w całości.

Szkockie Eldorado

Z racji długości wybrzeża Wielkiej Brytanii ma największą wyłączną strefę ekonomiczną na Morzu Północnego przed Norwegią, Danią i Holandią. Gdyby Szkocja była niepodległym państwem, to byłaby właścicielem największych roponośnych pól. Ta okoliczność doprowadziło do rozniecenia tlącego się do dawna szkockiego nacjonalizmu. Aberdeen, stare, historyczne miasto, trzecie co do wielkości w Szkocji, po długiej karierze jako ośrodek rybołówstwa i przemysłu stoczniowego zostało naftową stolicą Europy. W całym regionie północno-wschodniej Szkocji nowy przemysł stworzył 160 tysięcy miejsc pracy. Z Teksasu i Alaski przybyło setki specjalistów naftowego biznesu i amerykański akcent na ulicach szybko spowszechniał. Było to jakby odwrócenie historycznego trendu. Kiedyś ze Szkocji się emigrowało do Ameryki. Średnie wynagrodzenie w tej branży jest ponad dwukrotnie wyższe od średniej krajowej.

Szczyt brytyjskiej produkcji ropy miał miejsce w 1999 r. kiedy osiągnął 900 tys. baryłek dziennie. Wtedy kraj był netto eksporterem tego surowca. Jednakże od tamtego czasu zaczął się spadek spowodowany zarówno wyczerpywaniem się złóż, jak pogarszaniem się opłacalności w związku ze spadkiem światowych cen. Koszt wydobycia jednej baryłki na Morzu Północnym wynosi 40 dolarów, a w Kuwejcie tylko 5 dolarów. Obecnie produkcja spadła do poniżej jednej trzeciej wielkości z 1999 r. To samo dotyczy gazu. Od 2011 r. Wielka Brytania już więcej importuje ropy niż eksportuje. Pociągnęła to oczywiście za sobą redukcje zatrudnienia i narastanie pesymizmu co do przyszłości. Do bieżącego roku z brytyjskiej części Morza Północnego zostało wydobyte 42 miliardy baryłek, a pozostało – według obecnych szacunków – 24 miliardy, co ma starczyć jeszcze na 30 do 40 produkcji.

Schyłek czyli nowe horyzonty

Oceny wykorzystania dobrodziejstwa własnej ropy są dość zróżnicowane. Krytycy argumentują, że dochody zostały w dużej części roztrwonione na bieżące wydatki rządu, łatanie dziur w budżecie, zasiłki dla bezrobotnych zamiast na bardziej strategiczne cele mające znaczenie dla przyszłości narodu. Podaje się przykład Norwegów, którzy jedną dziesiątą dochodów odkładają na specjalny fundusz, który ma zaowocować wtedy, kiedy ropa się skończy. Obecnie jest tam już zgromadzone 785 mld dolarów. Obrońcy brytyjskiej strategii odpowiadają, że porównanie z Norwegią nie jest trafne, ponieważ w tym kraju sektor naftowy jest większy od całej pozostałej gospodarki, natomiast w UK to tylko 5 proc.

Mimo drastycznego spadku produkcji i jej opłacalności oraz redukcji zatrudnienia nie wszyscy są pesymistami. Szacowane zasoby Morza Północnego to przesuwający się horyzont w związku z rozwojem nowych technologii zarówno eksploracji, jak i wydobycia. Poza tym 40 lat rozwoju stworzyło ogromny potencjał, który ma możliwości rozwojowe sięgające daleko poza same wydobycie i w ogóle poza gospodarkę morską. Aberdeen ma największą po Londynie koncentrację przedsiębiorstw high-tech, z których co trzecie działa w skali międzynarodowej. Szkockiego miasta na pewno nie czeka los rybackich osad na Nowej Fundlandii, które kompletnie opustoszały po wytrzebieniu dorsza atlantyckiego.

 

Opracowanie: Marian Skwara, England.pl, 28.09.2015

 

 

 

 

Aktualności 

Orientacyjny kurs dla transakcji
powyżej 10 000 GBP

Do Polski5.3200 

Do W. Brytanii5.3590 

Negocjacje możliwe już
od 2000 GBP


Kontakt do Dealera